in ,

Gwiazda reality show TVN nie żyje. Walczyła z okrutną chorobą

Uczestniczka pamiętnego show TVN sprzed dwóch dekad, przegrała walkę z ciężką chorobą neurologiczną. Miała 44 lata.

Polska rozrywka telewizyjna przeżywa żałobę. Odeszła kobieta, która przed laty zdobyła serca widzów swoją autentycznością i bezpośredniością. Jej historia to opowieść o nadziei, determinacji i trudnej walce z nieuleczalną chorobą.

Nie żyje Justyna Kurowska. To uczestniczka popularnego reality show TVN

Era reality show w Polsce dopiero raczkowała, gdy pewna młoda kobieta ze Szczecina postanowiła spróbować swoich sił w telewizyjnym eksperymencie. Był rok 2003, a stacja TVN emitowała program, który przyciągał przed ekrany miliony Polaków. Format ten otworzył drzwi do świata mediów wielu osobom, które marzyły o rozgłosie i nowych możliwościach.

Wśród dwudziestu pięciu uczestniczek walczących o serce Bartosza Okowitego znalazła się osoba, która wyróżniała się szczególną naturalnością. Jej szczerość i spontaniczność sprawiły, że widzowie zapamiętali ją na długo po zakończeniu emisji programu.

Dramatyczna diagnoza zmieniła wszystko

Justyna Kurowska przez lata prowadziła aktywne życie. Trenowała karate, oddawała się pasji tanecznej i grała na pianinie. Pracowała w aptece, gdzie cieszyła się szacunkiem współpracowników. Jednak kilka lat po udziale w programie „Kawaler do wzięcia” jej świat runął.

Lekarze postawili diagnozę, która brzmiała jak wyrok. Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa – postępująca choroba neurologiczna, która stopniowo odbiera kontrolę nad własnym ciałem. Co gorsza, schorzenie to dotknęło również jej najbliższych – rodziców oraz ciotkę. Rodzinna tragedia nabrała wymiaru szczególnie bolesnego.

Pierwsze objawy były niejednoznaczne. Chwiejny chód sprawiał, że otoczenie wyciągało błędne wnioski. Dramatyczne zdarzenie w miejscu pracy, gdy klient oskarżył ją o nietrzeźwość, zmusiło Kurowską do rezygnacji z zawodu. W rzeczywistości był to początek walki z nieubłaganą chorobą, która stopniowo pozbawiała ją sprawności.

Desperacka walka o ratunek

W 2011 roku pojawiła się iskierka nadziei. Eksperymentalna terapia w Chinach, oparta na przeszczepie komórek macierzystych, dawała szansę na zahamowanie postępów choroby. Koszt leczenia był jednak przytłaczający – 80 tysięcy złotych to kwota nieosiągalna dla kobiety utrzymującej się z renty wynoszącej zaledwie 760 złotych miesięcznie.

Ruszyła zbiórka pieniędzy. Fundacje „Oliwia” i Avalon włączyły się w pomoc. Małgorzata Drelichowska, prezeska fundacji „Oliwia”, wspominała później, że kontakt z Kurowską stawał się coraz trudniejszy. Choroba postępowała nieubłaganie, izolując ją od świata zewnętrznego.

Ostatnie lata życia Justyny Kurowskiej owiane są tajemnicą. Wiadomo, że opuściła Szczecin i przeprowadziła się do Łodzi. Patrycja Zonenberg, jej wieloletnia przyjaciółka, potwierdziła smutną wiadomość o śmierci. Przyznała, że po wyprowadzce kontakt między nimi znacznie osłabł. Choroba uniemożliwiała normalne funkcjonowanie i podtrzymywanie relacji. Zonenberg podsumowała krótko, że przyczyną śmierci była właśnie wyniszczająca choroba, z którą Kurowska zmagała się przez lata.

najbezpieczniejsze miasta w polsce w razie wojny

To najbezpieczniejsze miasta w Polsce w razie wojny. Ujawniono pełną listę

wojsko rosyjskie liczebność

Rosjanie masowo uciekają z wojska. Już 25 tys. żołnierzy porzuciło swoje jednostki