Nikt nie spodziewał się, że ta para tak długo utrzyma swoją tajemnicę. Kiedy na początku 2026 roku Angelika Trochonowicz, znana szerzej jako Andziaks, i jej partner Luka zostali rodzicami po raz drugi, cały internet czekał na jedno – imię chłopczyka. Tymczasem znani youtuberzy konsekwentnie milczeli, podsycając tym samym atmosferę ekscytacji wśród setek tysięcy obserwujących.
Andziaks i Luka w końcu ujawnili imię syna. Internauci nie mogą się powstrzymać od komentarzy
Siódmego stycznia influencerka ogłosiła narodziny syna, a następnie nie szczędziła fanom materiałów z pierwszych dni macierzyństwa. Na jej kanale pojawiło się nagranie z porodu, a także filmik, na którym wręcza córce Charlie nowy telefon – prezent z okazji pojawienia się na świecie młodszego braciszka. Parentingowy content para serwowała regularnie, ale kluczową informację wciąż zachowywała dla siebie.
Minął tydzień, potem dwa, trzy… Fani snuli domysły, typowali zagraniczne imiona pasujące do rodzeństwa z Charlie, a spekulacje sięgały od Nicolas po Tiago. Napięcie rosło z każdym dniem, a sekcje komentarzy pękały w szwach od propozycji i teorii.
Pięć tygodni oczekiwania dobiegło końca
Dopiero pięć tygodni po narodzinach chłopca Andziaks opublikowała vlog, który rozwiał wszelkie wątpliwości. Para nazwała syna Franco. Youtuberka wyjaśniła, że potrzebowali czasu, by nacieszyć się nowym członkiem rodziny i oswoić z wybranym imieniem, zanim podzielą się nim publicznie. Sama przyznała, że poczuła pełną pewność co do wyboru zaledwie tydzień przed publikacją nagrania.
Wyświetl ten post na Instagramie
Historia wyboru imienia okazała się zaskakująco kręta. Andziaks zdradziła, że tuż po opuszczeniu szpitala zwracała się do synka per Tiago, a na liście poważnych kandydatur figurował również Louis. Franco towarzyszyło parze przez całą ciążę, jednak po porodzie influencerka nabrała wątpliwości – głównie dlatego, że imię to nie odmienia się w języku polskim, co początkowo sprawiało jej trudność.
Co ciekawe, starsza córka pary od samego początku mówiła na braciszka Franco i najwyraźniej nie miała żadnych rozterek. Ostatecznie rodzice wrócili do pierwotnego wyboru, dając sobie czas na spokojne podjęcie decyzji bez presji opinii publicznej.
Internet zawrzał – zachwyt miesza się z kontrowersją
Reakcje fanów okazały się niezwykle burzliwe i mocno podzielone. Część widzów wyraziła szczery zachwyt nad nietypowym, egzotycznym imieniem, które tworzy efektowny duet z imieniem Charlie. Wielu komentujących przyznało, że takiego wyboru absolutnie się nie spodziewało i że żadna z wcześniejszych spekulacji nie trafiła w sedno.
Nie zabrakło jednak głosów krytycznych. Spora grupa internautów zwróciła uwagę na jednoznaczne skojarzenie z Francisco Franco – hiszpańskim dyktatorem rządzącym krajem przez niemal cztery dekady XX wieku. Dla wielu komentujących to powiązanie okazało się na tyle silne, że trudno im zaakceptować takie imię dla dziecka. Inni sceptycznie zauważyli, że w codziennym życiu chłopiec i tak będzie nazywany po prostu Frankiem.
Znaleźli się również ci, którzy stanęli w obronie rodziców, przypominając prostą zasadę – to matka i ojciec wybierają imię dla swojego dziecka i komentarze kwestionujące ten wybór są po prostu nie na miejscu. Jedno pozostaje bezsporne: Franco to imię, które z pewnością nie pozwala przejść obojętnie i jeszcze długo będzie rozgrzewać internetowe dyskusje.


