in

Tymi perfumami pachniała Audrey Hepburn. Teraz może je mieć każda Polka

Zapach stworzony w 1957 roku dla hollywoodzkiej gwiazdy przez jej przyjaciela projektanta miał pozostać sekretem. Historia potoczyła się jednak zupełnie inaczej.

audrey hepburn filmy
Fot. Depositphotos

Istnieją kompozycje zapachowe, które wykraczają poza zwykłe ramy kosmetyku i stają się legendą. Niektóre z nich noszą w sobie historię tak fascynującą, że sam flakon wydaje się skrywać coś więcej niż tylko pachnący płyn. Gdy do tego dochodzi związek z jedną z najbardziej ikonicznych postaci złotej ery Hollywood, powstaje fenomen, który przetrwał niemal siedem dekad.

Perfumy, które Audrey Hepburn chciała zachować tylko dla siebie. Teraz mogą być twoje

Świat mody i perfumerii zna wiele przypadków współpracy między gwiazdami a domami mody. Rzadko jednak zdarza się, by zapach powstał jako prawdziwie osobisty prezent, wyraz przyjaźni i głębokiego zrozumienia drugiego człowieka. Ta historia zaczyna się w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy jeden z najwybitniejszych projektantów swoich czasów postanowił uhonorować wyjątkową kobietę w wyjątkowy sposób.

Produkt, o którym mowa, przez lata budził zainteresowanie kolejnych pokoleń kobiet. Jego formuła łączy elementy pozornie odległe od siebie, tworząc kompozycję, która zachwyca zarówno elegancją, jak i zmysłowością. Co sprawia, że po tylu latach wciąż przyciąga uwagę i wzbudza emocje?

Przyjaźń zamknięta w flakonie

Rok 1957 zapisał się w historii perfumerii w sposób szczególny. Hubert de Givenchy, legendarny francuski projektant mody, postanowił stworzyć coś wyjątkowego dla swojej bliskiej przyjaciółki – Audrey Hepburn. Nie chodziło o kolejne zamówienie komercyjne ani kampanię reklamową. Chodziło o zapach szyty na miarę, dopasowany do osobowości aktorki niczym jej słynne kreacje.

Kompozycja miała odzwierciedlać delikatność i elegancję gwiazdy. Projektant trafił w sedno – zapach szybko stał się nieodłącznym elementem wizerunku Hepburn, jej olfaktorycznym podpisem rozpoznawalnym przez otoczenie. Początkowo pozostawał wyłącznie do prywatnego użytku aktorki, co tylko potęgowało jego aurę ekskluzywności.

Decyzja o wprowadzeniu zapachu do powszechnej sprzedaży wiąże się z anegdotą, która nadała mu nazwę. Gdy zapytano Audrey o zgodę na komercjalizację, aktorka żartobliwie odpowiedziała po francusku: „Zakazuję tego!”. Słowo „L’Interdit” – oznaczające właśnie „zakazane” – stało się nazwą perfum, a cała historia tylko dodała im tajemniczości.

Sekret tkwi w kompozycji

Formuła tego zapachu opiera się na fascynującym kontraście. Górne nuty otwierają się świeżością kalabryjskiej bergamotki i egzotycznego imbiru z Madagaskaru. Serce kompozycji stanowią białe kwiaty – tunezyjska pomarańcza, indyjski jaśmin sambac oraz tuberoza, również pochodząca z Indii.

Baza przynosi zmysłową głębię dzięki indonezyjskiej paczuli i haitańskiej wetywerii. To właśnie napięcie między eterycznością kwiatowych nut a ciepłem orientalnej bazy tworzy charakter, który trudno zapomnieć. Perfumy pozostawiają za sobą wyraźny, długo utrzymujący się ślad zapachowy.

Mężczyźni szczególnie doceniają tę kompozycję na kobietach, reagując na jej uwodzicielski, lecz nieprzesadnie intensywny charakter. Połączenie klasycznej elegancji z nowoczesną zmysłowością sprawia, że Givenchy L’Interdit pozostaje jednym z najchętniej kupowanych zapachów na świecie, udowadniając, że prawdziwa legenda nigdy nie wychodzi z mody.

nfz kolejki oczekujących

Gdzie w okresie świąt i Sylwestra szukać pomocy lekarza? NFZ podpowiada

Trwa rosyjska operacja na terenie Polski. Ministerstwo Obrony ostrzega