in

Mroczny scenariusz dla Polski. Generał NATO ujawnił, co nas czeka po ataku Rosji

Były dowódca amerykańskich wojsk w Europie przedstawił scenariusz konfliktu z Rosją. Rola Polski w tym planie może zaskoczyć niejednego obserwatora.

ben hodges wojna
Fot. U.S. Army Europe; Depositphotos

-->

Temat dotyczy kwestii, o której na co dzień wolą nie myśleć miliony Europejczyków – bezpośredniego starcia militarnego z Moskwą. Tymczasem za zamkniętymi drzwiami od dawna trwają intensywne przygotowania na wypadek najgorszego. I choć politycy wciąż debatują, czy zagrożenie jest realne, generałowie już dawno przeszli do konkretów.

Generał NATO ujawnił, co czeka Polskę w razie wojny z Rosją. Te słowa mrożą krew w żyłach

Szczegóły, jakie ujrzały światło dzienne, pochodzą z symulacji przeprowadzonej z udziałem szesnastu byłych wysokiej rangi urzędników niemieckich oraz przedstawicieli struktur NATO. To nie były zwykłe teoretyczne rozważania – scenariusze opracowano z chirurgiczną precyzją, uwzględniając realne punkty zapalne na mapie Europy. Centrum zainteresowania stał się strategiczny przesmyk suwalski, a punktem wyjścia – fikcyjny kryzys humanitarny w obwodzie królewieckim.

Swoje przemyślenia na temat wyników tych ćwiczeń przedstawił generał Ben Hodges, były dowódca wojsk lądowych USA w Europie, w rozmowie z niemieckim dziennikiem „Die Welt”. Jego analiza szybko stała się jednym z najgoręcej dyskutowanych tematów wśród analityków wojskowych na całym kontynencie.

Polska nie będzie stać z boku – plan zakłada natychmiastowe uderzenie

Symulacja zakładała zajęcie przez siły rosyjskie litewskiego Mariampola, położonego przy kluczowym korytarzu łączącym Polskę z państwami bałtyckimi. Generał Hodges podkreślił, że najgroźniejszym błędem Sojuszu byłoby zwlekanie z odpowiedzią. Wskazał, że gdyby polskie siły nie pojawiły się na miejscu wystarczająco szybko, konieczne stałoby się przerzucenie jednostek niemieckich lub amerykańskich stacjonujących na terytorium Polski.

Kluczowym elementem strategii, którą nakreślił doświadczony wojskowy, jest przejęcie inicjatywy. Zdaniem Hodgesa nie wystarczy bronić zaatakowanego punktu – trzeba uderzyć tam, gdzie Rosja jest najbardziej wrażliwa. Moskwa musi zdawać sobie sprawę, że cena agresji będzie dla niej nie do zaakceptowania, a odpowiedź Zachodu przyjdzie natychmiast.

I to właśnie tutaj rola Polski okazuje się absolutnie zasadnicza. Generał wprost stwierdził, że potrafi sobie wyobrazić scenariusz, w którym polska armia błyskawicznie przystępuje do ataków na pozycje rosyjskie w obwodzie królewieckim. Co więcej, wskazał również inne kierunki potencjalnej presji – w tym Półwysep Kolski na dalekiej północy Rosji, w pobliżu granic Norwegii i Finlandii.

Cyberwojna jeszcze przed pierwszym strzałem

Hodges zwrócił jednak uwagę na coś, co umyka wielu komentatorom skupionym wyłącznie na czołgach i rakietach. Sojusz doskonale zna rozmieszczenie rosyjskich sił powietrznych, morskich oraz systemów rakietowych w obwodzie królewieckim. Zanim jednak na pole walki wkroczyłyby konwencjonalne jednostki, kluczową rolę odegrałyby operacje w cyberprzestrzeni oraz walka elektroniczna.

Były dowódca wskazał, że pierwszym krokiem byłoby obezwładnienie rosyjskiej obrony powietrznej i broni dalekiego zasięgu metodami niekinetycznymi. Celem takiego działania jest uniemożliwienie rosyjskiemu lotnictwu oraz marynarce wojennej prowadzenia operacji z terytorium obwodu. To całkowicie zmienia dotychczasowe wyobrażenia o tym, jak wyglądałyby pierwsze godziny ewentualnego konfliktu.

Wizja przedstawiona przez generała Hodgesa pokazuje, że NATO od dawna nie ogranicza się do defensywnego myślenia. Plany zakładają zdecydowane, wielowymiarowe działanie, w którym Polska zajmuje pozycję frontową – nie jako ofiara, lecz jako siła zdolna do natychmiastowego kontruderzenia.

mruganie światłami mandat

Za „dziękuję” nawet 200 zł mandatu. Policja jest wyjątkowo bezwzględna