Nikt nie spodziewał się, że raport o medialności polskich miast wzbudzi tyle emocji. Kiedy Instytut Monitorowania Mediów opublikował wyniki za luty 2026 roku, branżowe fora zaczęły wrzeć. Liczby okazały się nie tylko imponujące, ale też zaskakująco wymowne dla każdego, kto obserwuje, jak polskie samorządy walczą o uwagę mieszkańców i mediów.
Podium bez niespodzianek? Tylko pozornie
Nikt nie spodziewał się, że raport o medialności polskich miast wzbudzi tyle emocji. Kiedy Instytut Monitorowania Mediów opublikował wyniki za luty 2026 roku, branżowe fora zaczęły wrzeć. Liczby okazały się nie tylko imponujące, ale też zaskakująco wymowne dla każdego, kto obserwuje, jak polskie samorządy walczą o uwagę mieszkańców i mediów.
Na pozór wszystko wygląda znajomo. Trzy największe miasta w Polsce zajęły trzy pierwsze miejsca rankingu. Warszawa, Kraków, Wrocław – dokładnie w tej kolejności, odpowiadającej ich wielkości według danych GUS z 2024 roku. Jednak za tą z pozoru przewidywalną hierarchią kryją się dane, które skłaniają do głębszej refleksji nad tym, jak miasta budują swoją obecność w przestrzeni publicznej.
Analitycy IMM posłużyli się autorskim modelem IDEAS, który mierzy widoczność marki w pięciu obszarach: Interactive, Domestic, Earned, Advertising i Sponsoring. To nie jest zwykłe liczenie artykułów – to kompleksowy obraz tego, jak miasto funkcjonuje w świadomości odbiorców mediów i użytkowników sieci.
Warszawa gra w innej lidze, ale Wrocław kradnie show
Wyniki Warszawy są po prostu przytłaczające. Stolica osiągnęła w lutym 5,09 mld punktów medialności i zebrała więcej punktów niż Kraków, Wrocław i Gdańsk razem wzięte. Lutowa ekspozycja medialna Warszawy wyceniona przez ekspertów IMM na 2,57 mld złotych mówi sama za siebie. Tak wysoką medialność napędzają przede wszystkim publikacje dziennikarskie – to w Warszawie toczą się debaty polityczne, zapadają rządowe decyzje i działają najważniejsze instytucje państwowe.
📊 Najbardziej medialne miasta lutego’26:
1. @warszawa
2. @krakow_pl
3. @wroclaw_info
4. @gdansk
5. @poznanpl
6. @Miasto_Lodz
7. @miasto_katowice
8. @Miasto_Lublin👀 @trzaskowski_ @Miszalski_ @SutrykJacek @HannaZdanowska @Dulkiewicz_A
Link do analizy w komentarzu 🔗 pic.twitter.com/8HGLA5HbFH
— Instytut Monitorowania Mediów (@IMMonitoring) March 13, 2026
Kraków z wynikiem 2,19 mld punktów trzyma się mocno na drugim miejscu. Miasto aktywnie informowało o planach inwestycji komunikacyjnych na 2026 rok i korektach zasad działania Strefy Czystego Transportu. Wartość ekspozycji medialnej Krakowa wyniosła 1,08 mld zł. Wrocław zdobył 1,42 mld punktów i ekspozycję wycenioną na 740 mln zł. Ale to właśnie stolica Dolnego Śląska okazała się prawdziwą gwiazdą zestawienia w zupełnie innym wymiarze. Miasto opublikowało niemal 850 postów i materiałów wideo, generując najwyższe zaangażowanie internautów spośród wszystkich polskich miast.
TikTok, mróz i bezdomni – przepis na viralowy sukces
W mediach społecznościowych liderem zaangażowania został Wrocław z 381,1 tys. reakcji, komentarzy i udostępnień. Tuż za nim uplasowała się Łódź z wynikiem 357,6 tys. interakcji. Warszawa, mimo ogromnej medialności w tradycyjnych mediach, zebrała zaledwie 205,3 tys. – niemal o połowę mniej niż obaj poprzednicy.
Najbardziej angażującym materiałem lutego okazało się nagranie na TikToku kanału Wroclaw.pl, dotyczące rekordowych mrozów i działań miasta na rzecz bezpieczeństwa osób w kryzysie bezdomności. Drugie i trzecie miejsce należały do profilu Kocham Łódź – jeden post promował Rynek Barlicki, drugi pokazywał miasto w kontraście zaniedbanych kamienic i nowoczesnych przestrzeni miejskich.
Dopiero czwarte miejsce wśród najbardziej angażujących treści zajął wpis Miasta Stołecznego Warszawy. Sebastian Bykowski, wiceprezes IMM, zwrócił uwagę, że własne kanały komunikacji zyskują coraz większe znaczenie obok publikacji w wysokozasięgowych mediach.
Według niego przykład Wrocławia i Łodzi pokazuje, że przemyślana aktywność w social mediach buduje realną społeczność i pozytywne skojarzenia z miastem. Zaznaczył też, że badanie medialności staje się czymś więcej niż liczeniem zasięgów – to swoisty radar społeczny, który wskazuje, jakie tematy żywo interesują mieszkańców i pozwala samorządom lepiej rozumieć nastroje oraz oczekiwania w czasie rzeczywistym.


