in

To się stało pod koniec grudnia. Tusk ujawnił dopiero teraz. „Obroniliśmy się”

Pod koniec grudnia Polska stała się celem skoordynowanych cyberataków na infrastrukturę energetyczną. Służby zdołały odeprzeć zagrożenie, ale skala przygotowań atakujących budzi poważny niepokój.

aborcja sejm głosowanie
Fot. Depositphotos

To, co wydarzyło się w ostatnich dniach minionego roku, mogło doprowadzić do dramatycznych konsekwencji dla setek tysięcy mieszkańców naszego kraju. Przez kilka krytycznych godzin los polskiej infrastruktury energetycznej wisiał na włosku, a odpowiedzialne służby toczyły cichą walkę, o której szeroka opinia publiczna nie miała pojęcia.

Pół miliona Polaków o krok od katastrofy. Premier ujawnia szokujące kulisy grudniowych ataków

Dopiero teraz, po zakończeniu wstępnych analiz i naradach na najwyższym szczeblu, rząd zdecydował się poinformować społeczeństwo o skali zagrożenia. Szczegóły, które wychodzą na jaw, są niepokojące. Eksperci od cyberbezpieczeństwa podkreślają, że tego typu operacje wymagają miesięcy przygotowań i zaangażowania wyspecjalizowanych zespołów.

Premier Donald Tusk zwołał specjalną konferencję prasową, podczas której przedstawił okoliczności incydentu. W naradzie poprzedzającej wystąpienie szefa rządu uczestniczył między innymi minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Atmosfera spotkania była napięta, a słowa premiera nie pozostawiały złudzeń co do powagi sytuacji.

Elektrociepłownie i farmy wiatrowe na celowniku

Grudniowe ataki wymierzone były w strategiczne punkty polskiego systemu energetycznego. Cyberprzestępcy uderzyli w dwie elektrociepłownie oraz systemy zarządzające energią pochodzącą z odnawialnych źródeł. Celem było sparaliżowanie funkcjonowania farm wiatrowych i wywołanie chaosu w lokalnych sieciach dystrybucyjnych.

Premier Tusk podczas konferencji podkreślił, że ataki miały charakter punktowy i lokalny, nie objęły systemów przesyłowych o znaczeniu ogólnokrajowym. Niemniej ich potencjalne skutki mogły być katastrofalne dla mieszkańców dotkniętych regionów. Szef rządu wskazał, że gdyby operacja zakończyła się powodzeniem, nawet pół miliona osób zostałoby pozbawionych dostępu do ciepła w środku zimy.

Polskie służby i systemy zabezpieczeń zdały egzamin. Infrastruktura krytyczna w żadnym momencie nie była realnie zagrożona, a groźba tak zwanego blackoutu została zażegnana. Premier zaznaczył, że Polska nie zmarnowała ostatnich lat na budowanie odporności cybernetycznej, co przyniosło wymierne efekty właśnie w tej krytycznej sytuacji.

Trop prowadzi na Wschód

Choć oficjalnie brakuje niepodważalnych dowodów, wszystkie zebrane przesłanki wskazują na jedno źródło ataków. Premier Tusk stwierdził, że nie ma wątpliwości co do inspiracji stojącej za grudniową operacją. Wiele wskazuje na grupy powiązane z rosyjskimi służbami specjalnymi, które od tygodni przygotowywały się do przeprowadzenia dywersji.

Wicepremier Krzysztof Gawkowski jeszcze przed konferencją premiera otwarcie mówił o rosyjskim sabotażu wymierzonym w destabilizację sytuacji wewnętrznej w Polsce. Kontekst ukraiński dodatkowo komplikuje sprawę, ponieważ oba kraje prowadzą wymianę energetyczną. Polska sprzedaje prąd wschodniemu sąsiadowi, a w sytuacjach kryzysowych sama korzysta z ukraińskich dostaw. Infrastruktura energetyczna Ukrainy od miesięcy znajduje się pod ogromną presją rosyjskich ataków.

Premier Tusk podkreślił, że grudniowe wydarzenia wykraczają poza kwestie bezpieczeństwa energetycznego i dotyczą bezpieczeństwa państwowego jako takiego. Rząd finalizuje prace nad ustawą o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa i apeluje do Senatu o rezygnację z wprowadzania poprawek.

Szef rządu za pośrednictwem ministra Siemoniaka zwrócił się również do prezydenta Karola Nawrockiego z prośbą o niezwłoczne podpisanie ustawy po jej uchwaleniu, argumentując, że sprawy cyberbezpieczeństwa nie powinny być przedmiotem politycznych sporów między instytucjami państwowymi.

czy putin napadnie na polskę

Dekret Putina podpisany. Te polskie firmy zostaną przejęte przez Rosję

jackowski o izraelu

Jackowski przerywa milczenie. Jego słowa o Polsce mrożą krew w żyłach