Marcin Prokop rzadko zabiera głos w temacie polityki. Kiedy jednak to robi, nie owija w bawełnę. Tym razem prezenter TVN pojawił się w podcaście „Z bliska” Małgorzaty Rozenek-Majdan i poruszył temat, o którym od miesięcy mówi cała Polska. Chodzi o polityczną drogę kogoś, z kim przez dwanaście lat prowadził program „Mam Talent!” – Szymona Hołowni, byłego marszałka Sejmu.
Prokop szczerze o Hołowni. „Polityka pożarła go po kawałku”
Prokop, znany z ciętego języka i dystansu do show-biznesu, tym razem zaskoczył szczerością. Jego słowa już robią furorę w sieci, bo padły sformułowania, których mało kto się spodziewał. Dziennikarz nie szczędził metafor, a każda z nich trafiała w czuły punkt polskiej polityki.
Prokop stwierdził wprost, że Hołownia przegrał w grze, do której wchodził z przekonaniem o własnych regułach. Politykę porównał do potwora, który nie atakuje od razu, lecz metodycznie i w białych rękawiczkach rozbiera swoją ofiarę na części. Dziennikarz od zawsze był przekonany, że nikt z zewnątrz nie wygra starcia z maszyną polityczną.
Ludzi na szczytach władzy nazwał „zawodowymi mordercami” – nie dosłownie, lecz w sensie bezwzględnej skuteczności eliminowania rywali. Wymienił Kaczyńskiego i Tuska jako przykłady wytrawnych graczy, z którymi wejście na ring oznacza pewną porażkę. Zdaniem Prokopa, to właśnie błąd w ocenie własnych szans zgubił Hołownię.
Prokop przyznał jednak, że wierzy w dobre intencje byłego współprowadzącego. Przypomniał, że Hołownia miał wszystko – wpływową pozycję medialną, uwielbienie publiczności, pieniądze z show-biznesu. Mógł prowadzić rekolekcje, pisać książki, pławić się w aplauzie tłumów. Nie musiał wchodzić do polityki. A jednak to zrobił, bo – jak ocenił Prokop – naiwnie zapragnął zmienić rzeczywistość. I zapłacił za to cenę.


