Nikt nie spodziewał się, że czwartkowy wieczór 12 marca przyniesie tak gwałtowny zwrot akcji. Jedna decyzja, kilka zdań przed kamerami i nagle cała machina państwowa ruszyła w nieplanowanym kierunku. Stawka? Dziesiątki miliardów złotych na obronność. Reakcje pojawiły się natychmiast. Jedni mówili o odpowiedzialności, drudzy o sabotażu.
A najciekawsze wydarzyło się kilkanaście godzin później. Sam konflikt polityczny nikogo nie dziwi, ale jego konsekwencje finansowe i militarne mogą okazać się poważniejsze niż ktokolwiek zakładał. Nawrocki postawił na swoim, ale Tusk ma asa w rękawie. Miliardy na armię i tak popłyną?
SAFE. Weto i błyskawiczna riposta rządu
Karol Nawrocki ogłosił, że odmawia podpisania ustawy umożliwiającej zaciągnięcie pożyczki w ramach instrumentu SAFE. Już następnego dnia Rada Ministrów przyjęła uchwałę o programie „Polska Zbrojna”, upoważniając szefów resortów obrony oraz finansów do podpisania umowy dotyczącej SAFE.
Premier nie krył frustracji – zależało mu na natychmiastowej odpowiedzi. Stwierdził, że historia oceni tę decyzję dla Nawrockiego „dramatycznie źle”. Przyznał też, że postawa prezydenta komplikuje proces, ale tempo musi pozostać wysokie. Według „Rzeczpospolitej” jeszcze w marcu mogą zostać podpisane dwie umowy z UE – pożyczkowa i operacyjna. Zaliczka to 15 procent całej kwoty, czyli ponad 6 mld euro – ponad 25 mld złotych na wzmocnienie armii.
Po podpisaniu umów główny ciężar spadnie na Agencję Uzbrojenia. W zaledwie 80 dni trzeba podpisać lub aneksować kilkadziesiąt kontraktów zbrojeniowych. Tempo narzuca unijna zasada „single procurement” – rozporządzenie z maja 2025 roku pozwala na samodzielne zawieranie umów tylko do 30 maja 2026 roku.
Po tej dacie zakupy w ramach SAFE będą możliwe wyłącznie wspólnie z innym krajem UE lub Ukrainą. Resort obrony – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – planuje samodzielnie wydać ponad połowę środków przed tym terminem. To 30 maja okaże się, ile kosztowało weto prezydenta.
Pieniądze popłyną, ale nie wszędzie
Brak podpisu nie odcina Polski od unijnych środków. Zamiast specjalnej ustawy rząd zamierza wykorzystać Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Droga do pieniędzy pozostaje otwarta, choć węższa niż zakładano. Problem tkwi gdzie indziej.
Alternatywna ścieżka pozwala sfinansować zakupy wojskowe, ale obcina możliwości tam, gdzie SAFE miał działać szerzej – chodzi m.in. o pojazdy dla Straży Granicznej czy projekty Ministerstwa Infrastruktury. Rząd ratuje co się da, ale amputacja części programu wydaje się nieunikniona. Bilans poznamy po 30 maja, gdy okaże się, ile kontraktów domknięto i ile pieniędzy Polska faktycznie wykorzysta.

