Nagłe pojawienie się radiowozów i straży pożarnej przed jedną z najbardziej wyrazistych stacji informacyjnych w Polsce natychmiast uruchomiło lawinę komentarzy. Widzowie zobaczyli obrazy, które mogły sugerować poważną interwencję służb. Atmosfera wokół całej sytuacji zrobiła się wyjątkowo napięta.
Policja przed siedzibą TV Republika. „To fake news”
W środę 13 maja kamery TV Republika pokazywały działania policji i straży pożarnej w rejonie Placu Bankowego w Warszawie. Na antenie oraz w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się sugestie, że interwencja może mieć związek ze stacją. Sytuację dodatkowo podgrzały komentarze przedstawicieli telewizji. W sieci szybko zaczęły krążyć kolejne spekulacje.
Tomasz Sakiewicz poinformował, że zarząd spółki traktuje trzy ostatnie incydenty jako potencjalne przestępstwa ścigane z urzędu. Zapowiedział także złożenie odpowiednich dokumentów przez pełnomocników stacji. Według przekazu publikowanego przez Republikę działania miały dotyczyć zdarzeń z poprzedniego dnia. Wypowiedź szefa telewizji została szeroko rozpowszechniona w internecie.
Warszawska policja zdecydowała się jednak szybko przeciąć pojawiające się interpretacje. Młodszy aspirant Jakub Pacyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I przekazał Wirtualnej Polsce, że interwencja nie była związana z żadną stacją medialną. Funkcjonariusz podkreślił, że doniesienia sugerujące działania wobec dziennikarzy są nieprawdziwe. Według policji służby pojawiły się na miejscu po informacji o możliwym zagrożeniu.
Policjanci i strażacy mieli działać zgodnie z obowiązującymi procedurami. Komunikat służb wyraźnie odcinał się od narracji pojawiającej się w mediach społecznościowych. Tym samym funkcjonariusze zdementowali sugestie o akcji wymierzonej w telewizję. Sprawa natychmiast wywołała polityczne i medialne komentarze.
Prokuratura wzywa Sakiewicza
Równolegle pojawiły się informacje dotyczące samego Tomasza Sakiewicza. Szef TV Republika ma stawić się w prokuraturze w związku z wyjaśnieniem okoliczności współpracy stacji ze Zbigniewem Ziobrą. Chodzi o sytuację, w której były minister sprawiedliwości, poszukiwany listem gończym, został korespondentem telewizji. To właśnie ten wątek okazał się potwierdzoną częścią ostatnich doniesień wokół Republiki.
Sprawa nadal budzi ogromne emocje po obu stronach politycznego sporu. W centrum zainteresowania znalazły się zarówno działania służb, jak i przekaz prezentowany przez stację. Policja podtrzymuje jednak swoje stanowisko i stanowczo zaprzecza, by interweniowała wobec mediów. Cała sytuacja jeszcze bardziej zaostrzyła napiętą atmosferę wokół TV Republika.
– Wczoraj na antenie Telewizji Republika informowaliśmy o działaniach służb związanych z naszą stacją. Łącznie doszło do trzech incydentów dotyczących Telewizji Republika. Wyjaśnienia rzecznika Komendy Stołecznej Policji potwierdziły fakt prowadzenia czynności związanych z jednym z tych zdarzeń – napisał na portalu X Sakiewicz.
– Na antenie widzieli Państwo wozy straży pożarnej oraz policji. Również inne służby, w tym służby ratownicze, były zaangażowane w działania dotyczące tych incydentów. W ocenie zarządu spółki każdy z trzech incydentów stanowi przestępstwo, które powinno być ścigane z urzędu. W dniu dzisiejszym pełnomocnicy stacji złożą stosowne dokumenty, mające doprowadzić do ścigania oraz postawienia przed wymiarem sprawiedliwości osób odpowiedzialnych za wszystkie trzy zdarzenia, do których doszło wczoraj – dodał.


