Atmosfera w jednej z partii koalicji rządzącej osiągnęła punkt krytyczny. To, co jeszcze niedawno wydawało się stabilnym elementem obozu władzy, dziś przypomina pole bitwy. Wewnętrzne napięcia narastały od tygodni, ale nikt nie spodziewał się, że eskalacja przybierze tak dramatyczny obrót.
Hołownia grozi odejściem z własnej partii. W tle sensacyjny scenariusz z PiS-em
Konflikt w Polsce 2050 przestał być sprawą wewnątrzpartyjną. Obserwatorzy sceny politycznej łapią się za głowy, analizując możliwe scenariusze rozwoju sytuacji. Niektóre z nich jeszcze miesiąc temu brzmiałyby jak polityczna fantastyka.
Wszystko zaczęło się od rywalizacji o fotel przewodniczącego partii. Starcie między minister funduszy Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz a minister klimatu Pauliną Hennig-Kloską miało rozstrzygnąć się w demokratycznym głosowaniu. Przeprowadzona 12 stycznia druga tura wyborów online zakończyła się jednak fiaskiem – problemy techniczne wymusiły unieważnienie całego procesu. Rada Krajowa zdecydowała o powtórzeniu głosowania do końca stycznia.
Hołownia stawia ultimatum swoim ludziom
Tymczasem Szymon Hołownia nie przebiera w słowach. Podczas wystąpienia w Polsat News lider ugrupowania określił obecną sytuację mianem „piekła” i „wojny domowej”. Jego zdaniem decyzje podejmowane przez Radę Krajową prowadzą partię wprost do zniszczenia.
Marszałek Sejmu przedstawił dwa możliwe rozwiązania kryzysu. Pierwszym jest wstrzymanie i ponowne uruchomienie całego procesu wyborczego. Hołownia argumentuje, że kontynuowanie rywalizacji w atmosferze konfliktu tylko pogłębi podziały. Drugą opcją miałoby być porozumienie obu kandydatek w sprawie wspólnego kierowania partią.
Najbardziej szokująca okazała się jednak zapowiedź lidera. Jeśli dojdzie do „prywatyzacji ugrupowania przez jedną z frakcji”, Hołownia zamierza opuścić Polskę 2050. Nie będzie sam – za sobą ma, według własnych słów, grupę 15-16 posłów, którzy podzielają jego wizję. Marszałek podkreślił jednocześnie, że na razie nie rozważa wyjścia z koalicji rządzącej.
PiS już kalkuluje. Opozycja węszy okazję
Wewnętrzny chaos w Polsce 2050 nie umknął uwadze największej partii opozycyjnej. Przemysław Czarnek w rozmowie z portalem wPolityce.pl wprost stwierdził, że porozumienie części posłów Hołowni z PiS-em nie jest odległą perspektywą. Były minister edukacji wyraził przekonanie, że spora grupa polityków Polski 2050 rozważa utworzenie nowej koalicji jeszcze w obecnej kadencji Sejmu.
Czarnek nie wskazał konkretnych nazwisk, ale przyznał, że od dawna liczy na kilkanaście osób z ugrupowania Hołowni, które mogłyby „zastopować rządy Donalda Tuska”. W jego ocenie taki scenariusz jest realnie rozpatrywany przez część posłów szukających alternatywy.
Ripostę błyskawicznie wystosowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Kandydatka na szefową partii określiła słowa polityka PiS jako „żenującą próbę wbicia klina” w koalicję rządzącą. Zapewniła o pełnym zaangażowaniu we współpracę w ramach Koalicji 15 października i podkreśliła swoje zobowiązania programowe – dostępne mieszkania bez dopłat dla deweloperów oraz sprawiedliwość podatkową dla pracujących. To jej odpowiedź zarówno na spekulacje opozycji, jak i na wewnątrzpartyjnych krytyków.


