in ,

HAHAHA!HAHAHA!

Bruksela znów chce nas zamknąć w domach. Wraca widmo z czasów pandemii

Komisja Europejska analizuje rozmaite warianty oszczędzania energii. Pod lupę trafiły sektory transportu i biurowy. Dyskusje toczą się za zamkniętymi drzwiami, ale ich efekty mogą wkrótce odczuć pracownicy w całej Unii.

ursula von der leyen pochodzenie
Bruksela, Belgia. 19 lutego 2020 r. Przewodniczący Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przemawia podczas konferencji prasowej poświęconej sztucznej inteligencji (AI). Fot. Ale_Mi

Decydenci w Brukseli pracują nad scenariuszem, który jeszcze niedawno wydawał się zamkniętym rozdziałem europejskiej gospodarki. Tymczasem sytuacja na rynkach surowcowych zmienia się z godziny na godzinę, a urzędnicy szukają rozwiązań, które uderzą w codzienne nawyki dziesiątek milionów Europejczyków. W grze są pomysły, o których głośno mówi się tylko w kuluarach.

Bruksela szykuje wielką zmianę dla milionów pracowników. Wraca widmo z czasów pandemii

Atmosfera w europejskich stolicach gęstnieje od kilku tygodni, a nastroje na parkietach surowcowych przypominają te sprzed kilku lat. Inwestorzy nerwowo reagują na każdą nową informację napływającą z Bliskiego Wschodu. Krótka chwila wytchnienia, jaka pojawiła się w połowie kwietnia, okazała się złudna i nie przyniosła trwałej ulgi. Rynki zaczęły pisać własny scenariusz, który nie jest scenariuszem optymistycznym.

W połowie kwietnia notowania ropy spadły do około 86 dolarów za baryłkę, co wielu komentatorów odczytało jako sygnał stabilizacji. Spokój trwał jednak krótko, bo już kilkanaście dni później wskaźniki znów ruszyły ostro w górę. Decydenci w europejskich stolicach zaczęli przygotowywać plany awaryjne. Powraca pytanie, jak głęboko kryzys uderzy w portfele zwykłych obywateli.

Drugi w ciągu kilku lat wstrząs energetyczny stawia Europę pod ścianą. Doświadczenia z poprzednich miesięcy nauczyły urzędników, że reagować trzeba szybko i niekonwencjonalnie. Pomysłów nie brakuje, choć nie wszystkie da się przeforsować. Część z nich wraca jak bumerang z czasów pandemii koronawirusa.

Komisja Europejska analizuje rozmaite warianty oszczędzania energii. Pod lupę trafiły sektory transportu i biurowy. Dyskusje toczą się za zamkniętymi drzwiami, ale ich efekty mogą wkrótce odczuć pracownicy w całej Unii. Stawką jest stabilność europejskiej gospodarki.

Rekord ceny i kurczące się zapasy

29 kwietnia ropa Brent osiągnęła pułap 122,5 dolara za baryłkę i był to najwyższy wynik od czerwca 2022 roku. To rekord tego roku, którego analitycy spodziewali się dopiero za kilka miesięcy. Bezpośrednim powodem skoku stało się zamrożenie negocjacji między Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz blokada cieśniny Ormuz. Tymi czynnikami eksperci tłumaczą obecną falę wzrostów.

Dane Goldman Sachs pokazują skalę problemu z dostawami. Produkcja ropy w państwach Zatoki Perskiej spadła w kwietniu o 14,5 mln baryłek dziennie. Globalne zapasy topnieją w tempie 11–12 mln baryłek dziennie, czego rynek nie pamięta od dawna. Drugi kwartał 2026 roku może przynieść deficyt rzędu 9,6 mln baryłek dziennie.

Banki inwestycyjne weryfikują swoje wcześniejsze prognozy i znacząco je podnoszą. Pesymistyczny wariant zakłada utrzymanie zakłóceń w dostawach przez dłuższy czas. Wówczas baryłka może kosztować nawet 150 dolarów. Konsekwencje takiego scenariusza odczułaby cała europejska gospodarka.

Z dokumentu, który ujawnił „Financial Times”, wynika, że Komisja Europejska rozważa wprowadzenie jednego dnia pracy zdalnej w tygodniu we wszystkich państwach Unii. Pomysł obejmie tylko te stanowiska, których charakter na to pozwala. Bruksela liczy, że ograniczy w ten sposób ruch w transporcie i zużycie prądu w biurowcach. Brzmi to jak powrót do scen znanych z lockdownów.

Luksemburska bariera i głos premiera

Nowy plan napotyka jednak poważne komplikacje, na co wskazuje „Financial Times”. W Luksemburgu sprzeciw budzi sytuacja ponad 220 tysięcy pracowników transgranicznych. Każda zmiana zasad pracy zdalnej wymaga uregulowania kwestii podatkowych i ubezpieczeń społecznych. Bez tego pomysł trafi do szuflady.

W okresie pandemii odpowiednie przepisy zawieszono na ponad dwa lata. Sektor finansowy korzystał wtedy z home office bez większych ograniczeń. Wielu pracowników przyzwyczaiło się do nowego modelu i niechętnie z niego rezygnowało. Powrót takich rozwiązań może spotkać się z mieszanymi reakcjami.

Premier Luksemburga Luc Frieden zapowiedział spotkanie trójstronne, którego termin wstępnie wyznaczono na początek czerwca. Według szefa rządu rozmowy mają chronić siłę nabywczą obywateli. Jednocześnie celem jest utrzymanie konkurencyjności gospodarki i miejsc pracy. Bilansowanie tych priorytetów nie będzie łatwe.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy unijny pomysł zyska poparcie wszystkich stolic. Wiele zależy od dalszego rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Jeśli ceny ropy wystrzelą do 150 dolarów, opór może osłabnąć. Europejski rynek pracy stoi przed kolejną poważną próbą.

papier toaletowy unia europejska

Papier toaletowy do likwidacji? Ma go nie być nawet w publicznych WC. Jest drugie dno

bony dla seniorów 2026

Startują darmowe posiłki dla seniorów. Pierwsze polskie miasto rusza ze wsparciem