in ,

JESTEM ZŁY!JESTEM ZŁY! HAHAHA!HAHAHA! PŁACZĘPŁACZĘ KOCHAM TO!KOCHAM TO!

Likwidacja 13. i 14. emerytury, koniec z 800 plus, wiek emerytalny w górę

Eksperci przedstawili szokujące propozycje cięć budżetowych. Likwidacja popularnych świadczeń i powrót do pracy do 67. roku życia – to dopiero początek listy zmian.

podwyżki budżetówka 2024 od kiedy
Fot. X / Andrzej Domański

Informacja, która właśnie ujrzała światło dzienne, zelektryzowała opinię publiczną. Dokument przygotowany przez znane środowiska ekonomiczne zawiera postulaty, które jeszcze kilka lat temu wydawałyby się nie do pomyślenia. Propozycje są na tyle daleko idące, że natychmiast wywołały burzliwą debatę wśród specjalistów od finansów publicznych.

Koniec 800 plus i emerytur, jakie znamy? Kontrowersyjny raport wstrząsnął Polską

Mowa o szczegółowym raporcie, który diagnozuje stan polskich finansów w sposób alarmujący. Jego autorzy nie pozostawiają złudzeń – obecna ścieżka prowadzi donikąd dobrego. Jednocześnie przedstawiają receptę, która dla milionów Polaków może okazać się wyjątkowo gorzka do przełknięcia.

Dokument nosi wymowny tytuł „Budżetowy SOS” i powstał we współpracy Forum Obywatelskiego Rozwoju, założonego przez Leszka Balcerowicza, oraz Warsaw Enterprise Institute. Obie organizacje od lat słyną z liberalnego podejścia do gospodarki, jednak tym razem poszły znacznie dalej niż kiedykolwiek wcześniej.

Drastyczne cięcia zamiast nowych podatków

Autorzy raportu stawiają sprawę jasno – deficyt budżetowy wymknął się spod kontroli, wydatki rosną w zastraszającym tempie, a dług publiczny zmierza ku poziomom, które mogą oznaczać poważny kryzys gospodarczy. Ich zdaniem jedynym rozwiązaniem jest radykalne ograniczenie wydatków o charakterze konsumpcyjnym.

Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim odejście od programów socjalnych o charakterze powszechnym na rzecz pomocy skierowanej wyłącznie do osób faktycznie potrzebujących. Program 800 plus miałby zostać objęty kryterium dochodowym, co automatycznie wykluczyłoby z niego zamożniejsze rodziny.

Jednak prawdziwa bomba dotyczy świadczeń dla seniorów. Eksperci proponują całkowitą likwidację trzynastej i czternastej emerytury. Te popularne dodatki, wprowadzone w ostatnich latach, pochłaniają rocznie astronomiczne kwoty. Sama likwidacja trzynastek przyniosłaby 32 miliardy złotych oszczędności, a czternastek – kolejne 12 miliardów.

Emerytura dopiero po siedemdziesiątce?

Kolejnym filarem proponowanych reform jest przywrócenie wieku emerytalnego na poziomie 67 lat dla obu płci. Przypomnijmy, że obecne przepisy pozwalają kobietom przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyznom – 65 lat. Powrót do wyższego progu oznaczałby dla wielu Polaków konieczność pracy przez dodatkowe lata.

Autorzy raportu przekonują jednak, że takie rozwiązanie paradoksalnie byłoby korzystne dla samych emerytów. Według ich wyliczeń dłuższa aktywność zawodowa w połączeniu z lepszą waloryzacją świadczeń sprawiłaby, że realne emerytury wzrosłyby o 30-40 procent w perspektywie piętnastu lat. Łączne oszczędności z tytułu wszystkich zmian w systemie emerytalnym sięgnęłyby około 50 miliardów złotych.

Plan zakłada również szeroko zakrojoną prywatyzację. Spółki Skarbu Państwa, które nie mają charakteru strategicznego, miałyby zostać sprzedane. Dodatkowo zniesione zostałoby moratorium na sprzedaż ziemi państwowej. Te działania pozwoliłyby na realne oddłużenie kraju bez konieczności wprowadzania nowych obciążeń podatkowych.

Harmonogram zmian rozpisany co do roku

Reformy miałyby zostać wprowadzone w trzech fazach. Już w bieżącym roku rozpoczęłaby się faza hamowania – zamrożenie wynagrodzeń w sferze budżetowej z wyjątkiem służb mundurowych i personelu medycznego, wstrzymanie wypłaty czternastej emerytury oraz wprowadzenie progu dochodowego w programie 800 plus.

Rok 2027 to według planu faza strukturalna. Wtedy całkowicie zniknęłaby trzynasta emerytura, ruszyłby proces wielkiej prywatyzacji, a także zniesiony zostałby państwowy monopol na hazard internetowy. W latach 2028-2029 nastąpiłaby faza stabilizacji z głębokimi reformami systemowymi, ujednoliceniem systemów emerytalnych i pełną cyfryzacją administracji, która pozwoliłaby na trwałą redukcję zatrudnienia w urzędach.

Efekty finansowe mają być imponujące. W wariancie łagodniejszym oszczędności sięgnęłyby 241,7 miliarda złotych, a w ostrzejszym – ponad 345 miliardów. Deficyt budżetowy miałby maleć o 0,8-1 punkt procentowy PKB rocznie. Autorzy przekonują też, że odpowiedzialna polityka fiskalna wzmocniłaby złotego i obniżyła presję inflacyjną.

Nie wszyscy ekonomiści widzą problem

Raport natychmiast spotkał się z głosami polemicznymi. Część ekspertów uważa, że dramatyzowanie sytuacji finansów publicznych jest przesadzone. Dr hab. Bożena Ryszawska z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu zwraca uwagę, że wiele krajów Unii Europejskiej utrzymuje zadłużenie powyżej przewidzianego limitu 60 procent PKB i nie hamuje to ich rozwoju. Według niej obligacje skarbowe znajdujące się w rękach obywateli stanowią formę współfinansowania inwestycji publicznych.

Podobne stanowisko zajmuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Jego zdaniem Polska jako kraj rozwijający się może sobie pozwolić na wysokie wydatki związane ze wzrostem zadłużenia. Obecna sytuacja pozostaje pod kontrolą i nie wymaga tak drastycznych działań, jakie proponują autorzy raportu.

Debata na temat przyszłości polskich finansów publicznych z pewnością będzie trwała jeszcze długo. Propozycje zawarte w dokumencie „Budżetowy SOS” dotykają bowiem kwestii niezwykle wrażliwych społecznie – od świadczeń dla rodzin po emerytury milionów seniorów.

zaszczepieni covid pieniądze dodatek pfizer moderna astrazeneca odszkodowanie

Masz te banknoty w portfelu? Po 31 stycznia 2026 nie przyjmie ich żaden sklep

dziura w budżecie nfz

Koniec przywilejów! Tusk stanowczo. Trzeba będzie dodatkowo płacić