in

Polska 2050 na krawędzi przepaści. Kolejne odejścia zagrażają sejmowej większości

Wewnętrzny konflikt w partii Szymona Hołowni eskaluje z dnia na dzień. Kolejni politycy pakują walizki, a stawką jest nie tylko przyszłość ugrupowania, lecz także stabilność całej koalicji rządzącej.

polska 2050 program
Fot. Facebook / Polska 2050 (profil oficjalny)

Niewiele osób spodziewało się, że wybory wewnętrzne w stosunkowo niewielkim ugrupowaniu wywołają polityczne trzęsienie ziemi. Tymczasem to, co od kilku dni rozgrywa się wewnątrz Polski 2050, przypomina scenariusz rodem z thrillera. Emocje sięgnęły zenitu, a kolejne godziny przynoszą coraz bardziej niepokojące doniesienia – informuje Interia.

Polska 2050 na krawędzi przepaści. To, co dzieje się za kulisami, może zmienić układ sił w Sejmie

Wszystko zaczęło się od rywalizacji o fotel przewodniczącej partii. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej, minimalną przewagą głosów pokonała minister klimatu Paulinę Hennig-Kloskę. Wynik był na tyle wyrównany, że trudno mówić o jednoznacznym mandacie. Już wtedy atmosfera zaczęła gęstnieć.

Część parlamentarzystów nie kryła rozczarowania rozstrzygnięciem głosowania. Niezadowolenie narastało, jednak prawdziwy punkt zapalny nadszedł podczas weekendowego posiedzenia partyjnych władz. Sobotnia Rada Krajowa, zwołana przez nową przewodniczącą, miała w założeniu uspokoić nastroje. Stało się dokładnie odwrotnie.

Uchwała, która przelała czarę goryczy

Podczas sobotniego posiedzenia przyjęto dokument zobowiązujący członków ugrupowania do zaprzestania wewnętrznych sporów do czasu zjazdu krajowego zaplanowanego na 21 marca. Przewidziano również wstrzymanie postępowań dyscyplinarnych oraz zablokowanie zmian personalnych w strukturach partyjnych i samorządowych. Zwolennicy Hennig-Kloski zareagowali furią, nazywając uchwałę „kagańcową”.

Reakcja była natychmiastowa. Tuż po zakończeniu obrad z partii odeszła posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska, publicznie określając przyjęty dokument jako niedemokratyczny i blokujący jakiekolwiek zmiany wewnątrz klubu. Podkreśliła jednak, że na razie pozostaje w klubie sejmowym. To był początek lawiny.

W poniedziałek ugrupowanie opuścili europoseł Michał Kobosko – jeden ze współtwórców Polski 2050 – oraz była wiceminister spraw zagranicznych Anna Radwan-Röhrenschef. Sygnały o zamiarze odejścia wysłał również Ryszard Petru, publikując w mediach społecznościowych lakoniczny wpis zapowiadający nadchodzące zmiany. Posłanka Aleksandra Leo przyznała publicznie, że rozmowy o odejściu prowadzi z grupą parlamentarzystów.

Ta grupa to sygnatariusze wspólnego oświadczenia, pod którym podpisało się osiemnaście osób – wśród nich Hennig-Kloska, Mirosław Suchoń, Paweł Zalewski, Barbara Oliwiecka czy Mirosław Różański. Pismo wyrażało głęboki sprzeciw wobec kierunku, w jakim zmierza partia.

Klub wisi na włosku, a stawka rośnie z każdą godziną

Informatorzy potwierdzają, że formalny rozłam nastąpi najprawdopodobniej w ciągu najbliższych dni lub tygodni. Trwa intensywne „liczenie szabel” i przekonywanie kolejnych posłów do wspólnego kroku. Osoby planujące odejście celowo wstrzymują się z indywidualnymi deklaracjami, aby nikt nie wyszedł przed szereg i nie osłabił siły zbiorowego przekazu. Jak ujął to jeden z poinformowanych polityków – sobotnie wydarzenia doprowadziły część działaczy do stanu wrzenia, a wewnątrz partii padają słowa o dyktaturze i cenzurze.

Matematyka sejmowa jest bezlitosna. Po dotychczasowych odejściach klub liczy 31 posłów. Do utrzymania statusu klubu parlamentarnego wymagane jest minimum piętnastu członków. Gdyby ugrupowanie opuściło siedemnastu lub więcej posłów, Polska 2050 zostałaby zdegradowana do koła poselskiego. Rozmówcy redakcji nie mają wątpliwości – taki scenariusz oznaczałby konieczność renegocjacji umowy koalicyjnej z premierem Donaldem Tuskiem, który na razie przygląda się wydarzeniom z dystansu i czeka na dalszy rozwój sytuacji.

Konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze dla samej Pełczyńskiej-Nałęcz. Źródła zbliżone do kancelarii premiera podkreślają, że utrata klubu parlamentarnego przekreśli jej szanse na objęcie stanowiska wicepremiera. Zwracają uwagę na wymowny fakt – szef rządu wciąż nie ogłosił decyzji o mianowaniu jej na to stanowisko. Koalicja rządząca dysponuje aktualnie ponad 240 głosami, więc duże przetasowania mogłyby poważnie zachwiać sejmową arytmetyką. Parlamentarzyści Polski 2050 zapewniają jednak, że niezależnie od wewnętrznego konfliktu zdecydowana większość pozostaje lojalna wobec koalicji.

Część polityków Hołowni kontaktuje się z prawicą

Pojawiły się wprawdzie sygnały o kontaktach pojedynczych polityków z PiS-em czy Konfederacją, ale szerokiego poparcia dla takiego scenariusza nie ma ani po stronie odchodzących, ani wśród zwolenników nowej przewodniczącej. Ci, którzy planują opuścić ugrupowanie, rozważają kilka ścieżek – start z list Koalicji Obywatelskiej lub Lewicy albo powołanie nowej inicjatywy politycznej. Na najbliższe dni zapowiadane jest utworzenie nowego koła bądź klubu.

Sama Pełczyńska-Nałęcz we wtorkowym wystąpieniu telewizyjnym przyznała, że nastroje wewnątrz partii są gorące. Wskazała, że nie wszyscy zaakceptowali wynik wyborów przewodniczącej, mimo wcześniejszych deklaracji. Zapewniła jednocześnie, że klub parlamentarny przetrwa, a do ugrupowania dołączają nowi członkowie z całej Polski.

Podkreśliła również, że stanowisko wicepremiera należy się jej formacji. Politycy z frakcji niezadowolonych oceniają te słowa sceptycznie. Jak stwierdził jeden z nich – partia liczy zaledwie kilkaset osób, notowania sondażowe są dramatyczne, a o masowym napływie nowych członków nikt nie słyszał.

praca ai bez doświadczenia

Ekspert od AI – najbardziej pożądany pracownik dekady? Dane nie pozostawiają złudzeń