in ,

HAHAHA!HAHAHA!

Kupił prezerwatywy i wziął fakturę na Tuska. Eksperci ostrzegają. To grozi karą

Nagranie z apteki w Bielsku-Białej błyskawicznie obiegło internet. Klient zamówił prezerwatywy i zażądał faktury na urząd premiera. Reakcja obsługi mówi sama za siebie.

Fot. Wojciech Olkuśnik/East News
Fot. Depositphotos

Nikt nie spodziewał się, że zwykła wizyta w aptece wywoła taką burzę. Materiał wideo, który pojawił się na TikToku, w ciągu kilkunastu godzin zgromadził gigantyczną widownię. Internauci nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli na ekranach swoich telefonów. Scena rozgrywająca się przy aptecznym okienku wydawała się tak absurdalna, że wielu podejrzewało inscenizację.

Kupił prezerwatywy i poprosił o fakturę na Kancelarię Premiera. To, co stało się potem, zaskoczyło wszystkich

Tymczasem okazuje się, że całe zdarzenie miało znacznie głębszy podtekst. Autor nagrania chciał przekazać opinii publicznej pewien przekaz dotyczący nowych rozwiązań wprowadzonych przez administrację państwową. Komentarze pod filmem eksplodowały od dyskusji na temat sensowności ostatnich reform. Emocje sięgnęły zenitu, a materiał błyskawicznie rozprzestrzenił się poza TikToka, trafiając na Facebooka i inne platformy społecznościowe.

Co takiego wydarzyło się w tej aptece, że wywołało lawinę komentarzy? Odpowiedź na to pytanie zaskakuje i jednocześnie zmusza do refleksji nad funkcjonowaniem pewnych systemów państwowych. Historia ta ma swój początek dokładnie pierwszego lutego, kiedy to w życie weszły przepisy zmieniające sposób rozliczania się polskich przedsiębiorców.

Prezerwatywy, maść na hemoroidy i salwy śmiechu personelu

Tomasz Sidorczuk z Bielska-Białej, przedsiębiorca i sympatyk partii Nowa Nadzieja, wszedł do apteki z konkretnym planem. Zamówił prezerwatywy, precyzując przy tym, że interesuje go najmniejszy dostępny rozmiar. Następnie poprosił o wystawienie faktury w systemie KSeF, podając numer identyfikacji podatkowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Reakcja pracowników apteki przeszła najśmielsze oczekiwania. Gdy na monitorze komputera wyświetliła się nazwa instytucji, w pomieszczeniu rozległ się wybuch śmiechu. Sytuacja stała się jeszcze bardziej komiczna, gdy klient dodał do zamówienia maść na hemoroidy. Nagranie dokumentujące całe zajście w niecałą dobę przekroczyło 1,3 miliona wyświetleń.

Sidorczuk w rozmowie z Wirtualną Polską wyjaśnił swoje intencje. Zależało mu na wskazaniu słabego punktu elektronicznego systemu fakturowania, który od pierwszego lutego zastępuje tradycyjny obieg dokumentów papierowych. Przed publikacją materiału poprosił jednak personel apteki o anulowanie wystawionego dokumentu, zapewniając, że nie zamierzał utrudniać pracy księgowym rządowej kancelarii.

Eksperci studzą emocje i ostrzegają przed konsekwencjami

Istota prowokacji sprowadza się do prostego mechanizmu. Teoretycznie każdy może podać dane dowolnej instytucji i wygenerować fakturę na przypadkowe zakupy. Dokument automatycznie trafia do systemu odbiorcy, a dział księgowości musi zweryfikować, czy transakcja rzeczywiście miała miejsce. Przy tysiącach dokumentów miesięcznie łatwo przeoczyć fakturę wystawioną bez podstawy.

Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy firmy InFakt, przyznaje, że nagranie go rozbawiło. Jednocześnie stanowczo podkreśla, że materiał nie dokumentuje żadnej luki systemowej. Identyczną sytuację można było wcześniej wywołać, prosząc o papierową fakturę na cudzy NIP. Różnica polega na tym, że dawniej taki dokument mógł zaginąć lub zostać zniszczony. W KSeF każda faktura pozostaje trwale zapisana i widoczna zarówno dla nabywcy, jak i administracji skarbowej.

Ekspert przestrzega przed naśladowcami tego typu akcji. Faktury wystawiane dla żartu na dane znanych instytucji nie są prawnie neutralne. Świadome wprowadzanie w błąd osoby wystawiającej dokument co do danych nabywcy stanowi przestępstwo. Za doprowadzenie do sporządzenia dokumentu poświadczającego nieprawdę grozi kara do trzech lat więzienia.

System KSeF pod ostrzałem krytyki od samego startu

Wdrożenie Krajowego Systemu e-Faktur budzi kontrowersje porównywalne do tych, które towarzyszyły reformie Polskiego Ładu w 2022 roku. Organizacje zrzeszające przedsiębiorców wielokrotnie alarmowały, że rozwiązanie jest niedopracowane i wymaga dodatkowych testów. Pojawiały się również obawy dotyczące ochrony poufnych danych firmowych dostępnych dla urzędników.

Ministerstwo Finansów odpierało zarzuty, zapewniając o pełnym zabezpieczeniu informacji i gotowości platformy. Resort sugerował nawet, że krytycy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje. Redakcja Wirtualnej Polski zwróciła się do ministerstwa z prośbą o komentarz do viralowego nagrania oraz wyjaśnienie mechanizmów ochronnych. Do momentu publikacji odpowiedź nie nadeszła.

Rzeczywistość szybko zweryfikowała optymistyczne zapewnienia urzędników. Już pierwszego dnia funkcjonowania systemu wystąpiły awarie i problemy z logowaniem użytkowników korzystających z bezpłatnej wersji dostępu. Oficjalnie tłumaczono to wysokim zainteresowaniem platformą. Krytycy ripostują jednak, że od tej daty korzystanie z KSeF stało się obowiązkowe, więc trudno mówić wyłącznie o ciekawości przedsiębiorców.

zakaz sprzedaży alkoholu w nocy

Browary w Polsce padają jak muchy. Teraz rząd szykuje kolejny cios

nawrocki u mentzena

Tusk planuje odwet. Tak uderzy w Nawrockiego. Prezydent jest w desperacji?