Decyzja zapadła w czwartek i niemal natychmiast zelektryzowała środowisko finansowe. To, czego wielu obserwatorów rynku obawiało się od tygodni, właśnie stało się faktem. Karol Nawrocki sięgnął po prezydenckie weto i po raz kolejny zatrzymał przepisy, na które czekali zarówno regulatorzy, jak i część inwestorów.
Nawrocki znów blokuje kryptowaluty. Jest weto
Sprawa budzi tym większe emocje, że analogiczny scenariusz rozegrał się zaledwie kilka miesięcy temu. W listopadzie ubiegłego roku głowa państwa zablokowała niemal identyczny projekt, argumentując wówczas, że zaproponowane rozwiązania uznaje za nadmierne, niejednoznaczne i nieproporcjonalne wobec regulowanego sektora.
Rząd nie złożył jednak broni i wrócił z poprawionym projektem. Tym razem zmieniono kluczowy parametr finansowy – obniżono maksymalną opłatę nadzorczą. Czy to wystarczyło? Odpowiedź okazała się bolesna dla autorów ustawy.
Potężne uprawnienia, które miały trafić w ręce KNF
Zawetowana regulacja zakładała daleko idące kompetencje dla Komisji Nadzoru Finansowego. Organ ten miał zyskać możliwość wstrzymywania i zakazywania ofert publicznych kryptoaktywów, a także blokowania ich dopuszczenia do obrotu. Jeśli pojawiłyby się wątpliwości co do legalności danej oferty, KNF mogłaby ją przerwać na określony czas.
Przepisy przewidywały również narzędzia do walki z nieuczciwymi podmiotami. Komisja miała prowadzić specjalny rejestr domen internetowych wykorzystywanych do oszukańczej działalności na rynku kryptowalut. Osobom zawodowo pośredniczącym w transakcjach groziły kary finansowe nakładane bezpośrednio przez nadzorcę.
Ustawa wprowadzała także odpowiedzialność karną za emisję tokenów lub świadczenie usług kryptowalutowych bez zgłoszenia do KNF. Najsurowsze sankcje mogły sięgać aż 10 milionów złotych grzywny, co miało skutecznie odstraszać potencjalnych łamiących prawo.
Obniżona opłata nie przekonała prezydenta
Podczas prac parlamentarnych posłowie zdecydowali się złagodzić jedno z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań. Rządowa propozycja opłaty nadzorczej na poziomie 0,4 procent przychodów podmiotów kryptowalutowych została ścięta do zaledwie 0,1 procent. Resort finansów zapewniał dodatkowo, że danina nie zostanie pobrana w pierwszym roku obowiązywania prawa i będzie powiązana z rzeczywistymi kosztami nadzoru.
Te ustępstwa okazały się jednak niewystarczające. Prezydent Nawrocki po raz drugi zablokował regulację, która miała jednocześnie dostosować polskie prawo do unijnego rozporządzenia MiCA – aktu wyznaczającego ramy funkcjonowania rynku kryptoaktywów w całej Unii Europejskiej.
Polska tym samym pozostaje bez kompleksowej regulacji tego dynamicznie rosnącego sektora. Pytanie o przyszłość krajowego rynku kryptowalut i jego zgodność z unijnymi standardami nabiera coraz większej wagi z każdym tygodniem zwłoki.

