Początek 2026 roku przyniósł informacje, które zelektryzowały komentatorów gospodarczych i wywołały lawinę dyskusji. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało wstępne szacunki dotyczące kondycji polskiego rynku pracy, a ich wydźwięk trudno uznać za optymistyczny. Dane jednoznacznie wskazują, że sytuacja pracowników pogarsza się od wielu miesięcy i na razie nic nie zapowiada gwałtownego odwrócenia tego kierunku.
Bezrobocie w Polsce nie zwalnia – te dane mogą niepokoić miliony Polaków
Eksperci od dłuższego czasu sygnalizowali, że rynek pracy wchodzi w trudniejszą fazę, jednak skala styczniowego pogorszenia i tak zaskoczyła niemałą część obserwatorów oraz ekonomistów śledzących te wskaźniki. Co istotne, negatywna dynamika utrzymuje się nieprzerwanie od połowy ubiegłego roku, co czyni obecną passę jedną z najdłuższych i najbardziej niepokojących w ostatnich kilku latach.
Jednocześnie warto odnotować pozytywny sygnał płacowy – przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w czwartym kwartale 2025 roku osiągnęło poziom 9 197,79 zł, rosnąc o 8,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Wzrost płac tylko częściowo łagodzi jednak obawy związane z kurczącym się popytem na pracowników.
Prawie 935 tysięcy osób czeka na zatrudnienie
Styczniowe dane resortu pracy nie pozostawiają złudzeń. Stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec pierwszego miesiąca roku wyniosła 6,0 proc., podczas gdy jeszcze w grudniu było to 5,7 proc. W urzędach pracy figurowało niemal 935 tys. zarejestrowanych osób – to skok o 47 tys. w zaledwie miesiąc i aż o 97,2 tys. więcej niż rok temu. Bezrobocie rosło we wszystkich regionach kraju bez wyjątku – w 370 powiatach wskaźnik poszedł w górę, a w pozostałych dziesięciu utrzymał się na niezmienionym poziomie. Żaden powiat nie odnotował poprawy.
Geograficznie największe przyrosty odnotowano na Śląsku (5,3 tys. nowych zarejestrowanych), Mazowszu (4,5 tys.) oraz w Wielkopolsce (3,8 tys.). Rozpiętość regionalna pozostaje przy tym ogromna – od zaledwie 3,8 proc. w województwie wielkopolskim do niemal 10 proc. na Warmii i Mazurach. Najlepiej radzą sobie duże ośrodki: powiat poznański (1,3 proc.), Poznań (1,4 proc.) i Warszawa (1,5 proc.).
Pracodawcy zgłosili w styczniu 25,4 tys. wolnych stanowisk i miejsc aktywizacji – o ponad 63 tys. mniej niż rok wcześniej, co oznacza spadek sięgający ponad 71 proc. Wśród najbardziej poszukiwanych profesji znaleźli się pracownicy biurowi, sprzedawcy, robotnicy budowlani, magazynierzy oraz funkcjonariusze Straży Granicznej.
Skąd bierze się tak uporczywy wzrost?
Ministerstwo wskazuje na splot kilku czynników odpowiedzialnych za ośmiomiesięczną serię wzrostów. Tradycyjna sezonowość – wygasanie umów terminowych zawieranych do końca roku kalendarzowego i przestoje w budownictwie – to tylko część wyjaśnienia. Znacznie poważniejszy wpływ ma drastyczne ograniczenie środków z Funduszu Pracy na programy aktywizacyjne. W styczniu zaledwie około 3 tys. osób rozpoczęło staże, szkolenia czy prace interwencyjne – niemal o połowę mniej niż rok wcześniej.
Firmy wyraźnie hamują z rekrutacjami. Według danych systemu Element dla Grant Thornton w grudniu 2025 roku na pięćdziesięciu największych portalach rekrutacyjnych pojawiło się 189 tys. nowych ogłoszeń – o 6 proc. mniej niż rok wcześniej. Rosła też skala zwolnień grupowych: w całym 2025 roku objęły one 29,5 tys. pracowników, czyli o 9 proc. więcej niż w roku poprzednim. Dodatkowo nowa ustawa o rynku pracy, obowiązująca od czerwca 2025, ułatwiła utrzymanie statusu bezrobotnego – odmowa przyjęcia oferty pracy nie skutkuje już jego utratą.
Wśród nowo rejestrowanych dominują osoby z handlu detalicznego i hurtowego (14 proc.), przetwórstwa przemysłowego (13,3 proc.) oraz budownictwa (8,3 proc.). Najpopularniejszymi zawodami wśród bezrobotnych pozostają sprzedawcy, kucharze, fryzjerzy i magazynierzy. Co ciekawe, ponad 40 proc. rejestrujących się przyznaje, że główną motywacją jest uzyskanie ubezpieczenia zdrowotnego, a nie samo poszukiwanie etatu.
Resort pracy liczy, że wiosenne ożywienie w budownictwie i usługach odwróci negatywny trend, tak jak bywało w latach ubiegłych. Jednocześnie ministerstwo uczciwie przyznaje, że znaczące cięcia w finansowaniu programów aktywizacyjnych mogą ten proces skutecznie opóźnić, a nawet utrzymać rosnący poziom bezrobocia na dłużej.

