Nikt nie spodziewał się, że sytuacja przybierze tak dramatyczny obrót. To, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się niemożliwe, dziś staje się coraz bardziej realne. W jednym z kluczowych ugrupowań koalicji rządzącej zawrzało, a politycy nie kryją już swojego niezadowolenia. Kulisy tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, mogą zaskoczyć niejednego obserwatora polskiej sceny politycznej.
Polityczne trzęsienie ziemi w Polsce 2050. Padają nazwiska, szykują się odejścia
Informacje, które docierają z wewnątrz partii, brzmią wręcz nieprawdopodobnie. Dziennikarze RMF FM usłyszeli od polityków Polski 2050 słowa, które jeszcze niedawno wydawałyby się nierealne. Bez względu na to, jak zakończy się sobotnie głosowanie, już w przyszłym tygodniu należy spodziewać się spektakularnych odejść z ugrupowania.
Napięcie sięga zenitu, a w grze toczy się przyszłość całej formacji. W sobotę odbędzie się powtórzona druga tura wyborów na stanowisko przewodniczącego Polski 2050. O fotel lidera zmierzą się minister klimatu Paulina Hennig-Kloska oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Rada Krajowa partii nie zgodziła się na powtórzenie całego procesu wyborczego, czego domagał się Szymon Hołownia wraz ze swoimi zwolennikami.
Hołownia gotowy trzasnąć drzwiami
Dotychczasowy lider ugrupowania otwarcie mówi o możliwości opuszczenia szeregów Polski 2050. Scenariusz jego odejścia leży na stole i jest poważnie rozważany. Co więcej, wicemarszałek Sejmu nie byłby sam. Według ustaleń dziennikarzy, kilka osób deklaruje gotowość do wyjścia z partii razem z nim i utworzenia w Sejmie odrębnej siły politycznej.
Wśród wiernych Hołowni wymienia się Agnieszkę Buczyńską, Adrianę Porowską, Bartosza Romowicza, Kamila Wnuka oraz Łukasza Osmalaka. Poseł Osmalak w rozmowie z RMF FM przyznaje, że widzi taki scenariusz i podkreśla rozczarowanie obecną sytuacją. Według niego Polska 2050 powstawała po to, by pokazać inną politykę opartą na jedności, a to, co dzieje się obecnie, przypomina działania rodem ze starej, zwalczającej się wzajemnie polityki.
Osmalak zaznacza również, że za Hołownią stoi grupa około piętnastu osób, którą określa mianem betonowych zwolenników wicemarszałka. Jak podkreśla, ta grupa jest dokładnie zinwentaryzowana z imienia i nazwiska. Jej członkowie szukają rozwiązania najlepszego dla partii, a tym według nich jest powrót Szymona Hołowni na fotel przewodniczącego.
Kto jest nazywany „największym szkodnikiem”?
Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku zwycięstwa Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która uchodzi za faworytkę wyborów. Poparli ją wszyscy pozostali kandydaci z pierwszej tury: Joanna Mucha, Rafał Kasprzyk oraz Ryszard Petru. Gdyby objęła stery ugrupowania, szanse na pozostanie Hołowni w partii paradoksalnie rosną, ale odejść mieliby ci politycy, którzy zdaniem wicemarszałka szkodzili w ostatnich dniach ugrupowaniu.
Według informacji RMF FM na liście osób do pożegnania znajdują się: Aleksandra Leo, Ewa Szymanowska, Ryszard Petru oraz Rafał Komarewicz. Poseł Kamil Wnuk nie owija w bawełnę i stwierdza wprost, że część posłów całkowicie straciła zaufanie. Zapowiada, że po wyborach będzie rekomendował podjęcie działań wobec tych osób. Wskazuje też konkretnego polityka jako tego, który wyrządził najwięcej szkód nie tylko Polsce 2050, ale również całej koalicji 15 października.
Chodzi o Ryszarda Petru. Poseł Łukasz Osmalak posuwa się jeszcze dalej i nazywa go wprost największym szkodnikiem w partii. Przypomina, że Petru dołączył do ugrupowania tuż przed wyborami parlamentarnymi, a dziś widać, że nie działa na rzecz budowania formacji, lecz załatwia własne interesy. Osmalak wskazuje na pewne głosowania w parlamencie jako dowód i zaznacza, że absolutnie nie płakałby za odejściem tego polityka.
Ugrupowanie może nie przetrwać w obecnym składzie
Zupełnie inaczej sytuację oceniają przeciwnicy pozostania Hołowni na stanowisku przewodniczącego. Poseł Norbert Pietrykowski uważa, że warto wykorzystać potencjał doświadczonych polityków takich jak Petru, którego Nowoczesna w szczytowym momencie przeskakiwała w sondażach Platformę Obywatelską.
Wskazuje również na Pawła Zalewskiego jako politycznego weterana z ogromnym doświadczeniem oraz na zmarnowany potencjał Tomasza Zimocha, którego zabrakło już w ugrupowaniu. Pietrykowski zwraca też uwagę na Joannę Muchę i jej gigantyczny potencjał oraz wiedzę o Koalicji Obywatelskiej. Według niego odstawianie takich ludzi na boczny tor to błąd, który może słono kosztować całą formację.
Część polityków otwarcie przyznaje, że Polska 2050 po sobotnich wyborach w obecnym składzie personalnym może nie przetrwać. Głosowanie na nowego przewodniczącego odbędzie się 31 stycznia w godzinach od 16:00 do 22:00. Członkowie partii oddadzą głosy przez internetowy system, podobnie jak podczas pierwszej próby. Najbliższe dni pokażą, czy ugrupowanie wyjdzie z tego kryzysu wzmocnione, czy też czeka je bolesny rozłam.


