Współczesne randkowanie przypomina coraz bardziej pole minowe rodem z II wojny światowej. Każdy miesiąc przynosi nowe, niepokojące zjawiska, które zmieniają sposób, w jaki ludzie budują relacje. Świat aplikacji randkowych i mediów społecznościowych stworzył idealne warunki do rozwoju zachowań, które jeszcze dekadę temu byłyby nie do pomyślenia.
Gorszy niż ghosting. Ten randkowy trend niszczy psychikę i sprawia, że ofiary obwiniają same siebie
Ghosting – nagłe zniknięcie bez słowa wyjaśnienia – zdawał się być szczytem braku szacunku w relacjach. Miliony osób na całym świecie doświadczyły bólu wynikającego z tego, że ktoś po prostu przestał istnieć z dnia na dzień. Jednak specjaliści od relacji międzyludzkich biją na alarm: pojawił się trend znacznie bardziej niebezpieczny.
To, co dzieje się obecnie na scenie randkowej, przekracza granice zwykłego braku kultury osobistej. Nowe zjawisko działa podstępnie, stopniowo, systematycznie. Nie zabija relacji jednym ciosem – zamiast tego powoli truje ją przez tygodnie, a nawet miesiące.
Curving. Co to jest? Subtelna sztuka emocjonalnego dręczenia
Ofiary opisują swoje doświadczenia jako życie w permanentnym stanie zawieszenia. Relacja jakby istnieje, partner jakby jest obecny, ale jednocześnie wszystko wymyka się spod kontroli. Pojawiają się momenty bliskości przeplatane długimi okresami milczenia. Krótkie wiadomości po tygodniach ciszy dają nadzieję, która za chwilę znów zostaje zgaszona.
Psychologowie obserwują, że mechanizm działania przypomina uzależnienie od hazardu. Sporadyczne „wygrane” w postaci odpowiedzi czy krótkiego spotkania sprawiają, że druga strona nie potrafi się wycofać. Czeka na kolejny znak zainteresowania, analizując każde słowo, każdy gest, każdą sekundę opóźnienia w odpowiedzi.
Co najgorsze – zamiast dostrzec problem w zachowaniu partnera, ofiara zaczyna szukać błędu we własnym postępowaniu. Pojawia się lawina pytań: co zrobiłam źle? Może byłam zbyt nachalna? A może za mało się starałam? Ten mechanizm samoobwiniania stanowi najbardziej destrukcyjny element całego zjawiska.
Specjaliści podkreślają, że tego typu relacja skutecznie blokuje możliwość zbudowania czegokolwiek zdrowego z kimkolwiek innym. Trudno zamknąć dany etap życia i otworzyć się na nowe znajomości, gdy poprzednia znajomość pozostaje w zawieszeniu. Stan chronicznej niepewności potrafi trwać miesiącami, paraliżując emocjonalnie i rujnując poczucie własnej wartości.
Curving to powolna trucizna
Zjawisko nosi nazwę curving, co oznacza „zakrzywianie” kontaktu zamiast jasnego, bezpośredniego komunikatu. Osoba stosująca tę strategię nie kończy znajomości otwarcie – zamiast tego stopniowo się wycofuje, przeciągając relację bez określania swoich prawdziwych intencji.
Adam Sieradzki, psycholog prowadzący profil „Czołowy Psycholog”, wskazuje na kluczowe elementy tego zachowania. Według eksperta curving polega na unikaniu bezpośredniej odmowy poprzez coraz rzadsze odpowiadanie na wiadomości, systematyczne ograniczanie kontaktu oraz wysyłanie niejasnych sygnałów dotyczących własnej dostępności. Wszystko po to, by druga strona pozostawała w stanie ciągłej niepewności.
Różnica między curvingiem a ghostingiem jest fundamentalna. W przypadku ghostingu kontakt urywa się nagle i definitywnie – partner znika, blokując wszelkie kanały komunikacji. Curving działa zupełnie inaczej. Osoba stosująca tę taktykę wciąż bywa obecna – czasem napisze, odezwie się po tygodniu milczenia, wróci tak, jakby nic się nie wydarzyło.
Paradoksalnie całkowite zerwanie kontaktu, choć bolesne, pozwala rozpocząć proces gojenia ran. Ghosting daje jednoznaczny sygnał – wszystko się skończyło. Curving odbiera nawet tę brutalną, ale jasną informację. Ofiara żyje w przekonaniu, że związek ma jeszcze szansę, że może wystarczy poczekać, że partner w końcu się zmieni.
Kto stoi za tym okrucieństwem?
Curving bywa kojarzony ze stereotypem kobiety uwodzicielki, która swoją atrakcyjnością wabi mężczyzn, by następnie nimi manipulować. Kiedyś taki wizerunek romantyzowano, dziś eksperci nazywają to skrajnie toksyczną osobowością. Odpychać i na chwilę przyciągać partnera, delektować się myślą, że ktoś czeka godzinami wpatrując się w telefon – to zachowania graniczące z okrucieństwem.
Byłoby jednak błędem twierdzić, że curving to domena wyłącznie kobiet. Mężczyźni stosują tę taktykę równie często. Kobiety, które doświadczyły takiego traktowania, określają sprawców jako narcyzów lub – mówiąc wprost – zwykłych egoistów. Specjaliści wskazują, że osoby stosujące curving charakteryzują się niskim poziomem empatii.
Za takim zachowaniem może kryć się próba zamaskowania własnych kompleksów, a nawet lęku przed odrzuceniem. Osoba kończąca w ten sposób relacje czuje się bezpiecznie, ponieważ sprawuje pełną kontrolę nad sytuacją. Jest to jednak dowód jej głębokich problemów emocjonalnych, nie siły. Prawdziwa siła wymaga odwagi do szczerej rozmowy, nawet jeśli miałaby przynieść ból drugiej stronie.
Ofiary curvingu porównują swoje doświadczenia do jazdy na emocjonalnej huśtawce. Gdy ukochana osoba znikała, czuły dezorientację, strach, frustrację i rosnącą niepewność. Złość na partnera przeplatała się z wyrzutami sumienia – zaczynały obsesyjnie analizować własne zachowanie, doszukując się błędów. Gdy jednak partner dawał znak życia, uzależniona strona czuła euforię i była gotowa wybaczyć mu wszystko. Do następnego zniknięcia.
Znajomość? Najlepiej ją zakończyć
Psycholog Sieradzki radzi zwracać uwagę na powtarzające się wymówki, chroniczny brak czasu oraz unikanie rozmów o oczekiwaniach. Dobrym krokiem jest nazwanie tego, co się dzieje – zadanie wprost pytania o to, jak druga osoba widzi daną relację. Jeśli odpowiedzią jest milczenie, zbywanie tematu albo kolejne odsuwanie spotkania, to również jasny komunikat.
Świadome zakończenie takiej znajomości często okazuje się zdrowsze niż trwanie w iluzji, że partner „kiedyś w końcu się postara”. Osoby stosujące curving zazwyczaj chcą podtrzymywać kontakt, by mieć kogoś „w zapasie” – na wypadek, gdyby inne opcje zawiodły. Nikt nie zasługuje na rolę planu awaryjnego.
Najlepszym rozwiązaniem jest radykalne i bezpowrotne ucięcie kontaktu z kimś, kto nie szanuje ani czasu, ani odczuć drugiej osoby. Dzięki temu ofiara robi miejsce na relację z kimś, kto nie będzie uciekał od szczerości i weźmie odpowiedzialność za swoje emocje oraz decyzje. Niejasne sygnały od innych nie definiują niczyjej wartości jako osoby – to fundamentalna prawda, o której ofiary curvingu zbyt często zapominają.


