Akcjonariusze koncernu Warner Bros. Discovery powiedzieli „tak” oferowanej propozycji. Przejęcie firmy przez Paramount Skydance opiewa na zawrotną kwotę 110 miliardów dolarów. Operacja oznacza także zmianę właściciela polskiej grupy medialnej TVN. Skala całego przedsięwzięcia powoduje, że eksperci patrzą na sprawę z mieszanką ciekawości i niepokoju.
Wielka fuzja w USA może wstrząsnąć polską telewizją. Eksperci nie mają złudzeń, co czeka znaną stację
Sama transakcja ma sfinalizować się jesienią bieżącego roku. To moment, który dla polskiego rynku telewizyjnego może okazać się przełomowy. Eksperci od mediów już teraz analizują możliwe scenariusze. Każdy z nich uwzględnia fakt, że nowy właściciel działa według własnej logiki biznesowej.
Najwięcej emocji wzbudza oczywiście los stacji informacyjnej TVN24. Antena ma wyrobioną pozycję na rynku i wierne grono odbiorców. Generuje też zyski, co dla każdego inwestora pozostaje argumentem nie do przecenienia. Mimo to specjaliści zastanawiają się, czy logika finansowa weźmie górę nad innymi czynnikami.
Sprawą zainteresowała się także Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Jej członek, prof. Tadeusz Kowalski z Uniwersytetu Warszawskiego, podzielił się z Polską Agencją Prasową swoimi obserwacjami. Medioznawca zwrócił uwagę, że opinia publiczna z największą uwagą śledzi przyszłość właśnie kanału informacyjnego. Pozostałe elementy układanki schodzą na dalszy plan.
Amerykański scenariusz, który niepokoi rząd
Profesor Kowalski przypomniał o tym, co działo się za oceanem po podobnej operacji. Według doniesień zza Atlantyku, Paramount Skydance po przejęciu kontroli nad telewizją CBS zaczął ingerować w jej linię programową. Stacja zaczęła sprzyjać obecnej amerykańskiej administracji. Ten precedens stanowi punkt odniesienia dla wszystkich rozważań o polskim rynku.
Medioznawca zauważył jednocześnie, że TVN24 ma ugruntowaną i mocną pozycję rynkową. Każda głębsza ingerencja w linię programową niesie poważne ryzyko biznesowe. Profesor podkreślił też, że dla giganta pokroju Paramount Skydance Polska pozostaje rynkiem peryferyjnym. To z kolei oznacza, że zarząd raczej nie będzie chciał ryzykować strat finansowych.
Kowalski nie wykluczył jednak, że niektórzy polscy politycy mogą próbować wpływać na decyzje nowych właścicieli. W jego opinii przedstawiciele obecnej opozycji mogą szukać kontaktów w Stanach Zjednoczonych. Ich celem byłoby przekonanie amerykańskich decydentów do prawicowego skrętu w linii redakcyjnej polskiej stacji. Czy takie zabiegi przyniosą skutek, pozostaje sprawą otwartą.
Pytany o ewentualne ruchy kadrowe w zespole TVN24, profesor zachował spokój. Zwrócił uwagę, że dziennikarze w sposób naturalny przemieszczają się między redakcjami. Według niego masowe odejścia mogłyby nastąpić jedynie w skrajnym przypadku. Chodziłoby o sytuację, w której nowe zarządzanie zaprzeczyłoby wartościom istotnym dla pracowników stacji.
Wybory za rogiem, ale rewolucji raczej nie będzie
Zdaniem profesora Kowalskiego zmiana właściciela grupy nie wpłynie znacząco na przekaz przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Argumentem jest tu sama logika kalendarza. Skoro fuzja domknie się jesienią, to do głosowania zostanie zaledwie około dwunastu miesięcy. W tak krótkim czasie trudno przemodelować całą antenę.
Na sprawę zwróciła uwagę także prof. Alicja Jaskiernia z Uniwersytetu Warszawskiego. Medioznawczyni dopuszcza możliwość restrukturyzacji kadrowej w stacji. Według niej można spodziewać się ewentualnej korekty linii redakcyjnej, oczywiście z zachowaniem proporcji. Wszystko zależy od tego, jak istotna dla Białego Domu okaże się polska polityka.
Profesor Jaskiernia zwróciła uwagę na ekonomiczne argumenty przemawiające za zachowaniem obecnego kursu. Atrakcyjna grupa odbiorców cenna dla reklamodawców, dobre wyniki finansowe i koncesja ważna aż do 2030 roku. Wszystko to przemawia za stabilnością. Z drugiej strony te same argumenty mogą skłonić Davida Ellisona do wystawienia TVN na sprzedaż.
Tu pojawia się jednak istotna komplikacja. Polski rząd ma w tej sprawie sporo do powiedzenia ze względu na strategiczny charakter stacji. W grudniu 2024 roku premier Donald Tusk poinformował o wpisaniu telewizji TVN i Polsat na listę podmiotów chronionych. Bez zgody władz w Warszawie żadna transakcja zakupu lub przejęcia tych spółek nie dojdzie do skutku.
Polski Fox News? Eksperci studzą emocje
Profesor Jaskiernia odrzuca scenariusz przekształcenia TVN24 w polski odpowiednik Fox News. Powodem jest stan rynku medialnego nad Wisłą. Republika i Kanał Zero wypełniają już niszę prawicowych mediów informacyjnych z wystarczającym zapasem. Kolejny gracz w tym segmencie nie miałby ekonomicznego sensu.
Lojalna widownia stacji w razie ostrego zwrotu mogłaby po prostu odpłynąć. Najpewniej w stronę TVP albo Polsatu. Z punktu widzenia biznesowego to scenariusz wybitnie niekorzystny dla nowych właścicieli. Reklamodawcy nie wybaczyliby utraty cennej demograficznie grupy odbiorców.
Głos w sprawie zabrał także prof. Mirosław Filiciak z Uniwersytetu SWPS. Kulturoznawca również podkreślił, że na razie pozostają nam jedynie spekulacje. Jedna rzecz wydaje mu się pewna w kontekście przejęcia. Chodzi o redukcje zatrudnienia i poszukiwanie oszczędności, bo taka jest logika podobnych operacji, niezależnie od premii dla zarządu.
Filiciak przewiduje, że radykalna zmiana narracji programowej oznaczałaby odpływ części pracowników. Podobny mechanizm zadziałał w przypadku TVP. Stacja straciłaby też zapewne sporą część swojej docelowej widowni. Z perspektywy biznesowej możliwa wydaje się raczej delikatna korekta kursu, z próbą zachowania większości dotychczasowych odbiorców.
Źródło: Business Insider


