in

Donald Tusk bije na alarm. Powiedział wprost. „Szykujemy się do wojny”

Atmosfera w europejskiej polityce gęstnieje z dnia na dzień, a sygnały płynące z Warszawy każą poważnie zastanowić się nad bezpieczeństwem całego kontynentu.

służba w wojsku tatuaż zarost
Fot. Depositphotos

Premier Donald Tusk wypowiedział słowa, które mogą zmrozić krew w żyłach, a wtórują mu kolejni przedstawiciele resortu obrony. To, co jeszcze niedawno brzmiało jak czarny scenariusz pisany przez analityków, dziś staje się tematem oficjalnych rozmów na najwyższych szczeblach władzy.

Niepokojące słowa szefa rządu na szczycie UE

Donald Tusk podczas szczytu Unii Europejskiej na Cyprze nie krył obaw co do tego, jak rozwija się sytuacja na wschodzie Europy. Premier zdecydował się podzielić swoimi spostrzeżeniami także na łamach prestiżowego dziennika „Financial Times”. W jego ocenie sprawa jest niezwykle poważna i wymaga natychmiastowej uwagi ze strony sojuszników. Szef polskiego rządu zaznaczył przy tym, że mówi o perspektywie najbliższych miesięcy, a nie lat.

Polski premier wskazał, że istnieje wiele przesłanek świadczących o intensywnych przygotowaniach prowadzonych po stronie rosyjskiej. Według niego nie chodzi tu o spekulacje czy domysły, lecz o konkretne sygnały logistyczne i militarne. Tusk podkreślił, że szczególnie zagrożone wydają się państwa bałtyckie, które od dawna znajdują się w strefie zainteresowania Kremla. Premier dodał, że nikt nie powinien czuć się zaskoczony rozwojem wydarzeń.

Sam fakt, że szef rządu zdecydował się publicznie poruszyć tę kwestię, mówi wiele o powadze sytuacji. Polityk podkreślił, iż brak jest jakichkolwiek gwarancji, że scenariusz prowokacji nie zrealizuje się w najbliższym czasie. Jego zdaniem przygotowania prowadzone przez Rosjan mogą zwiastować zarówno działania pozorowane, jak i agresywne kroki militarne. Zachowanie czujności staje się więc absolutną koniecznością.

Wypowiedź Tuska zbiegła się z rozmowami przywódców europejskich na temat dalszego wsparcia dla Ukrainy oraz wzmocnienia wschodniej flanki NATO. Szef polskiego rządu od wielu miesięcy konsekwentnie sygnalizuje pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa w regionie. Słowa wypowiedziane na Cyprze stanowią jednak najmocniejszy jak dotąd komunikat ostrzegawczy. Polski rząd najwyraźniej chce, by reszta Europy potraktowała zagrożenie ze śmiertelną powagą.

Wiceminister potwierdza. Resort obrony szykuje się na najgorsze

W programie „Punkt widzenia Szubartowicza” w Polsat News zabrał głos wiceszef MON Paweł Zalewski, który odniósł się do słów premiera. Polityk stwierdził wprost, że ministerstwo obrony narodowej szykuje się do wojny. Zalewski zaznaczył przy tym, że tego typu komunikaty nie powinny nikogo zaskakiwać, bo podobne ostrzeżenia padały już wielokrotnie z różnych stron. Wiceminister przypomniał chociażby niedawne wypowiedzi szefa sztabu szwedzkiej armii.

Według Zalewskiego szwedzki dowódca wskazywał, że Rosjanie mogą mieć ochotę na zajęcie wyspy Gotlandia. Wiceszef MON sięgnął także po znacznie wcześniejszy przykład, przypominając żądania Władimira Putina z 2021 roku. Rosyjski przywódca w oficjalnych dokumentach kierowanych do Stanów Zjednoczonych oraz NATO domagał się wówczas wycofania Sojuszu z terenów przyłączonych po 1999 roku. Chodziło nie tylko o państwa bałtyckie, lecz również o Polskę.

Zalewski zwrócił uwagę na splot okoliczności, który może być postrzegany przez Kreml jako sprzyjający. Polityk wymienił rosyjskie zbrojenia, intensywne przygotowania logistyczne oraz zaangażowanie Amerykanów w sprawy związane z Iranem. Dodatkowym czynnikiem jest topnienie zapasów amunicji w magazynach USA. Wszystkie te elementy razem mogą tworzyć dla Moskwy tak zwane okno możliwości.

Wiceszef resortu obrony wyliczył konkretne działania podejmowane przez polski rząd. Wśród nich znalazły się zakupy nowoczesnego sprzętu, modernizacja sił zbrojnych na ogromną skalę oraz rekrutacja i szkolenie żołnierzy. Resort przygotowuje też możliwości przeszkolenia ludności cywilnej. Polska, według Zalewskiego, jest gotowa odpowiedzieć na atak na takim poziomie, na jakim ten atak realnie może nastąpić.

Hybrydowy scenariusz i polska gotowość do uderzenia

Wiceminister obrony narodowej studził jednocześnie obawy przed pełnoskalową wojną z Rosją. Jego zdaniem główne siły rosyjskie pozostają zaangażowane w działania wojenne na Ukrainie. Pełnoskalowa konfrontacja z NATO wchodziłaby w grę dopiero po zakończeniu konfliktu na froncie ukraińskim. Walka prowadzona przez Ukraińców odsuwa zatem moment ewentualnego dużego starcia.

Realnym zagrożeniem pozostaje natomiast konflikt o charakterze lokalnym i hybrydowym. Zalewski zaznaczył, że taka konfrontacja może mieć bardzo zróżnicowaną intensywność. Mogłaby ona pozostać poniżej progu wojny kinetycznej oraz poniżej progu uruchomienia artykułu piątego NATO. To właśnie ten scenariusz jest dziś przedmiotem największego niepokoju w sztabach.

Polityk zwrócił uwagę, że ewentualne działania przeciwko państwom bałtyckim oznaczałyby również atak na Polskę. Zdaniem wiceszefa MON polskim interesem narodowym byłaby wówczas zdecydowana reakcja. Od postawy Warszawy może zależeć utrzymanie wiarygodności Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wschodnia flanka NATO bez polskiej zdecydowanej odpowiedzi traci sens jako system bezpieczeństwa.

Zalewski podkreślił, że słowa premiera nie mają wywoływać paniki, lecz mobilizować do działania. Polska szykuje się nie tylko do skutecznej obrony, ale również do zadawania ciosów po stronie rosyjskiej. Wiceminister wskazał, że Ukraina od dawna pokazuje, jak należy postępować w takiej sytuacji. Putin musi mieć świadomość, iż każda prowokacja wymierzona w państwo NATO przyniesie mu bardzo bolesne konsekwencje. Element odstraszania pozostaje kluczowy dla utrzymania pokoju.

epidemia raka jelita grubego

Epidemia raka jelita u młodych Polaków. „Wyciągajcie wnioski, póki czas”

co się śni na śmierć

Naukowcy zbadali, co się śni umierającym. Te sny powtarzają się u niemal każdego