Nikt się tego nie spodziewał. Kiedy w środę przed budynkiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie pojawili się pierwsi demonstranci z transparentami, atmosfera była napięta do granic możliwości. Przeciwnicy jednej z najbardziej kontrowersyjnych regulacji ostatnich lat przygotowali bannery z wymownymi hasłami. Domagali się nie tylko zmian w przepisach, ale również dymisji miejskich włodarzy.
Sąd podjął decyzję w sprawie Strefy Czystego Transportu. Kraków w szoku, kierowcy nie dowierzają
Sprawa, która od miesięcy elektryzuje mieszkańców Małopolski, wreszcie doczekała się rozstrzygnięcia. Emocje sięgały zenitu, a przed salą rozpraw gromadzili się zarówno zwolennicy, jak i zagorzali przeciwnicy strefy obowiązującej od początku tego roku. Wszyscy czekali na werdykt, który może wyznaczyć kierunek dla podobnych rozwiązań w całej Polsce.
Skargi napływały z różnych stron – od najwyższych urzędników państwowych, przez samorządowców z okolicznych gmin, aż po zwykłych obywateli i polityków szczebla krajowego. Każdy z nich miał własne argumenty i własne powody do kwestionowania przepisów. Sąd musiał zmierzyć się z materią niezwykle skomplikowaną prawnie i społecznie drażliwą.
Sporo policji przed budynkiem sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny rozpatruje dziś skargi na uchwałę o Strefie Czystego Transportu w Krakowie.
Rozprawa rozpoczęła się o godzinie 10:00 pic.twitter.com/cF1XOmBXHn
— tarnogorski.info (@TGtarnogorski) January 14, 2026
Wojewoda kontra miasto – starcie gigantów
Kluczową rolę w całym postępowaniu odegrał wojewoda małopolski, który jako organ nadzoru zdecydował się zaskarżyć uchwałę przyjętą przez krakowskich radnych w czerwcu ubiegłego roku. Już w lipcu poinformował o skierowaniu sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jego zastrzeżenia dotyczyły fundamentalnych zasad konstytucyjnych.
Centralnym zarzutem było naruszenie zasady równości wobec prawa oraz proporcjonalności. Wojewoda zwrócił uwagę na mechanizm, który jego zdaniem wprowadza nieuzasadnione różnicowanie obywateli. Właściciele starszych pojazdów spoza Krakowa muszą płacić za wjazd do strefy, podczas gdy mieszkańcy stolicy Małopolski posiadający identyczne samochody zostali całkowicie zwolnieni z tych kosztów.
Kwestionowany był również sam obszar obowiązywania regulacji – strefa obejmuje około sześćdziesiąt jeden procent powierzchni gminy. Zdaniem skarżącego zapisy dotyczące organizacji ruchu drogowego w jej granicach są zbyt ogólnikowe i nie spełniają wymogów precyzji legislacyjnej. To właśnie te argumenty okazały się dla sądu przekonujące.
Przełomowy wyrok zmienia wszystko
Sędziowie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wydali werdykt, który przejdzie do historii krakowskiego samorządu. Stwierdzono nieważność niektórych zapisów uchwały o Strefie Czystego Transportu. Argumentacja wojewody dotycząca nierównego traktowania kierowców z Krakowa i spoza miasta znalazła uznanie składu orzekającego.
Jednocześnie nie wszystkie skargi zostały uwzględnione. Sąd odrzucił zastrzeżenia złożone przez gminę Skawina oraz dwie osoby prywatne – posła Andrzeja Adamczyka i radnego miejskiego z Wieliczki Bartłomieja Krzycha. Wyrok nie jest prawomocny, co oznacza, że ostateczne rozstrzygnięcie może jeszcze wyglądać inaczej.
Pełnomocnicy gminy Kraków bronili uchwały, podkreślając, że wprowadzając Strefę Czystego Transportu, miasto realizuje swoje ustawowe zadanie dbania o interes mieszkańców. Argumentowali, że ochrona powietrza i zdrowia krakowian stanowi priorytet, który uzasadnia wprowadzone regulacje. Teraz będą musieli rozważyć odwołanie od niekorzystnego wyroku.
Ulice pełne gniewu – protesty nie milkną
Sobotnie demonstracje pokazały skalę społecznego niezadowolenia z funkcjonujących od stycznia przepisów. Pierwsza manifestacja odbyła się przed siedzibą Zarządu Dróg Miasta Krakowa – jednostki odpowiedzialnej za obsługę strefy. Wśród organizatorów znalazły się ruch społeczny Nie oddamy miasta, Fundacja Wolność i Własność oraz Komitet Społeczny „Kraków dla Kierowców”.
Drugi protest rozpoczął się przy Muzeum Narodowym, skąd uczestnicy przemaszerowali ulicami centrum pod magistrat. Na drzwiach urzędu przy Placu Wszystkich Świętych zawieszono teczkę z oficjalnym dokumentem zawierającym postulaty. Demonstranci zarzucali, że uchwała ingeruje w prawo własności i swobodę przemieszczania się. Podnosili również, że została opracowana na podstawie nieaktualnych danych oraz jedynie pozornych konsultacji społecznych.
Na transparentach widniały hasła oskarżające strefę o opróżnianie portfeli zamiast oczyszczania powietrza. Uczestnicy domagali się rewizji zasad, uproszczenia regulacji i ograniczenia jej zasięgu maksymalnie do wnętrza drugiej obwodnicy. Organizatorem marszu była grupa obywatelska Co dalej z Krakowem, wspierana przez środowiska takie jak Zrównoważona mobilność, Strefa czystego transportu – do poprawki czy Poznański Apel Zmotoryzowanych. Według małopolskiej policji obie demonstracje przebiegły spokojnie, bez incydentów.
Strefa Czystego Transportu funkcjonuje w Krakowie od pierwszego stycznia bieżącego roku. Za wjazd muszą płacić kierowcy pojazdów niespełniających norm emisji spalin. Z opłat zwolniono mieszkańców miasta, pacjentów placówek medycznych oraz osoby z niepełnosprawnościami. Przeciwnicy regulacji twierdzą, że przepisy ograniczają dostęp do służby zdrowia, uderzają w osoby mniej zamożne i tworzą sztuczny podział między krakowianami a mieszkańcami okolicznych miejscowości. Wyrok WSA daje im teraz mocny argument w dalszej walce o zmiany.


