Amerykańskie media obiegła informacja o śmierci aktora, którego twarz była nieodłącznie związana z najgłośniejszymi produkcjami akcji ostatnich dekad. Urodzony w stolicy Japonii artysta przez większość życia tworzył swoją karierę za oceanem, gdzie stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli azjatyckiego kina w Hollywood. Jego droga do sukcesu rozpoczęła się od inspiracji wyniesionej z domu rodzinnego, gdzie matka działająca w branży filmowej zaszczepił w nim miłość do aktorstwa.
Odszedł mistrz sztuk walki. Hollywood żegna ikonę kina akcji
Talent rozwijał systematycznie od czasów szkolnych, by następnie kontynuować naukę w prestiżowej uczelni w Kalifornii. To właśnie tam kształtowały się podstawy jego przyszłej kariery, która miała połączyć dwie wielkie pasje – aktorstwo oraz sztuki walki, którymi fascynował się od młodości. Połączenie tych zainteresowań stało się fundamentem dla wielu ról, które miał wcielić w kolejnych latach.
Pierwsze kroki w wielkiej karierze przyniosły mu udział w produkcji nagrodzonej dziewięcioma Oscarami. Film Bernardo Bertolucciego z 1987 roku otworzył mu drzwi do bardziej znaczących projektów. Z czasem zaczęły pojawiać się kolejne propozycje, które pozwoliły mu zaistnieć w świadomości szerokiej publiczności.
Od komedii po thrillery – droga do rozpoznawalności
Współpraca z największymi gwiazdami Hollywood stała się jego codziennością. Pojawiał się u boku Arnolda Schwarzeneggera i Danny’ego DeVito w komediowej produkcji o bliźniakach, zagrał w bondowskiej produkcji poświęconej licencji na zabijanie, a także dołączył do obsady kultowego serialu osadzonego w Miami. Mimo rosnącej liczby propozycji aktor wielokrotnie podkreślał w rozmowach z dziennikarzami, że jego azjatyckie korzenie stanowiły przeszkodę w zdobywaniu najważniejszych ról.
Cary-Hiroyuki Tagawa (75) – 🇯🇵/🇺🇸 aktor, znany m. in. z filmów „Ostatni cesarz”, „Mortal Kombat” czy serialu „Człowiek z Wysokiego Zamku” pic.twitter.com/dSuDWnvRAk
— Kto umarł? (@KtoUmarl) December 5, 2025
Branża filmowa długo nie potrafiła w pełni docenić jego talentu, ograniczając go często do stereotypowych postaci. Ta sytuacja zmieniła się dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych, gdy otrzymał propozycję, która miała na zawsze odmienić jego karierę. Rola złowrogiego czarownika w adaptacji popularnej gry walki z 1995 roku przyniosła mu międzynarodową sławę i uznanie fanów na całym świecie.
Kreacja antagonisty w tej produkcji okazała się na tyle udana, że powracał do niej wielokrotnie w kolejnych latach. Serialowa kontynuacja zatytułowana „Legacy” oraz gry wideo, w tym jedenasta część głównej serii i „Onslaught”, pozwoliły mu na dalsze rozwijanie tej ikonicznej postaci. To właśnie dzięki temu wcieleniu stał się legendą dla milionów graczy i kinomanów.
Ostatnie lata pełne intensywnej pracy
Kolejne dekady kariery przyniosły mu role w najróżniejszych gatunkowo produkcjach. Pojawił się w science fiction o małpach władających planetą, dramatycznym obrazie osadzonym w świecie gejsz, adaptacji gry Tekken oraz historycznym widowisku o samurajach. Nie brakowało również seriali, w których mógł zaprezentować swój talent, w tym alternatywnej historii z Wysokiego Zamku oraz kosmicznej opowieści o zaginionych.
Ostatnia rola kinowa przypadła na rok 2020, kiedy to pojawił się w produkcji „Sky Sharks”, która nie spotkała się z przychylnym przyjęciem krytyków i widzów. Dwa lata później użyczył jeszcze głosu postaci Miecznika w animowanej serii Netfliksa o niebieskokim samuraju, która okazała się jego ostatnim zawodowym projektem.
Aktor Cary-Hiroyuki Tagawa zmarł czwartego grudnia tego roku. Powodem śmierci były komplikacje zdrowotne po przebytym udarze. Pozostawił żonę, troje dzieci oraz wnuki, którzy towarzyszyli mu do ostatnich chwil życia. Jego odejście w wieku siedemdziesięciu pięciu lat zakończyło ponad czterdziestoletni rozdział w historii Hollywood, gdzie zapisał się jako jeden z najważniejszych azjatyckich aktorów swojego pokolenia.


