Mało kto zdaje sobie sprawę, jak niewielkie kwoty dzielą przeciętnego ubezpieczonego od trzytygodniowego pobytu w uzdrowisku. Temat leczenia sanatoryjnego budzi ogromne emocje, bo system dopłat okazuje się znacznie korzystniejszy, niż powszechnie się sądzi.
Tysiące Polaków czekają w kolejkach, a powód zaskakuje
Średni okres oczekiwania na miejsce wynosi obecnie około dziewięciu miesięcy, ale konkretne terminy różnią się diametralnie w zależności od oddziału NFZ. Mieszkańcy Podlasia i Warmii czekają zaledwie trzy miesiące, natomiast na Śląsku oczekiwanie zbliża się do roku.
Istnieje jednak furtka – gdy ktoś rezygnuje z turnusu, miejsce trafia do innych chętnych. Dzięki temu da się wyjechać nawet w dwa tygodnie. Monitoring ułatwiają e-skierowania, pozwalające śledzić pozycję na liście bez wychodzenia z domu.
Sanatorium za darmo. Kto może jechać? Kwoty, które zaskoczą nawet największych sceptyków
Trzytygodniowy pobyt z dofinansowaniem NFZ generuje koszt nieprzekraczający tysiąca złotych. Pokój jednoosobowy z łazienką to wydatek rzędu 859 zł, dwuosobowy – około 573 zł, a miejsce w pokoju wieloosobowym zamyka się w kwocie 250 zł. Do tego dochodzi opłata klimatyczna – maksymalnie 6,67 zł za dobę, czyli około 140 zł za trzy tygodnie.
Dla porównania – komercyjne leczenie uzdrowiskowe kosztuje od pięciu do ośmiu tysięcy złotych. Dofinansowana kuracja stanowi więc ułamek ceny rynkowej. Całkowitą bezpłatność gwarantuje się wybranym grupom: osobom niepełnoletnim, uczniom i studentom do 26. roku życia, osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności oraz pracownikom mającym kontakt z wyrobami azbestowymi.
Sanatorium za darmo z ZUS i NFZ. Skierowanie i reguły gry, które trzeba znać
O wyjazd może starać się każdy ubezpieczony – nie trzeba mieć poważnej choroby. Wystarczy skierowanie od lekarza współpracującego z NFZ: pierwszego kontaktu lub specjalisty. Nie można jednak wskazać konkretnej placówki – dopuszczalny jest jedynie wybór profilu leczniczego.
Spora część ubezpieczonych postrzega pobyt w uzdrowisku jako formę tanich wakacji. Szczególnie popularne są ośrodki nadmorskie. Turnus rządzi się jednak ścisłym planem leczniczym, któremu kuracjusz musi się podporządkować.
Popołudnia pozostają jednak do dyspozycji pacjentów, co pozwala łączyć korzyści zdrowotne z wypoczynkiem. Przy koszcie 400–1000 zł za trzy tygodnie trudno znaleźć tańszą alternatywę łączącą leczenie z regeneracją.


