Od kilku tygodni w kuluarach ministerstwa edukacji narastało napięcie. Szefowa resortu Barbara Nowacka miała ogłosić kluczową decyzję jeszcze przed końcem marca, ale termin minął, a oczekiwana informacja nie padła. Zwłoka natychmiast wywołała falę spekulacji wśród dziennikarzy i polityków.
Nowy obowiązkowy przedmiot w polskich szkołach
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że zapowiadany komunikat w końcu trafi do opinii publicznej. Jak potwierdził rzecznik rządu Adam Szłapka, minister edukacji przedstawi swoje stanowisko w czwartek. Za zamkniętymi drzwiami trwały gorące rozmowy, a w koalicji rządzącej ścierały się sprzeczne stanowiska.
Sprawa od początku budziła potężne emocje. Konserwatywne skrzydła polityki, środowiska kościelne oraz część opozycji od miesięcy ostrzegały przed kierunkiem, w jakim zmierza resort. Po drugiej stronie barykady stanęli zwolennicy nowoczesnego podejścia do nauczania o zdrowiu, którzy liczyli na zdecydowane kroki ministerstwa.
Edukacja zdrowotna obowiązkowa od września 2026 roku
Chodzi o edukację zdrowotną – przedmiot, który od 1 września 2025 roku zastąpił w polskich szkołach wychowanie do życia w rodzinie. Problem w tym, że wbrew wcześniejszym deklaracjom resortu, w obecnym roku szkolnym uczniowie mogą z zajęć zrezygnować. Przedmiot pozostał fakultatywny.
Taki stan rzeczy od początku nie podobał się samej minister. Nowacka, jeszcze zanim objęła stery resortu, zapowiadała, że edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa dla każdego ucznia. Rzeczywistość polityczna okazała się jednak brutalna – pomysł ugrzązł w sporach koalicyjnych.
Największy opór wyszedł ze strony opozycji, środowisk kościelnych oraz konserwatywnego skrzydła samej koalicji rządowej, z posłami PSL na czele. Ich krytyka okazała się na tyle skuteczna, że ministerstwo musiało wycofać się z pierwotnego planu i dać rodzicom furtkę w postaci dobrowolności.
Edukacja zdrowotna bez zdrowia seksualnego – kompromis w koalicji
Teraz wszystko ma się zmienić. Według ustaleń dziennikarza RMF FM Michała Radkowskiego edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym dla wszystkich uczniów od września 2026 roku. To oznacza koniec dobrowolności i powrót do pierwotnych planów Barbary Nowackiej sprzed miesięcy.
Jest jednak jeden zasadniczy wyjątek, który wielu może zaskoczyć. Obowiązkowa wersja przedmiotu nie obejmie treści związanych ze zdrowiem seksualnym. To element, który świadomie wypadł z programu – i to właśnie on stanowił największą kość niezgody w koalicji rządzącej.
Powód takiego kompromisu jest prozaiczny, ale wymowny. Politycy rządzącego obozu nie chcą otwierać kolejnego frontu światopoglądowego i obawiają się fali protestów ze strony prawicy. Do tego dochodzi kalendarz wyborczy – gdy nowe zasady wejdą w życie, Polska będzie już wchodzić w prekampanię przed przyszłorocznymi wyborami, a szkoła, zdaniem koalicjantów, nie powinna stać się areną politycznej awantury.


