in

Odtajniono długo skrywaną prawdę o Janie Pawle II. Dziennikarze są w szoku

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” dotarli do zamkniętych dotąd archiwów krakowskiej kurii. Ustalenia dotyczące Karola Wojtyły mogą zmienić narrację o roli przyszłego papieża.

jan paweł ii tuszowanie
Fot. Depositphotos

Informacja, która obiegła polskie media, elektryzuje zarówno wierzących, jak i krytyków Kościoła. Po latach spekulacji i wzajemnych oskarżeń wreszcie ktoś zajrzał tam, gdzie dotąd nikt nie miał wstępu. Dokumenty zamknięte przez dekady w archiwach krakowskiej kurii trafiły w ręce reporterów. Ich zawartość okazała się zaskakująca – niezależnie od tego, po której stronie sporu ktoś stoi.

Tajne archiwa kurii otwarte po latach. To, co znaleźli dziennikarze, zaskoczy wielu

Temat pedofilii wśród duchownych od lat budzi ogromne emocje. Nazwisko Karola Wojtyły przewijało się w tych dyskusjach wielokrotnie, ale twarde dowody pozostawały niedostępne. Aż do teraz. Reporterzy „Rzeczpospolitej” jako pierwsi przeszli przez górę zakurzonych teczek i wewnętrznej korespondencji kurii metropolitalnej. Materiał okazał się ogromny. Dziewięć tomów akt, setki dodatkowych dokumentów. Opinie proboszczów, listy od wiernych, decyzje administracyjne. Obraz, którego dotąd nikt nie mógł zweryfikować.

Dziennikarze skupili się na aktach kilku księży oskarżanych o krzywdzenie nieletnich w latach 60. i 70. – Eugeniusza Surgenta, Józefa Loranca i Bolesława Sadusia. Dwóch pierwszych w latach 70. sądy skazały za przestępstwa seksualne wobec dzieci. Z dokumentów wyłania się obraz działań metropolity Wojtyły po otrzymaniu sygnałów o podejrzeniach.

Autorzy kwerendy ustalili, że nie chodziło o ciche przenoszenie księży z parafii do parafii – schemat znany z wielu skandali na świecie. Wojtyła odsuwał duchownych od obowiązków, zawieszał w pracy duszpasterskiej, nakazywał opuszczenie parafii i wyznaczał im miejsce pobytu do wyjaśnienia sprawy. Niekiedy kuria reagowała szybciej niż organy ścigania.

Jedna decyzja szczególnie zwróciła uwagę reporterów. W 1969 roku podejrzewany kapłan został skierowany na badania psychiatryczne — na tamte czasy krok wyjątkowy. Po odbyciu wyroków żaden ze skazanych nie wrócił do pracy z wiernymi. Trafiali do klasztorów, bez prawa do sprawowania posługi.

Brak dowodów na ukrywanie przestępstw

Najważniejszy wniosek z całej analizy jest jednoznaczny: w przebadanych materiałach nie natrafiono na ślady świadomego tuszowania pedofilii przez Wojtyłę. W przypadku Bolesława Sadusia dziennikarze nie znaleźli nawet potwierdzenia, że informacja o jego czynach dotarła do metropolity w okresie urzędowania w Krakowie. Archiwum ponownie udostępniono na początku lutego tego roku – zgodę wydał obecny metropolita krakowski, kardynał Grzegorz Ryś.

Równolegle Kościół w Polsce zapowiedział utworzenie niezależnej komisji ekspertów, która zbada przypadki wykorzystywania małoletnich przez duchownych i oceni reakcje hierarchów na takie zgłoszenia. Zakres prac komisji obejmie nie tylko same przestępstwa, ale też sposób, w jaki reagowali na nie biskupi i metropolici. Sprawy powiązane z Wojtyłą znajdą się na liście. Czy wyniki potwierdzą ustalenia reporterów – tego nie sposób przesądzić. Ale pierwszy duży krok został zrobiony.

Źródło: onet.pl, pch24, rp.pl

promieniowanie ze smartfona

Masz tego smartfona? To on emituje najwięcej szkodliwego promieniowania

popcornowy mózg co to

„Popcornowy mózg” to już epidemia. Dotyka coraz większą liczbę Polaków