Piątkowe głosowanie w Sejmie zelektryzowało polityczną Polskę, ale to, co wydarzyło się tuż po nim, rozpaliło emocje jeszcze bardziej. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego z żądaniem, które trudno zignorować. Chodzi o ślubowanie sześciu nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Żurek stawia Nawrockiemu ultimatum
Żurek nie owijał w bawełnę. Zaapelował do głowy państwa, by nie podejmowała prób łamania ustawy zasadniczej. Przypomniał, że wybór sędziów TK to prerogatywa parlamentu, a rola prezydenta sprowadza się do odebrania ślubowania, i to bez zbędnej zwłoki. Na podjęcie decyzji szef resortu sprawiedliwości wyznaczył Nawrockiemu siedem dni. Co dalej? Minister wspomniał o planie awaryjnym, ale odmówił podania szczegółów. Stwierdził, że ujawni go dopiero wtedy, gdy zajdzie taka konieczność.
Parlament obsadził sześć wakatów w piętnastoosobowym składzie Trybunału. Sędziami zostali: Krystian Markiewicz, były prezes „Iustitii” i sędzia z Katowic, profesor PAN Maciej Taborowski, Marcin Dziurda z Uniwersytetu Warszawskiego, sędzia Anna Korwin-Piotrowska, prezes SO w Opolu, Magdalena Bentkowska z UMCS oraz Dariusz Szostek z Uniwersytetu Śląskiego.
Dwóch kandydatów PiS nie przeszło. Profesor Artur Kotowski z UKSW i dr Michał Skwarzyński z KUL nie uzyskali wymaganej większości głosów. Przed wyborem posłowie przegłosowali uchwałę 235 głosami za przy 197 przeciw. Zgłosiła ją grupa ponad trzydziestu parlamentarzystów ze wszystkich ugrupowań koalicji. Stwierdzono w niej, że TK przestał funkcjonować jako organ bezstronny i niezawisły, co potwierdziły orzeczenia SN, NSA, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i TSUE.
Sześciu nowych sędziów i uchwała dzieląca Sejm
Celem działań opisanych w uchwale ma być przywrócenie Trybunałowi zdolności do realizacji konstytucyjnych zadań zgodnie z porządkiem prawnym. Brzmi sucho, ale konsekwencje mogą okazać się bardzo konkretne. Wszystko zależy od Pałacu Prezydenckiego.
Jeżeli Nawrocki odmówi przyjęcia ślubowania lub zacznie grać na zwłokę, rząd zapowiada uruchomienie bliżej nieokreślonego planu B. Żurek dał do zrozumienia, że koalicja nie zamierza czekać w nieskończoność. Siedem dni to w polityce zarówno mgnienie oka, jak i cała wieczność. Najbliższy tydzień zapowiada się gorąco.


