in

Dlaczego Jezus nazwał Szymona Piotrem? Oto wyjaśnienie słynnej zagadki

Przez stulecia miliardy ludzi wierzyły w jedno zdanie z Ewangelii. Teraz analiza starożytnych tekstów ujawnia coś, co może zmienić postrzeganie całej instytucji kościelnej.

dlaczego jezus nazwał szymona piotrem
Fot. Depositphotos

Kiedy badacze tekstów biblijnych postanowili przyjrzeć się bliżej jednemu z najczęściej cytowanych fragmentów Nowego Testamentu, odkryli coś, co może wywrócić do góry nogami przekonania setek milionów wiernych na całym świecie. Sprawa dotyczy fundamentalnego pytania – na kim lub na czym tak naprawdę miał zostać zbudowany Kościół Jezusa Chrystusa?

Dlaczego Jezus nazwał Szymona Piotrem? Oto wyjaśnienie zagadki

Internet już huczy od dyskusji, a teolodzy różnych wyznań toczą zacięte spory. Wszystko rozbija się o kilka słów wypowiedzianych przez Jezusa do Szymona Piotra w okolicach Cezarei Filipowej. Te słowa przez wieki interpretowano w sposób, który – jak twierdzą niektórzy znawcy języków starożytnych – nigdy nie odpowiadał oryginalnemu przesłaniu. Czy możliwe, że przez setki lat fundamentalna nauka jednej z największych instytucji religijnych opierała się na błędnym tłumaczeniu?

To, co wydarzyło się w dyskusjach teologicznych ostatnich lat, przeszło najśmielsze oczekiwania. Coraz więcej biblistów zwraca uwagę na subtelne, ale kluczowe różnice między słowami użytymi w oryginalnych tekstach greckich i aramejskich. Różnice, które – zdaniem wielu – całkowicie zmieniają sens słynnego fragmentu o „opoce” Kościoła.

Tajemnica zmienionych imion w Biblii

Historia biblijna zna kilka przypadków, gdy Bóg zmieniał ludziom imiona. Abram stał się Abrahamem, Saraj otrzymała imię Sara, Jakub został przemianowany na Izraela. Każda z tych zmian oznaczała nowy etap w życiu danej osoby i wiązała się z powierzeniem szczególnej misji. Te starotestamentowe transformacje łączyły się z narodzinami narodu izraelskiego jako ludu wybranego przez Boga.

W Nowym Testamencie podobna sytuacja dotyczyła Szymona, który otrzymał od Jezusa nowe imię – Kefas, co w tłumaczeniu na język grecki brzmi Piotr i oznacza „kamień”. Zmiana ta nastąpiła przy powołaniu Szymona na apostoła i stanowiła zapowiedź roli, jaką miał odegrać w rodzącym się Kościele. Było to symboliczne wskazanie na przemianę, której dokona w nim społeczność z Jezusem Chrystusem.

Pismo Święte wielokrotnie pokazuje, że nadanie nowego imienia symbolizowało również zmianę charakteru danej osoby. Piotr z porywczego człowieka o wybuchowym temperamencie przekształcił się w zdecydowanego przewodnika, stanowiącego przykład i oparcie dla innych uczniów. Ewangeliści przedstawiają go jako człowieka czynu, który działał impulsywnie, zanim zdążył przemyśleć konsekwencje. Z czasem jednak Bóg ukształtował go w gorliwego, dojrzałego lidera pierwszych wspólnot chrześcijańskich.

To właśnie Piotr miał przywilej otworzyć drzwi Ewangelii najpierw dla Żydów podczas Pięćdziesiątnicy, a później dla pogan w domu Korneliusza. Jezus modlił się o wytrwałość Piotra i polecił mu utwierdzać wiarę pozostałych uczniów. Jako jeden z pierwszych porzucił sieci rybackie i poszedł za Mistrzem z Nazaretu. Często wypowiadał się w imieniu całej grupy apostołów i jako pierwszy wyznał otwarcie, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym.

Piotr zajmował szczególne miejsce w gronie dwunastu apostołów i cieszył się zaufaniem Jezusa. Był niewątpliwie wiodącą postacią w pierwszym Kościele, choć – co istotne – nie sprawował funkcji przywódczej samodzielnie. Struktura zarządzania pierwotnym Kościołem opierała się na kolegialnym modelu, o czym świadczy przebieg pierwszego Soboru Jerozolimskiego opisanego w piętnastym rozdziale Dziejów Apostolskich.

Dwa greckie słowa, które zmieniają wszystko

Teraz dochodzimy do sedna całej sprawy. Kluczowy fragment znajduje się w szesnastym rozdziale Ewangelii według Mateusza. Jezus pyta uczniów, za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego. Odpowiedzi są różne – jedni widzą w nim Jana Chrzciciela, inni Eliasza, jeszcze inni Jeremiasza lub któregoś z proroków. Gdy Jezus pyta wprost apostołów o ich zdanie, Piotr odpowiada: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”.

Jezus nazywa Piotra błogosławionym, ponieważ to sam Ojciec niebieski objawił mu tę prawdę. Następnie padają słowa, które stały się podstawą jednej z najważniejszych doktryn katolickich: „Ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go”.

I tutaj zaczyna się kontrowersja, która elektryzuje środowiska teologiczne. W oryginalnym tekście greckim występują dwa różne słowa – „petros” i „petra”. To rozróżnienie dostrzegają nawet katoliccy bibliści, choć rzadko podkreślają je w kontekście doktryny o prymacie papieskim.

Greckie słowo „petra” oznacza litą skałę, masyw skalny, opokę – czyli fundament, na którym w starożytności stawiano budowle. Natomiast słowo „petros” to część skały, odłamek, większy kamień. W starożytnej Grecji terminem „petros” określano również kamienne słupy ustawiane na granicach państw, na których wyryte były odległości do ważniejszych miejscowości – coś na kształt dzisiejszych drogowskazów.

Te dwa słowa różnią się także rodzajem gramatycznym. „Petros” jest rodzaju męskiego, podobnie jak polskie słowo „kamień”, natomiast „petra” należy do rodzaju żeńskiego, tak jak polskie słowo „skała”. Wybitny znawca dogmatyki katolickiej Jan Grodzicki zwracał uwagę, że podobne rozróżnienie występowało w języku aramejskim, którym posługiwał się Jezus. Aramejskimi odpowiednikami słowa „opoka” są wyrazy „szinna”, „szua” lub „zur”, podczas gdy odpowiednikiem słowa „kamień” jest aramejskie „kefa”.

Jezus nie nazwał Szymona określeniem „zur”, „szua” ani „szinna”, które faktycznie oznaczają opokę. Użył słowa „kefa”, czyli „kamień”. Z tego wynika, że zdanie powinno brzmieć: „ty jesteś Piotr (kamień), a na tej opoce (masywnej skale) zbuduję Kościół mój”. Wskazuje to na dwa różne podmioty – Piotra jako kamień oraz coś innego jako opokę fundamentu.

Jeśli interpretacja katolicka byłaby prawidłowa, tekst powinien używać tego samego słowa w obu miejscach – albo dwukrotnie „petros”, albo dwukrotnie „petra”. Tymczasem Ewangelia wyraźnie rozróżnia te dwa pojęcia, co sugeruje, że Jezus mówił o dwóch różnych rzeczach.

Czym naprawdę jest opoka Kościoła?

Analiza kontekstu całego fragmentu prowadzi do zaskakującego wniosku. Od samego początku rozmowa dotyczyła tożsamości Jezusa, nie Piotra. Jezus pytał, za kogo ludzie Go uważają, a następnie za kogo uważają Go sami apostołowie. Piotr odpowiedział, wyznając, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga żywego. I właśnie to wyznanie – lub sam Jezus jako przedmiot tego wyznania – miałoby stanowić opokę, na której budowany jest Kościół.

Co więcej, w tym samym wersecie Jezus mówi, że Kościół jest „Jego”, co dodatkowo wskazuje, że to On sam stanowi fundament tej budowli. Sam apostoł Piotr wydaje się podzielać tę interpretację. W swoim pierwszym liście pisał o Jezusie jako o Kamieniu żywym, odrzuconym przez ludzi, ale wybranym przez Boga jako kosztowny. Wierzących nazywał „kamieniami żywymi”, które budują się w dom duchowy na tym fundamencie.

W Dziejach Apostolskich Piotr jeszcze wyraźniej wskazał na Jezusa jako kamień węgielny, mówiąc do zgromadzonych: niech wam wszystkim i całemu ludowi izraelskiemu będzie wiadome, że ten człowiek stoi zdrów przed wami dzięki imieniu Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wzbudził z martwych. On to jest kamieniem odrzuconym przez was, budujących, który stał się kamieniem węgielnym.

Pismo Święte konsekwentnie używa terminów „skała”, „opoka”, „fundament” i „kamień węgielny” wyłącznie w odniesieniu do Boga, nigdy do człowieka. Księga Powtórzonego Prawa wprost stwierdza: „On jest skałą”. Prorok Izajasz pytał retorycznie, czy istnieje jakiś Bóg oprócz Jahwe, jakakolwiek inna Skała, i sam odpowiadał, że takiej nie zna. Apostoł Paweł pisał o Chrystusie jako o duchowej Skale, która towarzyszyła Izraelitom na pustyni.

W Liście do Koryntian Paweł wyraził się jeszcze dobitniej: fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. List do Efezjan mówi o Chrystusie jako o kamieniu węgielnym, na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty. Ten sam list określa Jezusa jako Głowę Kościoła, który jest Jego ciałem.

Gdyby zapytać kogokolwiek po przeczytaniu tych wszystkich fragmentów, kto jest Opoką, Kamieniem węgielnym i Głową Kościoła, naturalną odpowiedzią byłoby: Jezus Chrystus. I nawet sam Piotr, który rzekomo miał być tą opoką, wskazywał na Chrystusa jako fundament.

Milczenie wczesnego Kościoła

Fascynującym faktem historycznym jest to, że do połowy trzeciego wieku nikt nie powoływał się na fragment z Ewangelii Mateusza jako podstawę do wywyższania któregokolwiek biskupa ponad innych. Nie robili tego nawet sami biskupi rzymscy. Dlaczego? Ponieważ wówczas nikomu jeszcze nie przyszło do głowy, aby jakiegokolwiek biskupa nazywać „opoką” i stawiać ponad pozostałymi.

Dopiero dekret z piątego wieku, przypisywany papieżowi Gelazemu I, zawiera pierwsze znane świadectwo jednoznacznego uznania tego fragmentu Ewangelii za ustanawiający prymat papieży. Przez prawie pięćset lat od powstania Kościoła interpretacja ta była nieobecna w nauczaniu chrześcijańskim.

Co więcej, wielu ojców Kościoła wyraźnie sprzeciwiało się tendencyjnemu odczytywaniu tego tekstu. Augustyn z Hippony, jeden z najważniejszych teologów chrześcijańskich, początkowo nauczał, że Kościół zbudowany jest na Piotrze jako opoce. Później jednak zmienił zdanie i napisał: „nie opoka od Piotra, lecz Piotr od opoki, tak jak Chrystus nie jest nazwany od chrześcijan, lecz chrześcijanie od Chrystusa”.

Augustyn wyznał też, że po wielokrotnym rozmyślaniu nad słowami Chrystusa doszedł do wniosku, iż należy je rozumieć w ten sposób, że Kościół ma być zbudowany na tym, którego Piotr wyznał, mówiąc: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego”. Piotrowi nie powiedziano przecież „jesteś opoką”, lecz „tyś jest Piotr”. Chrystus był opoką, którą Szymon wyznał.

Pastor Piotr Bartosik zwraca uwagę, że zgodnie z interpretacją katolicką Chrystus miał nazwać Piotra Skałą (co jest prawdą), przekazać mu autorytet nad Kościołem (co również jest prawdą), włącznie z nakazem wyznaczania następców będących namiestnikami Chrystusa na ziemi. Ta ostatnia część jednak nie znajduje żadnego potwierdzenia w tekstach biblijnych. Fragment z Ewangelii Mateusza milczy na temat wyznaczania przez Piotra lub Kościół kolejnych „Skał”, które miałyby sprawować funkcję głowy Kościoła Jezusa Chrystusa.

Klucze Królestwa i ich prawdziwe znaczenie

Jezus powiedział również Piotrowi: „Dam ci klucze Królestwa Niebios; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie”. Te słowa również bywają interpretowane jako przekazanie szczególnej władzy Piotrowi i jego następcom.

Jednak klucze, o których mówił Jezus, nie były kluczami śmierci i piekła – te posiada wyłącznie sam Chrystus, jak czytamy w Apokalipsie. Klucze Królestwa Niebios służyły do związywania lub rozwiązywania ludzi z niebem poprzez głoszenie Ewangelii. Sam Jezus wyjaśnił ich znaczenie, mówiąc do żydowskich przywódców religijnych: „wzięliście klucze poznania; sami nie weszliście, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli”.

Piotr użył tych kluczy podczas Pięćdziesiątnicy, gdy jego kazanie poruszyło serca słuchaczy i doprowadziło do nawrócenia około trzech tysięcy osób. Przekazał im wiedzę niezbędną do wejścia do Królestwa Bożego – wezwał do upamiętania, chrztu i przyjęcia daru Ducha Świętego. Później podobnie postąpił wobec pierwszych nawróconych pogan w domu Korneliusza.

Co istotne, te same klucze otrzymali również inni uczniowie i wierzący. Filip używał ich, głosząc w Samarii. Jan i inni chrześcijanie czynili to samo. Ewangelia według Mateusza w osiemnastym rozdziale pokazuje, że władza związywania i rozwiązywania została dana całej wspólnocie wierzących, nie tylko Piotrowi. Kontekst wskazuje, że dotyczy ona przyjmowania ludzi do wspólnoty lub wykluczania z niej tych, którzy uporczywie trwają w grzechu.

Struktura władzy według Jezusa

Jezus wielokrotnie nauczał o tym, jak powinna wyglądać struktura władzy wśród Jego naśladowców. Gdy uczniowie spierali się o to, kto z nich jest największy, Jezus przywołał ich i powiedział: wiecie, że władcy narodów nadużywają swojej władzy, a ich możni rządzą samowolnie. Nie tak ma być między wami. Ktokolwiek chciałby być wielki, niech będzie sługą. Ktokolwiek chciałby być pierwszy, niech będzie sługą wszystkich.

W innym miejscu Jezus przestrzegał uczniów przed przyjmowaniem tytułów, które wywyższają człowieka ponad innych. Nie pozwalajcie się nazywać nauczycielami, bo jeden jest wasz Nauczyciel – Chrystus. Nikogo na ziemi nie nazywajcie ojcem, bo jeden jest wasz Ojciec – ten w niebie. Nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami, bo jeden jest wasz Przewodnik – Chrystus. Kto jest największy pośród was, niech będzie sługą.

Te słowa stoją w wyraźnej sprzeczności z hierarchiczną strukturą, w której jeden człowiek sprawuje władzę zwierzchnią nad całym Kościołem. Apostołowie w mocy Bożej założyli Kościół, ale prawdziwym Budowniczym i Opoką pozostaje Bóg. Człowiek sieje, ale Pan odpowiada za wzrost i życie. Jak pisał Paweł: ani ten, co sadzi, jest czymś, ani ten, co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost.

Pismo Święte, mówiąc o strukturach i urzędach kościelnych, wymienia starszych (prezbiterów, pastorów), biskupów oraz diakonów. Nigdzie nie wspomina o urzędzie papieskim ani o jednym człowieku stojącym na czele całego Kościoła. Historia wczesnych wspólnot chrześcijańskich potwierdza, że funkcjonowały one w oparciu o kolegialne przywództwo, nie o jednoosobową władzę zwierzchnią.

Kościół jako żywy organizm

Jezus zapowiedział, że bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła. Słowa te oznaczają, że wspólnota Jego naśladowców nie przeminie, tak jak przeminęły różne cywilizacje, narody i kultury. Kościół Jezusa wkroczył w centrum ciemności i nienawiści, ale przetrwał dzięki swojemu Budowniczemu.

Kościół Jezusa na ziemi nie jest jednak instytucją w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, lecz żywym organizmem. Apostoł Paweł porównywał go do ludzkiego ciała, w którym każdy członek pełni określoną funkcję. Ręka odcięta od ciała jest martwa i nic sama w sobie nie znaczy. Gdy jest połączona z ciałem, otrzymuje polecenia od głowy i działa skutecznie.

W tym organizmie Głową jest Chrystus, nie żaden człowiek. Duch Święty kieruje Kościołem i prowadzi wierzących ku prawdzie. Na świecie rozsiane są miliony mogił męczenników, którzy oddali życie za wiarę – prześladowanych za czasów Nerona, podczas reformacji, wśród Waldensów i w wielu innych okresach historii. Mimo to Kościół nadal trwa, a jego istnienie stanowi dowód na prawdziwość obietnicy Jezusa.

Analiza całego kontekstu fragmentu z Ewangelii Mateusza prowadzi do wniosków, które mogą zaskoczyć wielu wierzących. Na wyznaniu Piotra – że Jezus jest Mesjaszem – miał być budowany Kościół Jezusa Chrystusa. Od samego początku rozmowa dotyczyła tożsamości Jezusa, nie pozycji Piotra. Żadne inne fragmenty Pisma Świętego nie sugerują, że Piotr lub którykolwiek człowiek ma być fundamentem Kościoła.

Biblia konsekwentnie przedstawia Jezusa jako Głowę Kościoła i naucza, że w Jego miejsce został dany wierzącym Duch Święty jako przewodnik i pocieszyciel. Teologia opierająca się na prymacie jednego człowieka nad całym Kościołem zbudowana została na interpretacji fragmentu, który – zdaniem wielu biblistów – nie mówi tego, co mu się przypisuje. Stary błąd nie staje się prawdą nawet po upływie setek lat, a ostatecznym autorytetem w sprawach wiary powinno pozostawać samo Pismo Święte.

chłopiec z domowego przedszkola

Chłopiec z „Domowego Przedszkola” ma już 43 lata. Zobacz, jak dziś wygląda

nowy rok szkolny koronawirus edukacja szkoły nie są przygotowane maseczki dla uczniów

Resort edukacji bierze się za stroje uczniów. To będzie prawdziwa rewolucja