Wielkanocna Niedziela w polskich domach zaczyna się od momentu, który dla jednych jest oczywisty, a dla innych kompletnie nieznany. Zanim ktokolwiek sięgnie po jajko z koszyczka, przy stole zapada cisza. Ta cisza bywa najtrudniejsza, bo nie każdy wie, co wtedy powiedzieć.
Wielkanoc. Modlitwa przy stole, która otwiera śniadanie. Zapomina o niej coraz więcej rodzin
Święconkę przygotować potrafi niemal każdy, ale modlitwa przy śniadaniu wielu osobom sprawia kłopot. Kto powinien ją zacząć? Jakimi słowami? Te pytania wracają co roku, szczególnie we współczesnych rodzinach. A Wielkanoc to najważniejsze święto chrześcijańskie i poranny posiłek w Niedzielę Zmartwychwstania różni się od każdego innego w roku.
Polska tradycja jest tu jednoznaczna – modlitwę rozpoczyna głowa rodziny, najczęściej ojciec lub dziadek. To on nadaje ton spotkaniu i przerywa ciszę. Sama modlitwa nie musi być długa. Składa się z podziękowania za zmartwychwstanie i za dary na stole. Wiele rodzin dodaje prośbę o błogosławieństwo na kolejny rok.
Głowa domu prosi Boga o pobłogosławienie zgromadzonych, posiłku i tych, którzy go przygotowali, oraz o naukę dzielenia się chlebem i radością. Zamyka ją słowami: „Przez Chrystusa Pana naszego. Amen”. Po modlitwie domownicy dzielą się kawałkiem święconego jajka, symbolu życia, i składają sobie życzenia. Potem rodzina zasiada do śniadania, zaczynając od potraw z koszyczka. Dla wielu te wspólne słowa to coś więcej niż obowiązek – chwila, która dodaje nadziei i sił.
Kilka wymienionych między sobą zdań potrafi odmienić atmosferę poranka. Po śniadaniu odmawia się krótsze podziękowanie za posiłek i dary Bożej dobroci, a na koniec mówi: „Amen”. Ta modlitwa domyka ceremonię wielkanocnego poranka.


