in

Ten jogurt naturalny znika ze sklepowych półek. GIS alarmuje: „Nie jedz go!”

Główny Inspektorat Sanitarny wydał pilne ostrzeżenie dotyczące ekologicznego jogurtu. W produkcie mogą znajdować się niebezpieczne ciała obce, które grożą poważnymi urazami.


Rutynowe śniadanie mogło zakończyć się wizytą na szpitalnym oddziale ratunkowym. Jeden z kupujących dokonał szokującego odkrycia, które uruchomiło lawinę zdarzeń na najwyższych szczeblach instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo żywności w Polsce. Sprawa nabrała tempa błyskawicznie.

Popularny jogurt naturalny znika ze sklepowych półek. GIS wydał alert

Główny Inspektorat Sanitarny opublikował właśnie nowe ostrzeżenie publiczne. Komunikat dotyczy produktu, który trafił do wielu polskich domów i cieszy się opinią zdrowej, ekologicznej alternatywy dla masowej produkcji. Tym razem jednak „eko” nie oznacza bezpiecznie.

Informacja dotarła do GIS za pośrednictwem Głównego Inspektoratu Weterynarii, który otrzymał oficjalną skargę od zaniepokojonej osoby. To, co znalazło się w środku opakowania, zmroziło krew w żyłach nie tylko samemu konsumentowi, ale również urzędnikom odpowiedzialnym za kontrolę jakości.

Szkło w jogurcie – koszmar każdego rodzica

Przyczyną alarmu okazały się fragmenty szkła wykryte wewnątrz nabiału. Przeprowadzone postępowanie wyjaśniające potwierdziło najgorsze obawy – doszło do uszkodzenia elementu linii produkcyjnej w zakładzie wytwórczym. Oznacza to, że niebezpieczne odłamki mogły przedostać się do większej liczby opakowań.

Zagrożenie jest niezwykle poważne. Spożycie takiego produktu może prowadzić do bolesnych skaleczeń błony śluzowej jamy ustnej, a w najgorszym scenariuszu – do poważniejszych urazów wewnętrznych. Szczególnie narażone są dzieci, które często jedzą jogurty bez nadzoru dorosłych.

Ostrzeżenie dotyczy konkretnej partii: „Eko jogurt naturalny Lublanka” z numerem P1 30/01/2026 i terminem przydatności przypadającym na dzisiejszy dzień. Produkt wytworzono w zakładzie Turvita sp. z o.o. w Korytnica dla Spółdzielczej Mleczarni Spomlek z Radzynia Podlaskiego.

Pilna akcja wycofywania ruszyła pełną parą

Dystrybutor natychmiast uruchomił procedurę ściągania niebezpiecznej partii ze sklepów w całym kraju. Proces nadzorują wspólnie Inspekcja Weterynaryjna oraz Państwowa Inspekcja Sanitarna, które monitorują każdy etap akcji.

Sanepid apeluje jednoznacznie – wskazanej partii jogurtów bezwzględnie nie wolno spożywać. Każdy, kto zakupił ten produkt, powinien niezwłocznie zwrócić go do miejsca zakupu. Sklepy mają obowiązek przyjąć towar i zwrócić pieniądze.

Sprawa pokazuje, jak istotne pozostaje zgłaszanie wszelkich nieprawidłowości przez samych konsumentów. Gdyby nie czujność jednej osoby, skażona partia mogłaby trafić na stoły kolejnych rodzin. Tym razem skończyło się na strachu – ale czy zawsze będziemy mieli tyle szczęścia?

wirus nipah w polsce

Wirus Nipah z Azji atakuje. Nie ma na niego leku. Czy dotrze do Polski?