Kiedy w czwartek 19 marca przywódcy zasiedli do stołu w Brukseli, napięcie było wyczuwalne. Ceny energii i system handlu emisjami CO2 zdominowały obrady Rady Europejskiej. Wynik negocjacji odczują w portfelach miliony Europejczyków. Polska stanęła na czele koalicji dziesięciu państw, które chcą przebudować te zasady. Nacisk na szefową Komisji Europejskiej rośnie z tygodnia na tydzień.
Rachunki za ogrzewanie wystrzelą w górę? Bruksela szykuje opłatę, która wstrząśnie domowymi budżetami
Zanim padną konkrety, warto zrozumieć, jak działa obecny mechanizm. Tam właśnie kryje się przyczyna nadchodzących podwyżek. Każde państwo UE otrzymuje pulę uprawnień do emisji CO2. Kupują je elektrownie i fabryki, a wpływy zasilają budżet kraju. Koszty zakupu firmy przerzucają na klientów – przeciętne polskie gospodarstwo dopłaca ok. 250 zł rocznie.
Reforma mogłaby te rachunki obniżyć. Była planowana na połowę roku, koalicja domaga się przyspieszenia. Nawet ewentualne porozumienie to jednak połowa problemu. Od 2028 roku nadciąga nowy mechanizm, który dotknie każdego ogrzewającego dom paliwami kopalnymi lub jeżdżącego autem spalinowym.
ETS2 – o ile więcej dokładnie zapłacimy?
Od 2028 r. ETS2 obejmie budynki i transport. Koszt emisji CO2 zostanie doliczony do ceny paliwa, ogrzewania i ciepłej wody. Fryderyk Karp, analityk Fundacji Instrat, wyjaśnił „Faktowi”, że typowy ocieplony dom dla czterech osób ogrzewany gazem emituje rocznie ok. 2,5 t CO2, a węglem ok. 4,9 t.
Przy cenie 45 euro za tonę ogrzewanie gazowe podrożeje o ok. 480 zł rocznie, węglowe o ok. 950 zł. Ostateczny rachunek zależy od ceny uprawnień i zużycia energii. Symulacja Instratu dla domu 60–100 m kw. z autem spalinowym wskazuje dodatkowy koszt nawet 1 890 zł rocznie.
Opóźnienie startu ETS2 ma dać rządom czas na Społeczny Fundusz Klimatyczny – pieniądze na termomodernizacje, wymianę pieców na pompy ciepła i dopłaty do niskoemisyjnych aut. Część środków przeznaczono na wsparcie najuboższych. Resort funduszy przedstawił projekt ustawy w listopadzie 2025 r., ale prace legislacyjne utknęły i nikt nie wie, kiedy pomoc trafi do potrzebujących.
Były premier Mateusz Morawiecki określił system ETS jako gospodarcze samobójstwo Europy. Polityka polityką, ale gdy ogrzewanie węglem podrożeje o niemal tysiąc złotych rocznie, dla wielu rodzin to po prostu problem z domknięciem budżetu.


