Nikt się tego nie spodziewał. Kiedy kilka miesięcy temu nazwisko Kacpra Tomasiaka pojawiło się po raz pierwszy na liście startowej Pucharu Świata, nieliczni dawali mu szansę na cokolwiek więcej niż zdobycie cennego doświadczenia. Tymczasem to, co wydarzyło się na skoczni w Predazzo podczas zimowych igrzysk olimpijskich 2026, przeszło najśmielsze oczekiwania kibiców, trenerów i komentatorów.
19-latek z Podbeskidzia podbił olimpijski świat. Tego nie dokonał nawet Małysz w jego wieku
Polska od lat czekała na powiew świeżości w skokach narciarskich. Kolejne sezony przynosiły rozczarowania, a fani z nostalgią wspominali złote czasy Adama Małysza i Kamila Stocha. Mało kto podejrzewał, że nowa nadzieja pojawi się tak szybko i tak spektakularnie. A jednak młodzieniec, który dopiero co skończył dziewiętnaście lat, postanowił odmienić ten krajobraz. Zanim jednak przejdziemy do tego, co dokładnie wydarzyło się we Włoszech, warto cofnąć się o kilka lat i prześledzić drogę, która doprowadziła tego niezwykłego sportowca na olimpijskie podium.
Kacper Tomasiak przyszedł na świat 20 stycznia 2007 roku w Bielsku-Białej i od najmłodszych lat trenował w klubie LKS Klimczok Bystra. Talent ujawnił się błyskawicznie — już w 2019 roku sięgnął po mistrzostwo świata dzieci. Cztery lata później dołożył wicemistrzostwo świata juniorów w rywalizacji drużynowej, a indywidualnie zatrzymał się tuż za podium. Latem 2025 roku wygrał Letni Puchar Kontynentalny, co otworzyło mu drzwi do seniorskiej kadry.
Chłopak z Klimczoka, który zaskoczył cały kraj
Debiut w Pucharze Świata nastąpił 22 listopada 2025 roku w Lillehammer i od razu pokazał, że nastolatek nie zamierza uczyć się na zapleczu. Osiemnaste miejsce na start, a potem cztery lokaty w czołowej dziesiątce, w tym dwukrotnie piąta pozycja — najlepszy polski rezultat sezonu. Turniej Czterech Skoczni zakończył na dwunastej pozycji, identyczną zajmował w klasyfikacji generalnej.
Statystycy policzyli, że podobną liczbę punktów Kamil Stoch i Piotr Żyła zgromadzili dopiero po ośmiu sezonach, a Dawid Kubacki potrzebował dziesięciu. W bieżącym sezonie niespodziewanie wyrósł na lidera polskiej kadry i jej główną nadzieję na przyzwoity wynik podczas włoskich igrzysk. Wyróżnia go niezwykły spokój i odporność psychiczna. Jak się okazało, pokładane w nim nadzieje miały solidne podstawy.
Wyświetl ten post na Instagramie
Konkurs na normalnej skoczni zakończył się dla Tomasiaka srebrnym medalem — pierwszym krążkiem polskiej reprezentacji na tegorocznych igrzyskach. Dziewiętnastolatek dołączył do elitarnego grona, stając się drugim skoczkiem urodzonym na Śląsku z olimpijskim medalem. Pierwszym był legendarny Adam Małysz z Wisły, zdobywca czterech olimpijskich krążków — srebra i brązu z 2002 roku oraz dwóch sreber z 2010 roku.
Srebrny blask nad Predazzo i historyczne porównania
Analitycy Instytutu Monitorowania Mediów zbadali skalę medialnego fenomenu wokół młodego skoczka. Od debiutu w Pucharze Świata do zdobycia srebra minęło zaledwie około osiemdziesięciu dni. W tym czasie polskie media opublikowały ponad 22 tysiące artykułów i wzmianek o Tomasiaku. Kamil Stoch od debiutu w styczniu 2004 roku do pierwszego olimpijskiego złota w Soczi potrzebował dziesięciu lat, a media odnotowały w tym okresie nieco ponad 101 tysięcy publikacji.
Tomasiak w niespełna trzy miesiące wypracował ponad dwadzieścia dwa procent medialnej widoczności, na którą Stoch potrzebował dekady. Intensywność zainteresowania debiutantem nie ma precedensu w historii polskich skoków.
Medialna machina na najwyższych obrotach
Analiza blisko dziewięciuset tysięcy publikacji o Stochu od początku kariery do lutego 2026 roku pokazuje strukturę polskiego krajobrazu medialnego. Dominują portale internetowe z sześćdziesięcioma ośmioma procentami całego przekazu. Radio odpowiada za dwadzieścia procent, prasa drukowana za osiem, a telewizja za cztery.
Wizerunek trzykrotnego mistrza olimpijskiego budowały największe redakcje — sportowefakty.wp.pl opublikowało ponad 22 tysiące materiałów, przegladsportowy.onet.pl prawie 17 tysięcy, a sport.pl blisko 13 tysięcy. Przypadek Tomasiaka dowodzi, że współczesne media potrafią w ekspresowym tempie przekuć sportowy sukces w masową rozpoznawalność.
To, co kiedyś wymagało lat obecności na najwyższym poziomie, dziś może wydarzyć się w kilkadziesiąt dni. Dziewiętnastolatek z Bielska-Białej ma przed sobą długą drogę, ale jego olimpijski debiut już zapisał się na kartach historii polskiego sportu.


