Napięcie przy wschodniej granicy Europy ponownie wzrosło. Poranny alarm, wstrzymany ruch lotniczy i doniesienia o wojskowym dronie wywołały niepokój w krajach bałtyckich. Donald Tusk przyznał, że taki scenariusz brał pod uwagę już od miesięcy.
Alarm na Litwie i słowa Tuska. Premier ostrzega przed nowym zagrożeniem
Środowy poranek na Litwie przyniósł sytuację, która błyskawicznie przyciągnęła uwagę całego regionu. Władze ogłosiły alarm lotniczy po wykryciu obiektu w pobliżu granicy z Białorusią. Mieszkańcy otrzymali zalecenie schronienia się, a ruch na lotnisku w Wilnie został czasowo wstrzymany. Informacje napływające z litewskich służb od początku wskazywały, że sprawa ma charakter wojskowy.
Do incydentu odniósł się szef litewskiego Narodowego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Przekazał, że zauważona maszyna była wojskowym dronem. Władze rozpoczęły analizę zdarzenia oraz ustalanie szczegółów dotyczących pochodzenia obiektu. Sam alarm wywołał jednak ogromne poruszenie nie tylko na Litwie, ale również w innych państwach regionu.
Temat szybko pojawił się podczas konferencji prasowej Donalda Tuska i Petera Magyara, który przyjechał do Warszawy. Premier Polski podkreślił, że już wcześniej ostrzegał przed możliwością rozszerzenia napięć związanych z wojną rosyjsko-ukraińską. Według niego zagrożenie dla państw znajdujących się przy wschodniej flance NATO staje się coraz bardziej odczuwalne. Tusk zaznaczył też, że ostatnie wydarzenia wpisują się w szerszy ciąg niepokojących sygnałów.
Szef rządu zwrócił uwagę, że sytuacja nie ogranicza się już wyłącznie do samego frontu wojny. Coraz częściej skutki konfliktu odczuwają także państwa sąsiadujące z Rosją i Białorusią. Premier przyznał, że nie zamierza ignorować zagrożeń pojawiających się w regionie. Jednocześnie zaznaczył, że obecnie Polska nie znajduje się w sytuacji bezpośredniego niebezpieczeństwa.
Drony nad Bałtykiem i coraz więcej napięcia
Środowy incydent nie był odosobnionym przypadkiem. W ostatnich dniach państwa bałtyckie mierzyły się z kolejnymi zdarzeniami związanymi z naruszeniem przestrzeni powietrznej przez drony. Szczególnie dużo emocji wywołała sytuacja nad Estonią. Tam rumuńskie myśliwce F-16 uczestniczące w misji NATO zestrzeliły obiekt uznany za prawdopodobnie ukraiński dron.
Do sprawy odniosły się również ukraińskie władze. Rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj przekazał, że za podobne sytuacje odpowiadają działania Rosji związane z użyciem środków walki elektronicznej. Według strony ukraińskiej Kreml celowo przekierowuje drony nad terytoria państw bałtyckich. Kijów przeprosił także Estonię i pozostałe kraje regionu za niezamierzone incydenty.
Donald Tusk podczas konferencji przyznał, że wojna powoduje ogromny chaos informacyjny. Jak podkreślał, w takich sytuacjach pojawiają się rozbieżne interpretacje dotyczące pochodzenia poszczególnych maszyn. Premier zwrócił jednak uwagę, że niezależnie od tego, kto odpowiada za konkretne incydenty, problem zagrożenia dla sąsiednich państw staje się coraz bardziej widoczny. Jego zdaniem nie można już traktować takich wydarzeń jako pojedynczych przypadków.
Szef polskiego rządu mówił również o sygnałach docierających od kilkunastu dni z regionu bałtyckiego. Według niego sytuacja pokazuje, że destabilizacja może dotknąć państw znajdujących się najbliżej rosyjskiej strefy wpływów. Tusk zaznaczył przy tym, że kraje bałtyckie nie są odpowiedzialne za eskalację napięcia. Mimo to właśnie tam coraz częściej dochodzi do niepokojących zdarzeń.
Tusk przypomina o ostrzeżeniach sprzed miesięcy
Premier Polski podkreślił, że od dawna zwraca uwagę na ryzyko rozszerzenia zagrożeń poza teren Ukrainy. Według niego sytuacja przy wschodniej granicy NATO wymaga pełnej koncentracji i gotowości służb. Tusk zaznaczył, że nie należy bagatelizować kolejnych incydentów pojawiających się w regionie. Dodał również, że Polska musi zachować czujność wobec różnych form prowokacji.
Słowa premiera wpisują się także w jego wcześniejsze wypowiedzi dotyczące bezpieczeństwa Europy. W kwietniu w rozmowie z „Financial Times” mówił o swoich wątpliwościach dotyczących praktycznego działania artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Zaznaczał wtedy, że Polska pozostaje bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Podkreślał jednak, że najważniejszy byłby rzeczywisty sposób reakcji NATO w przypadku kryzysu.
Tusk oceniał również, że Europa powinna mocniej rozwijać własne mechanizmy bezpieczeństwa. Wskazywał przy tym na konieczność wzmacniania unijnej klauzuli wzajemnej obrony zapisanej w traktatach UE. Według premiera kontynent nie może opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na deklaracjach politycznych. Coraz częstsze incydenty w pobliżu granic NATO tylko wzmacniają tę debatę.
Premier przypomniał też, że Rosja może zdecydować się na działania przeciwko państwu należącemu do Sojuszu znacznie szybciej, niż wcześniej zakładano. W jego ocenie taki scenariusz należy rozpatrywać w perspektywie miesięcy, a nie wielu lat. Środowe wydarzenia na Litwie ponownie rozbudziły dyskusję o bezpieczeństwie całego regionu. Coraz więcej polityków i ekspertów mówi dziś o nowym etapie napięcia na wschodzie Europy.


