Trzy tygodnie wystarczyły, żeby ceny na dystrybutorach zmieniły się nie do poznania. Kierowcy po całym kraju z niepokojem obserwują rosnące kwoty na wyświetlaczach. Nikt nie spodziewał się tak gwałtownego skoku.
Średnie ceny biją po kieszeni, ale nie wszędzie tak samo
Ropa naftowa na giełdzie w USA podrożała o około 42 procent w trzy tygodnie. Podobna skala wzrostów pojawiła się w Londynie. Takich skoków nie notowano od wiosny 2020 roku. Do tego dolar, który pod koniec lutego kosztował 3,57-3,58 zł, skoczył do 3,75 zł, a 20 marca wynosił około 3,70 zł. To efekt przedłużającej się wojny na Bliskim Wschodzie, która zdestabilizowała rynki surowcowe. Konsekwencje Polacy odczuwają przy każdej wizycie na stacji.
Dane portalu e-petrol.pl z 18 marca pokazują średnie krajowe: Pb98 kosztowała 7,52 zł, Pb95 wynosiła 6,79 zł, a olej napędowy 7,76 zł za litr. Kwoty robią wrażenie, ale prawdziwe zaskoczenie czeka po zajrzeniu w statystyki regionalne. Benzyna Pb95 w województwie łódzkim kosztowała tego dnia około 6,71 zł za litr. Na Mazowszu trzeba było zapłacić 6,93 zł. Różnica to ponad 20 groszy na litrze, a przy pełnym baku robi się z tego kilkanaście złotych. W przypadku Pb98 rozpiętość między najtańszym a najdroższym województwem sięga aż 40 groszy.
Pod względem tempa podwyżek Pb95 przoduje województwo lubuskie ze wzrostem o 1,16 zł. Zaraz za nim wielkopolskie z podwyżką o 1,14 zł i śląskie z 1,12 zł. Najłagodniej wypadło Mazowieckie, gdzie cena wzrosła o 0,99 zł, oraz Podlasie z podwyżką o 1,01 zł.
Diesel przebił benzynę. Rekordziści płacą prawie 2 zł więcej
Najbardziej szokująca okazuje się sytuacja z olejem napędowym, który cenowo wyprzedził benzynę Pb98. Najdrożej tankują diesel kierowcy na Podkarpaciu. Zaledwie grosz mniej trzeba wydać w zachodniopomorskim, wielkopolskim i kujawsko-pomorskim. Najtaniej wypada Śląskie: 7,69 zł za litr, warmińsko-mazurskie (7,70 zł) i łódzkie (7,71 zł). Różnica między skrajnymi województwami to 13 groszy.
W trzytygodniowej skali podwyżek diesla dominuje województwo lubuskie i północ kraju, gdzie ceny skoczyły o ponad 1,80 zł, a w ekstremalnym przypadku wzrost sięgnął 1,95 zł za litr. Mazowieckie ponownie okazało się najbardziej odporne na falę drożyzny, bo diesel podrożał tam „jedynie” o 1,59 zł.
Skąd tak duże różnice między regionami? Odległość stacji od rafinerii przekłada się na koszty transportu. Tam, gdzie stacji jest dużo i konkurują o klientów, marże spadają. W słabo zaludnionych rejonach i przy autostradach brak alternatyw pozwala trzymać wyższe ceny. Dochodzą lokalne koszty: czynsze, podatki od nieruchomości i strategia cenowa dopasowana do zasobności mieszkańców danego regionu.
Mapa drożyzny. Kto płaci najwięcej od lat?
Statystyki z lat 2024-2026 pokazują wyraźny wzorzec. Najtaniej tankuje się na Śląsku, w Wielkopolsce i w województwie lubuskim. Najgłębiej do kieszeni muszą sięgać mieszkańcy Mazowsza, Kujawsko-Pomorskiego i Podkarpacia. Ten układ utrzymuje się od lat i gwałtowne zmiany cen surowca nie zmieniają hierarchii regionów.
Obecna sytuacja to poważne obciążenie dla domowych budżetów. Przy podwyżkach rzędu 1,50-1,95 zł na litrze miesięczny koszt dojazdów do pracy wzrasta o kilkaset złotych. Szczególnie boleśnie odczuwają to osoby zależne od samochodu. Wszystko zależy teraz od tego, jak potoczą się wydarzenia na Bliskim Wschodzie i jak zareaguje rynek ropy naftowej.


