in

Rakieta Oriesznik spadła blisko polskiej granicy. Efektowny atak Rosji

Kreml przeprowadził potężny atak na Ukrainę. Jeden z pocisków spadł niebezpiecznie blisko granicy z Polską, a rodzaj użytej broni wywołał natychmiastową reakcję dyplomatyczną.

oriesznik rakieta balistyczna zasieg predkosc

Nikt nie spodziewał się, że ta noc przyniesie tak dramatyczne wydarzenia. Gdy mieszkańcy Lwowa usłyszeli serię potężnych eksplozji, wielu z nich zdało sobie sprawę, że sytuacja jest poważniejsza niż zwykle. Alarm przeciwlotniczy rozlegający się nad miastem położonym zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy zwiastował coś więcej niż rutynowy ostrzał.

Rosja uderzyła w pobliżu polskiej granicy. To, czego użyła, budzi grozę w całej Europie

Informacje, które zaczęły napływać w piątkowy poranek, zelektryzowały europejskie stolice. Skala rosyjskiego uderzenia okazała się bezprecedensowa, a jeden szczegół sprawił, że eksperci ds. bezpieczeństwa natychmiast podnieśli alarm. Kreml sięgnął po broń, którą dotychczas testował jedynie raz, jeszcze jesienią ubiegłego roku.

Ukraińskie Siły Powietrzne rozpoczęły żmudne liczenie strat i analizę przebiegu ataku. Gdy oficjalny komunikat trafił na Telegram, stało się jasne, że minionej nocy rozegrało się coś znacznie poważniejszego niż kolejny zmasowany nalot. Liczby, które podano, mówią same za siebie.

Potężny arsenał skierowany na ukraińskie miasta

Rosjanie wystrzelili tydzień temu w kierunku Ukrainy łącznie 278 środków napadu powietrznego. Na ten imponujący arsenał złożyło się 36 pocisków rakietowych oraz 242 drony różnych typów, w tym słynne już Szahedy i Gerbery. Celem ataku stała się między innymi ukraińska stolica, gdzie doszło do licznych eksplozji i pożarów.

Bilans ofiar jest tragiczny. Co najmniej cztery osoby poniosły śmierć, a ponad dwadzieścia odniosło obrażenia. Mer Lwowa Andrij Sadowy potwierdził, że jego miasto również znalazło się na celowniku rosyjskich rakiet. Mieszkańcy słyszeli serię detonacji tuż po ogłoszeniu alarmu przeciwlotniczego.

Ukraińska obrona powietrzna stanęła na wysokości zadania, neutralizując 244 cele. Zestrzelono 226 dronów, 8 pocisków balistycznych Iskander-M oraz 10 pocisków manewrujących Kalibr. Mimo heroicznego wysiłku, 18 rakiet i 16 bezzałogowców trafiło w 19 obiektów na terytorium kraju.

Oriesznik nadleciał z prędkością 13 tysięcy kilometrów na godzinę

Jednak to nie sama skala ataku wywołała największe poruszenie. W oficjalnym komunikacie ukraińskiego lotnictwa pojawił się niepokojący zwrot – mowa o pocisku balistycznym średniego zasięgu wystrzelonym z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. Pocisk, który uderzył w obiekty w obwodzie lwowskim tuż przed północą, nadleciał z zawrotną prędkością niemal 13 tysięcy kilometrów na godzinę.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony rozwiało wszelkie wątpliwości, oficjalnie przyznając się do użycia hipersonicznego pocisku Oriesznik. Kreml twierdzi, że atak stanowił odpowiedź na rzekomy ukraiński nalot dronowy na jedną z rezydencji Władimira Putina z końca grudnia. Moskwa zapowiedziała, że każda akcja „zbrodniczego reżimu ukraińskiego” spotka się z podobną reakcją.

Kijów stanowczo odrzucił te oskarżenia, nazywając je zwykłym kłamstwem. Kreml nie przedstawił żadnych wiarygodnych dowodów na poparcie swoich zarzutów. Co więcej, według ustaleń CIA cytowanych przez „Wall Street Journal”, ani rezydencja rosyjskiego prezydenta, ani on sam nie byli celami żadnego ukraińskiego ataku. Również Donald Trump publicznie wyraził wątpliwości, czy do takiego uderzenia w ogóle doszło.

Europa domaga się zdecydowanej reakcji

Ukraiński szef dyplomacji Andrij Sybiha nie krył oburzenia. Minister podkreślił, że atak pociskiem balistycznym średniego zasięgu w pobliżu granic Unii Europejskiej i NATO stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa całego kontynentu. Zdaniem Sybihy, użycie Oriesznika jest testem dla wspólnoty transatlantyckiej i wymaga zdecydowanej odpowiedzi.

Szef ukraińskiej dyplomacji określił działania Putina jako oparte na „halucynacjach” i stanowiące prawdziwie globalne zagrożenie wymagające globalnej reakcji. Zapowiedział również, że Kijów informuje Stany Zjednoczone, partnerów europejskich oraz organizacje międzynarodowe o szczegółach niebezpiecznego ataku poprzez kanały dyplomatyczne.

Warto przypomnieć, że Oriesznik został po raz pierwszy użyty w listopadzie 2024 roku przeciwko rzekomej fabryce wojskowej na Ukrainie. Wówczas pocisk nie posiadał głowicy z materiałami wybuchowymi, a jedynie atrapę, przez co wyrządził ograniczone szkody.

Putin wielokrotnie chwalił się, że broń ta jest niemożliwa do przechwycenia dzięki prędkości dziesięciokrotnie przekraczającej prędkość dźwięku, a jej siła rażenia dorównuje broni jądrowej nawet z konwencjonalnym ładunkiem. Zachodni eksperci pozostają jednak sceptyczni – amerykańscy przedstawiciele ocenili w grudniu ubiegłego roku, że Oriesznik nie stanowi przełomu na polu walki.

wojna w 2027 roku

Pilny komunikat MON. Sytuacja jest poważna. „Wojsko w gotowości”

Erich von Däniken nie żyje. Miliony wierzyły w jego teorię o kosmitach