in ,

Gigantyczne zwolnienia w Tychach. 740 osób zasili szeregi bezrobotnych

Koncern Stellantis szykuje drastyczne cięcia w tyskiej fabryce. Związkowcy alarmują: skala zwolnień może być bezprecedensowa, a konsekwencje odczuje cały region.

tychy zwolnienia grupowe stellantis
Fot. Depositphotos

Informacja, która w poniedziałek obiegła załogę zakładu FCA Poland w Tychach, wywołała ogromne poruszenie. Pracownicy, którzy od miesięcy z niepokojem obserwowali sytuację w europejskiej branży motoryzacyjnej, dowiedzieli się, że ich obawy nie były bezpodstawne. Dyrekcja koncernu Stellantis podjęła decyzję, która może odmienić życie setek osób i ich rodzin.

Czarna chmura nad Tychami. Setki rodzin mogą stracić źródło utrzymania

Związki zawodowe natychmiast zwołały posiedzenie. Atmosfera była napięta, a przedstawiciele załogi nie kryli konsternacji. Skala planowanych zmian przerosła nawet najbardziej pesymistyczne prognozy. Wiadomość błyskawicznie rozeszła się po okolicznych miejscowościach, z których tysiące osób codziennie dojeżdża do pracy w tyskim zakładzie.

Eksperci od dawna ostrzegali, że europejski przemysł motoryzacyjny stoi przed ogromnymi wyzwaniami. Transformacja w kierunku elektromobilności, spadający popyt na tradycyjne pojazdy oraz rosnąca konkurencja ze strony azjatyckich producentów tworzą mieszankę, która dla wielu fabryk może okazać się zabójcza. Tychy, będące przez lata symbolem polskiego sukcesu w branży automotive, teraz znalazły się na pierwszej linii tego kryzysu.

Tychy. Zwolnienia grupowe. Trzecia zmiana do likwidacji

Grzegorz Maślanka, przewodniczący zakładowej „Solidarności”, przekazał informacje otrzymane od dyrekcji. Zgodnie z nimi od marca przyszłego roku tyska fabryka przestanie funkcjonować w trybie trzyzmianowym. Oznacza to, że programem dobrowolnych odejść ma zostać objętych aż 740 pracowników – czyli cała trzecia zmiana produkcyjna.

Struktura zatrudnienia osób objętych planowanymi zmianami jest zróżnicowana. Spośród 740 pracowników, których dotyczą plany redukcji, 140 posiada umowy na czas nieokreślony. Kolejnych 300 osób pracuje na kontraktach terminowych, a pozostałe 300 to pracownicy agencyjni. Ta ostatnia grupa znajduje się w najtrudniejszej sytuacji, ponieważ ich ochrona prawna jest znacznie słabsza.

Negocjacje dotyczące szczegółowych warunków programu dobrowolnych odejść rozpoczną się w środę 14 stycznia. Związkowcy zamierzają walczyć o jak najkorzystniejsze warunki dla zwalnianych. Maślanka podkreślił, że oczekuje odpraw na poziomie co najmniej 24-miesięcznych wynagrodzeń, a optymalnym rozwiązaniem byłyby świadczenia równe 36 pensjom. Wzorem mają być ustalenia z programu przeprowadzonego dwa lata temu w siostrzanym zakładzie FCA Powertrain w Bielsku-Białej.

Dlaczego fabryka zwalnia?

Przyczyny trudnej sytuacji tyskiego zakładu są złożone i wykraczają daleko poza granice Polski. Przewodniczący związku wyjaśnił, że głównym problemem jest dramatyczny spadek zamówień. Rynek pojazdów z napędem spalinowym kurczy się w zastraszającym tempie, a unijne regulacje nakładają na producentów sztywne limity emisji.

Mechanizm jest prosty, ale dla pracowników niezwykle bolesny. Koncerny motoryzacyjne muszą utrzymywać określoną proporcję między produkcją aut spalinowych a zeroemisyjnych. Kiedy elektryki sprzedają się słabo, fabryki nie mogą zwiększać wytwarzania tradycyjnych pojazdów, ponieważ groziłoby to astronomicznymi karami finansowymi. W efekcie linie produkcyjne stoją, a pracownicy tracą zajęcie.

Maślanka nie ukrywał frustracji, mówiąc o polityce Unii Europejskiej wobec sektora motoryzacyjnego. Jego zdaniem europejskie instytucje muszą pilnie zmienić podejście, ponieważ cała branża automotive na kontynencie znajduje się w stanie głębokiego kryzysu. Tempo upadku jest według niego alarmująco szybkie i bez zdecydowanej reakcji sytuacja będzie się tylko pogarszać.

Fala zwolnień uderzy w cały region

Związkowcy zwracają uwagę, że konsekwencje redukcji zatrudnienia w tyskim zakładzie będą znacznie szersze niż same 740 miejsc pracy. Grzegorz Maślanka oszacował, że w firmach kooperujących z FCA Poland zwolnienia mogą dotknąć nawet 3,5 tysiąca osób. Skutki odczują mieszkańcy Tychów, ale również Żywca, Bielska-Białej i wielu mniejszych miejscowości, z których pracownicy dojeżdżają do fabryki.

Dyrekcja FCA Poland oficjalnie potwierdziła plany w piśmie skierowanym do związków zawodowych. Zwolnienia grupowe mają zostać przeprowadzone zgodnie z procedurami przewidzianymi przez prawo i zakończone do 30 kwietnia 2026 roku. Jako kryterium doboru pracowników do redukcji wskazano ocenę jakości pracy za rok 2025. Pierwszeństwo będą miały rozwiązania umów za porozumieniem stron, a dopiero później pracodawca sięgnie po wypowiedzenia.

Obecnie tyski zakład Stellantisa zatrudnia około 2300 osób i produkuje hybrydy: Jeepa Avengera, Fiata 600 oraz Alfę Romeo Junior. Po likwidacji trzeciej zmiany załoga skurczy się do około 1600 pracowników. Koncern Stellantis, powstały z fuzji grup PSA i FCA, posiada w Polsce jeszcze jedną fabrykę – w Gliwicach. Przyszłość obu zakładów w dużej mierze zależy od tego, jak potoczą się losy europejskiej transformacji motoryzacyjnej.

zakaz mediów społecznościowych w polsce

Tusk chce zablokować nastolatkom dostęp do internetu. Ustawa w toku

czy putin napadnie na polskę

Dekret Putina podpisany. Te polskie firmy zostaną przejęte przez Rosję