To, co wydarzyło się w niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu, zaskoczyło cały internet. Kiedy wierni zgromadzili się na niedzielnej mszy świętej, nie spodziewali się, że za chwilę staną się uczestnikami czegoś wyjątkowego. Duchowny, znany ze swojego nieszablonowego podejścia do posługi kapłańskiej, postanowił złamać wieloletnią tradycję. Na jego sutannie widniało charakterystyczne czerwone serduszko, które od ponad trzech dekad kojarzy się Polakom z jedną, konkretną akcją charytatywną.
Ksiądz zrobił coś niebywałego podczas mszy. Wierni nie mogli uwierzyć własnym oczom
Atmosfera w świątyni była niezwykła. Do kościoła przybyło znacznie więcej osób niż zazwyczaj. Wśród zgromadzonych można było dostrzec nie tylko stałych parafian, ale również przedstawicieli lokalnych władz, naukowców z uczelni wyższych oraz licznych przyjaciół proboszcza. Wszyscy czekali na moment, który przejdzie do historii tej wspólnoty.
Ksiądz Roman Jagiełło, proboszcz i dziekan polskokatolickiej parafii pw. Dobrego Pasterza w Łękach Dukielskich, od lat otwarcie wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jednak tegoroczny finał miał być inny niż wszystkie poprzednie. Duchowny podjął decyzję, która zaskoczyła nawet tych, którzy znają go od lat.
Przełomowy moment podczas mszy
Gdy nadszedł czas ofiarowania, zamiast tradycyjnej tacy na składkę, ksiądz Jagiełło ruszył między ławkami z puszką WOŚP. Towarzyszył mu ministrant. Jak sam przyznał w rozmowie z Interią, był to dla niego niezwykle emocjonujący moment – po raz pierwszy w życiu pełnił funkcję oficjalnego wolontariusza z własną puszką. Wcześniej jedynie zachęcał wiernych do wspierania zbiórki, ale datki zbierali harcerze dopiero po zakończeniu liturgii.
Zmiana formuły przyniosła spektakularne efekty. Frekwencja na mszy okazała się dwukrotnie wyższa niż zwykle. Wśród przybyłych znaleźli się również wierni z kościoła rzymskokatolickiego, lokalni radni, sołtyska wsi, a także dwóch doktorów – jeden związany z Uniwersytetem Rzeszowskim, drugi z Podkarpacką Szkołą Wyższą w Jaśle. Proboszcz z dumą podkreślał, że do puszki wpadały same banknoty, a nie drobne monety.
Efekt finansowy przeszedł wszelkie oczekiwania. Zebrana kwota wyniosła 5445,38 złotych, co stanowi rekord w historii tej parafii. Dla stosunkowo niewielkiej wspólnoty taki wynik to powód do ogromnej satysfakcji i dowód na to, że szczodrość ludzkich serc nie zna granic.
Podczas mszy ks. Roman na ofiarowanie przeszedł z puszką Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zebrał datki od parafian i gości uczestniczących we mszy świętej. To się stało kolejny rok z rzędu. – To nic innego jak realizowanie misji wpisanej w Ewangelię – powiedział duchowny. W tym roku od sztabu w Dukli parafia dostała aż trzy puszki. Po mszy św. wszyscy chętni mieli możliwość nabycia różnych przedmiotów eksponowanych przy ołtarzu bocznym. Duchowny również wrzucił od parafian datek w wysokości 900 zł.
Żona duchownego również zaangażowana w pomoc
Ksiądz Jagiełło nie działał w pojedynkę. U jego boku stanęła żona Marta, z którą jest związany od ponad trzech dekad. Polskokatolicki duchowny korzysta bowiem z przywileju, jaki daje jego wyznanie – księża tego kościoła mogą zawierać związki małżeńskie. Tradycja ta sięga 1921 roku, gdy synod Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego, założonego w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie w 1897 roku przez biskupa Franciszka Hodura, zadecydował o dobrowolności celibatu.
Pani Marta w rozmowie z Interią wyznała, że wspiera działalność Jerzego Owsiaka od samego początku istnienia Orkiestry w Polsce. Zaznaczyła, że jej stanowisko pozostaje niezmienne od pierwszego finału, jeszcze zanim poznała swojego męża i związała się z tą parafią. Dla niej pomoc potrzebującym stanowi wartość nadrzędną, niezależnie od formy, jaką przybiera.
Żona proboszcza podkreśliła również, że każdy człowiek może wybrać własną drogę niesienia pomocy innym. Jedni wolą robić to publicznie, inni działają w ciszy, z dala od fleszy i kamer. Najistotniejsze według niej jest to, aby nie przeszkadzać tym, którzy pragną czynić dobro. Ta prosta zasada powinna przyświecać wszystkim, niezależnie od poglądów czy przekonań.
Gmina nagłośniła wyjątkową inicjatywę
Informacja o nietypowej akcji proboszcza z Łęk Dukielskich szybko obiegła sieć. Gmina Dukla opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcia z tego wydarzenia. Fotografie ukazują duchownego z wyraźną radością i zaangażowaniem przemierzającego nawę kościelną z puszką WOŚP przypiętą czerwonym serduszkiem do sutanny.
W opisie towarzyszącym fotografiom przytoczono słowa samego księdza Jagiełły. Duchowny stwierdził, że wspieranie akcji charytatywnej to nic innego jak realizowanie misji zawartej w Ewangelii. Te słowa doskonale oddają filozofię proboszcza, dla którego pomaganie bliźnim stanowi integralną część kapłańskiego powołania.
Tegoroczna zbiórka w Łękach Dukielskich pokazała, że połączenie wiary z działalnością charytatywną może przynosić zaskakujące rezultaty. Ksiądz Roman Jagiełło udowodnił, że otwartość na inicjatywy pomocowe i gotowość do przełamywania utartych schematów potrafią zmobilizować lokalną społeczność do niezwykłej szczodrości. Rekordowa kwota zebrana podczas jednej mszy świętej mówi sama za siebie.


