in ,

„Kevin sam w domu”. Gdzie obejrzeć? Kiedy w TV? Ten filmowy hit miał nie powstać

Kultowy film „Kevin sam w domu” niemal nie powstał. Problemy z budżetem, zmiana wytwórni w trakcie produkcji i śnieg z płatków ziemniaczanych – prawdziwa historia tego hitu zaskakuje bardziej niż jego fabuła.

"Kevin sam w domu". Gdzie obejrzeć? Kiedy w TV?

Co roku miliony Polaków siadają przed telewizorami, by obejrzeć historię sprytnego ośmiolatka, który daje popalić dwóm włamywaczom. Ta świąteczna tradycja trwa już od trzech i pół dekady, a kolejne pokolenia wychowują się na przygodach Kevina McCallistera. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że produkcja, która stała się symbolem Bożego Narodzenia, przeszła przez tak burzliwe początki, że jej powstanie graniczy niemal z cudem.

„Kevin sam w domu”. Gdzie obejrzeć? Film, który niemal trafił do kosza zamiast na ekrany

Tegoroczne święta nie będą wyjątkiem – Polsat przygotował emisję filmu we wtorek 24 grudnia o godzinie 20:00, a dzień później, w pierwszy dzień świąt, widzowie zobaczą go ponownie o 16:30. Tymczasem za oceanem Macaulay Culkin świętuje okrągły jubileusz produkcji, spotykając się z fanami podczas specjalnych pokazów w amerykańskich kinach.

Historia tego kultowego obrazu zaczyna się od scenarzysty Johna Hughesa, twórcy takich hitów jak „Śniadaniowy klub” czy „Wujaszek Buck”. To właśnie podczas pracy nad tym ostatnim tytułem Hughes zauważył młodego Culkina i natychmiast zobaczył w nim potencjał do zagrania głównej roli w nowym projekcie. Reżyserię powierzono Chrisowi Columbusowi, ponieważ sam Hughes był zbyt zajęty innymi zobowiązaniami.

Wytwórnia, która nie wierzyła w sukces

Warner Bros. od pierwszych rozmów podchodziło do projektu z wyraźnym dystansem. Koncepcja komedii familijnej o dziecku torturującym złodziei brzmiała dla decydentów studia jak przepis na finansową porażkę. Budżet ustalono na zaledwie około 10 milionów dolarów – sumę skromną nawet jak na standardy początku lat dziewięćdziesiątych. Gdy koszty zaczęły rosnąć ponad przewidywania, studio nacisnęło hamulec.

Ekipa filmowa dosłownie zaczęła pakować sprzęt, gdy produkcję wstrzymano. Wydawało się, że projekt zakończy żywot jako kolejna anegdota o filmach, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Wówczas jednak nastąpił zwrot akcji godny hollywoodzkich scenariuszy – Hughes przeniósł cały projekt do konkurencyjnej wytwórni 20th Century Fox.

Fox przejęło produkcję błyskawicznie, niemal z dnia na dzień, co stanowi jeden z najrzadszych przypadków zmiany studia podczas realizacji w historii amerykańskiej kinematografii. Zdjęcia wznowiono bez żadnej przerwy, a ekipa mogła wreszcie skupić się na tworzeniu filmu zamiast martwić się o jego przyszłość. Ta decyzja okazała się jedną z najbardziej opłacalnych w dziejach Fox.

Szkoła, która zamieniła się w dom McCallisterów

Dom rodziny McCallisterów faktycznie istnieje i stoi w Winnetce pod Chicago. Budynek stał się prawdziwą atrakcją turystyczną, ale fani byliby zaskoczeni, gdyby zobaczyli jego prawdziwe wnętrze. Okazuje się bowiem, że pomieszczenia były zbyt ciasne, by zmieścić ekipę filmową wraz ze skomplikowanym sprzętem niezbędnym do realizacji slapstickowych gagów.

Rozwiązanie przyszło nieoczekiwanie – twórcy przenieśli całe wnętrze do hali sportowej opuszczonej szkoły. Tam od podstaw zbudowano słynne schody, kuchnię i salon, gdzie Kevin przygotowywał swoje pomysłowe pułapki na włamywaczy. Dzięki takiemu rozwiązaniu Columbus miał pełną kontrolę nad ustawieniem kamery, oświetleniem i choreografią aktorów.

Kolejnym problemem okazała się pogoda. Film miał emanować zimową atmosferą, tymczasem Chicago uporczywie odmawiało współpracy i nie chciało pokryć się białym puchem. Ekipa sięgnęła po sztuczny śnieg, a w niektórych scenach wykorzystano nawet płatki ziemniaczane. Po kilku dniach na planie te ostatnie zaczęły jednak fermentować i wydzielać zapach dalekich od świątecznej idylli. Prawdziwa zima nadeszła dopiero pod koniec zdjęć, tworząc paradoksalną mieszankę naturalnych i sztucznych warunków, która ostatecznie nadała obrazowi jego charakterystyczny, baśniowy klimat.

Włamywacze, którzy naprawdę budzili strach

Obsadzenie Joe Pesciego jako Harry’ego stanowiło wyzwanie samo w sobie. Aktor znany przede wszystkim z brutalnych kreacji w filmach Martina Scorsesego musiał nagle odnaleźć się w produkcji dla całej rodziny. Nie mógł używać przekleństw typowych dla swoich poprzednich ról, wymyślił więc własny język – charakterystyczne pomrukiwania i niezrozumiałe dźwięki, które stały się jego znakiem rozpoznawczym w tej roli.

Pesci tak intensywnie wchodził w postać złodzieja, że młody Culkin naprawdę zaczął się go obawiać. Columbus musiał pilnować, by obaj aktorzy nie spędzali razem zbyt wiele czasu poza planem zdjęciowym, żeby nie zaburzać naturalności ich ekranowych interakcji. Daniel Stern jako Marv uzupełniał duet idealnie, tworząc jeden z najbardziej rozpoznawalnych komediowych tandemów w historii kina.

Pułapki Kevina realizowano w zdecydowanej większości bez wspomagania efektami komputerowymi. Upadki, poślizgi i uderzenia były autentyczne, a kaskaderzy regularnie opuszczali plan poobijani. Współczesne standardy bezpieczeństwa prawdopodobnie nie dopuściłyby wielu z tych scen do realizacji, jednak wówczas liczyło się przede wszystkim tempo i widowiskowość.

Ostatnim elementem układanki okazała się muzyka

Columbus zaprosił do współpracy legendarnego Johna Williamsa, którego świąteczna partytura całkowicie odmieniła charakter produkcji. Kompozycje dodały filmowi głębi emocjonalnej i ciepła, sprawiając, że przestał być jedynie komedią o pułapkach, a stał się opowieścią o rodzinie, samotności dziecka i radości ze świątecznych powrotów do domu.

Fabuła opowiada historię rodziny McCallisterów wybierających się na święta do Francji. Poranny chaos przed wylotem sprawia, że ośmioletni Kevin zostaje przypadkowo zapomniany w domu. Chłopiec musi zmierzyć się z codziennością zarezerwowaną dotąd dla dorosłych, a sytuacja komplikuje się, gdy w okolicy pojawia się para niezbyt bystrych przestępców planujących włamanie. Nie podejrzewają jednak, na jakiego przeciwnika trafili.

Premierowe recenzje były chłodne, ale publiczność natychmiast pokochała produkcję. Przy budżecie wynoszącym ostatecznie około 18 milionów dolarów film zarobił w samych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie blisko 286 milionów, a na rynkach międzynarodowych kolejne niemal 191 milionów. Łączny przychód przekroczył 476 milionów dolarów, czyniąc „Kevina…” jedną z najbardziej dochodowych komedii familijnych tamtej dekady.

Dziś, z okazji 35-lecia premiery, w amerykańskich kinach odbywają się jubileuszowe pokazy w ramach cyklu spotkań z Macaulayem Culkinem. Aktor opowiada anegdoty zza kulis, a fani mogą obejrzeć film na dużym ekranie i zadawać pytania gwieździe. Wydarzenia odbyły się już między innymi w San Jose, Oakland, Jacksonville i Tampie, a kolejne zaplanowano w następnych miastach. Trudno uwierzyć, że produkcja oglądana przez miliony ludzi na całym świecie była o włos od całkowitego skasowania.

Co zrobić, żeby igły z choinki nie opadały

Choinka szybko gubi igły? Oto sekret, który przedłuży życie świątecznego drzewka

liczba powołań kapłańskich w polsce

Księża stawiają sprawę jasno. To wszyscy Katolicy muszą zrobić w święta