Sobotnia noc przyniosła rozstrzygnięcie, na które miliony widzów czekały od tygodni. Scena „The Voice of Poland” po raz szesnasty wyłoniła najlepszy głos w kraju, a emocje sięgnęły zenitu. Finałowa piątka zaprezentowała się znakomicie, jednak tylko jedna osoba mogła wznieść puchar zwycięzcy. Gdy ogłoszono werdykt, w studiu zapanowała euforia, a sam triumfator przez długie minuty nie mógł uwierzyć w to, co właśnie się wydarzyło.
Wygrał „The Voice of Poland” i jeszcze nie wie, co zrobić z nagrodą. Zaskakujące wyznanie zwycięzcy
Droga do tego momentu była długa i wyboista. Lata treningów, setki godzin spędzonych na doskonaleniu warsztatu wokalnego, nieprzespane noce przed występami – to wszystko złożyło się na sukces, który dla wielu wydawał się niemożliwy do osiągnięcia. Program zgromadził w tym roku wyjątkowo utalentowanych uczestników, a poziom rywalizacji był niezwykle wyrównany. Każdy z finalistów mógł pochwalić się imponującymi umiejętnościami wokalnymi.
W gronie pretendentów do tytułu znaleźli się Żaneta Chełminiak, Hanna Kuzimowicz, Łukasz Reks oraz Mateusz Jagiełło. Wszyscy prezentowali najwyższą klasę wykonawczą, co sprawiało, że przewidzenie wyniku było praktycznie niemożliwe. Widzowie do ostatniej chwili zastanawiali się, kto zostanie okrzyknięty zwycięzcą tej edycji muzycznego show.
Człowiek, który dorastał z programem
Jan Piwowarczyk – bo to właśnie on triumfował w szesnastej edycji „The Voice of Poland” – nie jest postacią, która pojawiła się na scenie znikąd. Ten 28-letni wokalista z Krakowa od dzieciństwa marzył o tym, by stanąć dokładnie w tym miejscu, gdzie oglądał swoich muzycznych idoli. Przez lata konsekwentnie pracował nad swoim talentem, nie tracąc wiary, że nadejdzie jego moment. I ten moment wreszcie nadszedł.
Wyświetl ten post na Instagramie
Historia artystyczna zwycięzcy zaczęła się w chórze, gdzie śpiewał przez całą dekadę. Ta forma pracy dała mu solidne fundamenty – dyscyplinę muzyczną, wyczucie harmonii oraz bezcenne doświadczenie sceniczne. W chórze nauczył się współpracy, odpowiedzialności za całość utworu i zrozumiał, że scena może stać się jego drugim domem. To właśnie tam po raz pierwszy poczuł, że muzyka będzie jego życiową drogą.
Edukacja Jana to imponująca lista osiągnięć. Ukończył II stopień szkoły muzycznej w klasie wokalu w Krakowie, następnie kształcił się w Szkole Musicalowej Macieja Pawłowskiego, a obecnie studiuje wokalistykę jazzową na Akademii Muzycznej w Katowicach. Tak wszechstronne wykształcenie pozwoliło mu połączyć technikę klasyczną z musicalową ekspresją i jazzową swobodą interpretacji. Na scenie porusza się naturalnie bez względu na gatunek muzyczny, co doceniają zarówno widzowie, jak i profesjonalni pedagodzy.
Jan Piwowarczyk z The Voice. Wiek. Od Opery Krakowskiej do zwycięstwa w telewizji
Zanim miliony Polaków poznały jego twarz dzięki „The Voice of Poland”, Jan Piwowarczyk zdążył już zbudować solidną karierę sceniczną. Występował między innymi w Operze Krakowskiej oraz Teatrze Słowackiego – instytucjach, które dla wielu wykonawców stanowią szczyt marzeń i synonim najwyższego profesjonalizmu. To doświadczenie teatralne ukształtowało go jako artystę kompletnego, potrafiącego nie tylko śpiewać, ale również budować emocjonalną więź z publicznością.
Obecnie muzyk łączy pracę teatralną z działalnością w dwóch zespołach – The Ancimons oraz Hulajdusza. W tych projektach artyści eksplorują połączenia jazzu, funku, folku i rocka, tworząc energetyczne i niepowtarzalne brzmienie. Ta różnorodność doświadczeń sprawia, że Jan wyróżnia się na tle innych młodych wokalistów wszechstronnością i sceniczną swobodą. Jednym z najbardziej poruszających momentów w programie było jego wykonanie przeboju „Dziwny jest ten świat”, które wzbudziło ogromne emocje wśród jurorów i widzów.
Do finału Jan dotarł pod opieką Margaret i nie kryje wdzięczności dla swojej trenerki. Podkreśla jej ciepło, wsparcie i cenne uwagi, które otrzymywał na każdym etapie konkursu. Zdaniem zwycięzcy, obecność Margaret w jego drużynie dawała poczucie bezpieczeństwa – wiedział, że niezależnie od tego, co wydarzy się na scenie, na fotelu jurora siedzi osoba, która wspiera go całym sercem. Przyznaje wprost, że bez niej jego losy w programie mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej.
Sto tysięcy złotych i wielki znak zapytania
Reakcja Jana na wygraną była równie zaskakująca, co autentyczna. Tuż po finale, w rozmowie udzielonej po północy, przyznał, że czuje się fenomenalnie, ale jednocześnie wszystko wydaje mu się nierealne. Mówił o totalnym zmęczeniu i emocjach, których normalny człowiek nie jest w stanie przyswoić. Porównał całe doświadczenie do rollercoastera – natłok bodźców i wrażeń był po prostu przytłaczający.
Co ciekawe, zwycięzca nie spodziewał się triumfu. Choć docierały do niego głosy, że ma szansę na wygraną, doskonale zdawał sobie sprawę z poziomu konkurencji. Określił swoich rywali mianem „snajperów” – ludzi, którzy fenomenalnie śpiewają i z którymi rywalizacja była ogromnym wyzwaniem. Zamiast myśleć o zwycięstwie, koncentrował się na każdym kolejnym etapie z osobna. Miał do wykonania bardzo trudne utwory, wymagające wielogodzinnej pracy i przygotowań, czasem kosztem snu.
Największe rozbawienie wywołały jednak słowa Jana o nagrodzie pieniężnej. Laureat otrzymał sto tysięcy złotych, nagrody od sponsorów oraz możliwość udziału w wyjątkowych wydarzeniach muzycznych. Zapytany o plany dotyczące wydania pieniędzy, odpowiedział z rozbrajającą szczerością, że nigdy nie widział chyba dwucyfrowej liczby dziesiątek tysięcy na swoim koncie i nie wie, co się robi z takimi pieniędzmi.
Zażartował nawet, że ktoś powinien mu je zabrać, żeby ich źle nie wydał. Pewne jest jedno – chciałby przeznaczyć część nagrody na muzykę. Na wakacje na razie się nie wybiera, bo teraz trzeba pracować. Pieniądze będą więc na razie leżały na koncie. Dla 28-letniego wokalisty z Krakowa udział w „The Voice of Poland” był spełnieniem marzenia noszonego od dzieciństwa, ale też początkiem zupełnie nowego rozdziału w karierze.
Doświadczenie zdobyte w zespołach i teatrach otwiera przed nim szerokie możliwości twórcze, a zwycięstwo w programie może stać się impulsem do realizacji własnych projektów muzycznych. Polska scena zyskała artystę wszechstronnego, pracowitego i autentycznego – takiego, który potrafi wzruszać i bawić publiczność jednocześnie.


