Środowe popołudnie w spokojnej okolicy Sopotu wyglądało zupełnie inaczej niż zwykle. Mieszkańcy ul. Polnej ze zdziwieniem obserwowali niecodzienną aktywność służb mundurowych. Na miejscu pojawił się sprzęt, którego widok budzi niepokój nawet u najbardziej odpornych – granatowy namiot policyjny oraz kamery dokumentujące każdy ruch funkcjonariuszy.
Sprawa Iwony Wieczorek wciąż unosi się nad Trójmiastem
Iwona Wieczorek miała zaledwie 19 lat, gdy w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku wyszła z sopockiej imprezy po kłótni ze znajomymi. Dziewczyna postanowiła wrócić pieszo do rodzinnego domu w Gdańsku. Ostatni zarejestrowany ślad jej obecności pochodzi z okolic wejścia na plażę w Jelitkowie – później młoda kobieta jakby rozpłynęła się w powietrzu.
Postępowanie w tej sprawie formalnie umorzono w 2011 roku, jednak śledczy nigdy nie przestali szukać odpowiedzi. Aktualnie sprawą zajmuje się małopolski wydział Prokuratury Krajowej wspólnie z krakowskimi funkcjonariuszami. Przez lata media wielokrotnie donosiły o rzekomych przełomach, które jednak za każdym razem okazywały się przedwczesnym optymizmem.
Czy środowa akcja przy ul. Polnej rzeczywiście ma związek z losem 19-latki? Prokuratura tego nie potwierdza, ale też kategorycznie nie zaprzecza. Mieszkańcy Trójmiasta od niemal piętnastu lat czekają na rozwiązanie zagadki, która stała się symbolem bezradności służb wobec tajemniczych zaginięć.
Tajemnicza akcja policji w Sopocie. Funkcjonariusze w białych kombinezonach i granatowy namiot
Szczególną uwagę zwracały białe kombinezony ochronne, w które ubrani byli technicy kryminalistyczni. Tego typu stroje stosuje się podczas zabezpieczania śladów biologicznych, gdy nawet najmniejsze zanieczyszczenie może zniszczyć kluczowy dowód. Atmosfera wokół miejsca akcji gęstniała z każdą godziną.
Lokalni dziennikarze próbowali ustalić, co jest powodem tak intensywnych działań. Portal trojmiasto.pl przez długie godziny bezskutecznie dopytywał o szczegóły. Służby konsekwentnie odmawiały komentarza, co tylko podsycało spekulacje wśród obserwatorów i okolicznych mieszkańców.
Dopiero gdy pojazdy techniczne opuściły ul. Polną, głos zabrała Prokuratura Krajowa. Rzecznik Przemysław Nowak potwierdził, że wykonywane czynności dowodowe dotyczą niewyjaśnionego zabójstwa, do którego doszło kilkanaście lat temu. Sprawa od dawna była umorzona, jednak najwyraźniej pojawiły się nowe okoliczności.
Nowak wyjaśnił, że prowadzone prace mają na celu weryfikację, czy istnieją podstawy do ponownego otwarcia zamkniętego postępowania. Całość odbywa się pod ścisłym nadzorem prokuratury, co świadczy o wadze potencjalnych ustaleń. Szczegóły dotyczące konkretnej sprawy oraz charakteru zabezpieczanych dowodów pozostają jednak objęte tajemnicą śledztwa.
Brak oficjalnych informacji sprawił, że wśród sopocian natychmiast zaczęły krążyć domysły. Wielu z nich niemal odruchowo powiązało środową akcję z najbardziej znaną nierozwiązaną sprawą w regionie – zaginięciem młodej kobiety latem 2010 roku.


