Podczas konferencji prasowej w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego wydarzyło się coś niespodziewanego. Przedstawiciele najwyższych władz wojskowych i politycznych kraju zaprezentowali wizję, która jeszcze kilka lat temu wydawałaby się nie do pomyślenia. Skala zmian, jakie mają objąć polskie siły zbrojne, zaskoczyła nawet najbardziej zorientowanych komentatorów spraw obronnych.
Polska szykuje potężną armię. Ta liczba robi wrażenie
Na briefingu pojawili się najważniejsi decydenci – wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, wiceminister Cezary Tomczyk, szef Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła oraz dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni generał dywizji Karol Molenda. Samo zestawienie nazwisk wskazywało, że chodzi o sprawę najwyższej wagi. Zaprezentowane założenia mogą na trwałe zmienić sposób myślenia o bezpieczeństwie kraju.
Punktem wyjścia stały się wyniki pilotażowego programu dobrowolnych szkoleń obronnych wGotowości. W 2025 roku przeszkolono ponad 16 tysięcy uczestników, a zainteresowanie przerosło oczekiwania. Generał Molenda ujawnił, że odnotowano ponad 650 tysięcy interakcji z platformą szkoleniową. Dla zainteresowanych służbą uruchomiono odświeżoną stronę zostanzolnierzem.pl, gromadzącą wszystkie informacje w jednym miejscu.
Armia 500 tysięcy – szczegóły planu, który zmienia reguły gry
Szef resortu obrony Kosiniak-Kamysz ogłosił, że ambicją rządu jest stworzenie armii o łącznej liczebności 500 tysięcy żołnierzy. Trzon stanowić ma trzystutysięczna armia zawodowa w stałej gotowości bojowej. Pozostałe dwieście tysięcy osób to rezerwiści o różnym stopniu przygotowania. Wicepremier podkreślił, że tak potężne zaplecze rezerwowe ma stanowić wyraźny sygnał odstraszający wobec potencjalnych agresorów.
Generał Kukuła przedstawił docelową strukturę modelu przewidzianego do 2039 roku. Na pół miliona żołnierzy złożyć się ma około 240 tysięcy wojskowych zawodowych i pełniących dobrowolną zasadniczą służbę, 50 tysięcy żołnierzy obrony terytorialnej oraz ponad 200 tysięcy rezerwistów w trzech formułach. Całość wynika z programu rozwoju armii na lata 2025–2039, opartego na tak zwanej „Wielkiej Siódemce”.
2026 rokiem rezerw i rezerwistów – w marcu rusza kolejny cykl szkoleń #wGotowości
–
Wicepremier W. @KosiniakKamysz: Wszystkim tym, którzy brali udział w programie wGotowości chciałbym serdecznie podziękować. To jest wyraz patriotyzmu, to jest wyraz odpowiedzialności za siebie, za… pic.twitter.com/4ufpJ7KNHS— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) February 9, 2026
Pierwsza kategoria to rezerwa aktywna – byli żołnierze zawodowi i terytorialsi z odpowiednim stażem. Druga to rezerwa pasywna wysokiej gotowości, skupiająca osoby z przeszkoleniem i konkretnymi przydziałami mobilizacyjnymi do jednostek o najwyższej gotowości bojowej. Łącznie obie grupy mają liczyć 150 tysięcy osób.
Trzecia forma to rezerwa pasywna stałej gotowości – ludzie po szkoleniu, ale wymagający dłuższego zgrywania. Poza nimi nadal funkcjonować będzie klasyczna rezerwa pasywna bez przydziałów mobilizacyjnych, stanowiąca zasób o najdłuższym czasie osiągania sprawności bojowej.
Pieniądze i elastyczność – tak resort chce przyciągnąć rezerwistów
Kosiniak-Kamysz zapowiedział gruntowne zmiany legislacyjne mające uczynić służbę rezerwową znacznie bardziej atrakcyjną. Po raz pierwszy w historii polskiej armii rezerwiści otrzymają wynagrodzenie za udział w ćwiczeniach – do tej pory taka forma gratyfikacji nie istniała. Każdy rezerwista zyska też możliwość samodzielnego wyboru ścieżki rozwoju, terminów ćwiczeń i kursów kwalifikacyjnych. Dotychczasowy system powołań zostanie uzupełniony dobrowolną rezerwą z pakietem finansowych zachęt.
Minister pochwalił się sukcesami specjalistycznych formacji. Cyber Legion zgromadził już około trzech tysięcy specjalistów i osiągnął zaawansowany poziom rozwoju. Legion Medyczny zakończył pierwszy etap rekrutacji, przyciągając kilkuset chętnych. Obie inicjatywy potwierdzają rosnące zapotrzebowanie na nowoczesne formy służby rezerwowej.
Wiceminister Tomczyk przedstawił plany szkoleniowe na bieżący rok. Szkolenia indywidualne obejmą około 30 tysięcy dorosłych obywateli, a grupowe – nowość skierowana także do firm – kolejne 40 tysięcy Polaków. Program rozpoczął się 7 marca i potrwa do 21 listopada. Tomczyk zaznaczył, że nadrzędnym celem jest budowanie realnego poczucia sprawczości i pewności siebie u obywateli na wypadek sytuacji kryzysowych.
Szef SGWP: Projekt Armia 500 zakładający osiągnięcie do 2039 roku struktur Sił Zbrojnych, których liczebność w okresie pokoju wyniesie 500 tysięcy żołnierzy. Z czego ponad 200 tysięcy żołnierzy pełnić będzie służbę w różnych formach służby w rezerwie.
Drugi program to Program R21… pic.twitter.com/AgmWk6WkKL— Sztab Generalny WP (@SztabGenWP) February 9, 2026
Armia 500 tysięcy przyszłością polskiej obronności
Generał Kukuła oficjalnie ogłosił rok 2026 „rokiem rezerw” w Siłach Zbrojnych RP. W najbliższych miesiącach wojsko zamierza za pomocą programów pilotażowych przetestować najtrudniejszy element systemu wGotowości – ścieżkę rezerwy. Chodzi o gruntowną zmianę sposobu rozwijania kompetencji rezerwistów i utrzymywania ich zdolności do natychmiastowego podjęcia służby.
Dobrowolne szkolenia obronne mają na stałe wejść do struktury bezpieczeństwa państwa jako coroczny program podnoszący kompetencje obronne społeczeństwa. To nie jednorazowa akcja, lecz trwały element systemu obronnego, realizowany wspólnie przez resort obrony i Sztab Generalny.
Skala przedsięwzięcia robi wrażenie – od 16 tysięcy przeszkolonych w roku pilotażowym do planowanych 70 tysięcy w 2026 roku. Jeśli tempo zostanie utrzymane, Polska może w ciągu kilkunastu lat dysponować jedną z najliczniejszych i najlepiej przygotowanych armii rezerwowych na kontynencie. Fundamenty tego systemu powstają właśnie teraz, a w całe przedsięwzięcie mocno zaangażowane jest Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni.


