Wielkanoc kojarzy się przede wszystkim z koszyczkiem pełnym święconego jedzenia, kolorowymi jajkami i oblewaniem wodą w Lany Poniedziałek. Te obrazy wydają się oczywiste, a tymczasem świąteczne zwyczaje potrafią wyglądać zupełnie inaczej niż to, do czego przywykliśmy. I nie chodzi o drobne różnice, ale o tradycje, które mogą wprawić w osłupienie.
Siedem wielkanocnych tradycji, o których mało kto słyszał
Część z tych obrzędów liczy setki lat, inne narodziły się przypadkowo, bo ktoś wpadł na pomysł, który wymknął się spod kontroli. Są wśród nich rytuały z pogańskimi korzeniami, zabawy o romantycznym podtekście i praktyki, które na pierwszy rzut oka nie mają ze świętami nic wspólnego. A jednak wszystkie od pokoleń towarzyszą obchodom Wielkanocy.
Co łączy kryminał z filiżanką kawy, dziecięcy kostium czarownicy i czekoladową figurkę egzotycznego zwierzęcia? Na pozór nic. Ale po bliższym przyjrzeniu się każdy z tych elementów pełni dokładnie tę samą rolę, co nasze pisanki czy baranek z cukru.
Norwegia: zbrodnia przy kawie zamiast pisanek
Norwegia zafundowała swoim świętom element, którego nie powstydziłby się Hitchcock. Co roku cały kraj ogarnia gorączka literacka, tyle że nie chodzi o lektury religijne. Norwegowie masowo pochłaniają kryminały. Zjawisko nosi nazwę påskekrim i ma ponad sto lat. Zaczęło się w latach 20. XX wieku od kampanii reklamowej jednej powieści, która tak chwyciła, że zamieniła się w ogólnokrajowy rytuał.
Wydawnictwa wypuszczają specjalne świąteczne serie, telewizja serwuje detektywistyczne seriale, a nawet na kartonach z mlekiem pojawiają się krótkie opowiadania z dreszczykiem. Typowy norweski obraz świąt to domek w górach albo nad fiordem, kawa, cisza i książka, w której ktoś właśnie popełnił zbrodnię.
Finlandia: Halloween w kwietniu
Fińskie święta wyglądają jak Halloween w środku wiosny. Dzieci przebierają się za czarownice, wiążą na głowach kolorowe chusty, malują sobie piegi i zakładają zniszczone fartuchy. W rękach trzymają wierzbowe gałązki przyozdobione piórami i wstążkami. Tak wyposażone wędrują od drzwi do drzwi, śpiewają rymowanki i składają życzenia, a w nagrodę zbierają słodycze. Tradycja nazywa się virvonta i czerpie z pogańskich obrzędów wiosennych oraz chrześcijańskich praktyk Wielkiego Tygodnia. Przypada na Niedzielę Palmową lub Wielką Sobotę, w zależności od regionu.
Austria: płomienie na Wielką Sobotę
Austria podchodzi do tematu dosłownie: ogniem. Na wsiach i w południowych regionach kraju w Wielką Sobotę płoną ogromne stosy drewna zwane Osterfeuer. Te ogniska symbolizują tryumf światła nad mrokiem i odrodzenie życia. Przy okazji ściągają całe lokalne społeczności. Ludzie gromadzą się wokół płomieni, jedzą, rozmawiają i śpiewają. Po zmroku widowisko robi wrażenie, bo ognie bywają naprawdę potężne, a towarzyszą im festyny z muzyką i świątecznymi potrawami.
Węgry: perfumy, wierszyki i palinka
Na Węgrzech Poniedziałek Wielkanocny ma romantyczny podtekst. Tradycja locsolkodás polega na tym, że mężczyźni odwiedzają kobiety w domach, wygłaszają rymowane wierszyki, a potem delikatnie spryskują je perfumami lub wodą. Ma to zapewnić zdrowie i urodę. W zamian dostają malowane jajka, słodycze albo kieliszek palinki, czyli węgierskiej wódki owocowej. Nasz Śmigus-Dyngus przy tym wypada jak spontaniczna bitwa wodna bez reguł, bo w Polsce leje się na wszystkich, często z wiadrami i bez ostrzeżenia. Oba zwyczaje łączy jednak radość i symbolika oczyszczenia.
Grecja: krwawe jajka i turniej przy stole
Grecja stawia na kolor czerwony. Zamiast tęczowych pisanek na stołach dominują jajka farbowane na jeden intensywny odcień nawiązujący do krwi Chrystusa. W Wielką Sobotę po północy rodziny dzielą się nimi, a w niedzielę zaczyna się tsougrisma, czyli gra polegająca na stukaniu się czubkami jajek. Wygrywa osoba, której jajko przetrwa wszystkie starcia. Brzmi prosto, ale emocje przy stole potrafią dorównać finałowi mundialu. Dla Greków to rodzinny rytuał równie ważny jak świąteczny posiłek.
USA: polowanie na jajka pod Białym Domem
Stany Zjednoczone postawiły na rywalizację. Easter Egg Hunt, czyli poszukiwanie ukrytych jajek, angażuje co roku tysiące rodzin. Dorośli chowają w ogrodach plastikowe jajka naszpikowane słodyczami, a dzieci ruszają na łowy. Oprócz tego istnieje White House Easter Egg Roll: uczestnicy toczą jajka po trawniku Białego Domu drewnianymi łyżkami. Ten zwyczaj sięga 1878 roku i zapoczątkował go prezydent Rutherford B. Hayes. Dziś to transmitowane na cały kraj widowisko z atrakcjami dla najmłodszych.
Australia: czekoladowy torbacz zamiast zajączka
Australia wywróciła wielkanocną symbolikę do góry nogami. Zamiast królika, który na Piątym Kontynencie ma status szkodnika niszczącego uprawy, rolę świątecznego zwierzaka przejął bilby. To niewielki torbacz zagrożony wyginięciem, który stał się bohaterem kampanii ochrony przyrody.
Czekoladowe figurki bilby’ego zastąpiły w sklepach tradycyjne zajączki, a część pieniędzy ze sprzedaży trafia na programy ochrony środowiska. Dzieci uczą się dzięki temu o rodzimych gatunkach, a dorośli wiedzą, że kupując czekoladę, wspierają konkretną inicjatywę. Sprytne połączenie tradycji z edukacją przyrodniczą.


