Wtorkowy wieczór w Płocku zapowiadał się spokojnie. Operator monitoringu miejskiego rutynowo przeglądał obraz z kamer, gdy tuż przed godz. 23.20 na jednym z ekranów pojawił się nietypowy widok. Ulicą Tysiąclecia poruszał się obiekt, który zdecydowanie nie przypominał żadnego standardowego pojazdu.
Nocna przejażdżka wózkiem sklepowym przez Płock. To, co nagrały kamery, zaskoczyło nawet policję
Dopiero po chwili mężczyzna za pulpitem zorientował się, co właściwie obserwuje. Ktoś prowadził wózek sklepowy całą szerokością jezdni, a w środku siedziała druga osoba. Scena wyglądała tak absurdalnie, że operator natychmiast sięgnął po telefon i powiadomił dyżurnego policji. Patrol ruszył na miejsce błyskawicznie. Nikt nie wiedział jeszcze, czy ma do czynienia z kradzieżą, wandalizmem, czy może czymś zupełnie innym. Pewne było tylko to, że ktoś urządził sobie przejażdżkę po ruchliwej ulicy w sposób zagrażający bezpieczeństwu.
Funkcjonariusze zastali na miejscu dwójkę młodych ludzi. Za wózkiem stał 17-letni chłopak, a wewnątrz siedziała jego 21-letnia znajoma. Oboje nie sprawiali wrażenia przestępców. Nastolatek tłumaczył policjantom, że koleżanka poprosiła go o przejażdżkę i po prostu nie potrafił jej odmówić. Żadne z nich nie traktowało sytuacji poważnie. Twierdzili zgodnie, że nie zamierzali kraść wózka ani go porzucać. Dla nich to był zwykły wieczorny żart, nic więcej. Kompletnie nie przyszło im do głowy, że blokują jezdnię i narażają siebie oraz kierowców na niebezpieczeństwo.
Policjanci szybko uświadomili parze, że zabawa mogła się skończyć znacznie gorzej. Wózek sklepowy to własność marketu, a wyniesienie go poza teren sklepu kwalifikuje się jako przywłaszczenie mienia. Oboje zostali pouczeni i zobowiązali się natychmiast odstawić wózek na miejsce.
17-latek chciał spełnić zachciankę koleżanki
Cała sytuacja balansowała na granicy kilku przepisów. Z jednej strony mieliśmy potencjalne przywłaszczenie cudzej rzeczy, z drugiej stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym. To, czy zdarzenie potraktować jako głupi wybryk, czy poważniejsze wykroczenie, zależy od interpretacji prawnej. Tym razem skończyło się na pouczeniu i konieczności zwrotu wózka do sklepu.
Gdyby jednak operator monitoringu zareagował odrobinę później albo gdyby na ulicy pojawił się rozpędzony samochód, konsekwencje mogłyby być dramatyczne. Szybka reakcja służb miejskich zapobiegła eskalacji zdarzenia. Nocna przejażdżka wózkiem sklepowym przez centrum Płocka pozostanie prawdopodobnie jednym z bardziej kuriozalnych interwencji płockiej policji w tym roku.


