in ,

Tusk nie kryje oburzenia po decyzji Nawrockiego. „Szokująca decyzja”

Spór między rządem a prezydentem nabiera tempa. Decyzja Karola Nawrockiego dotycząca nowego podatku od firm paliwowych wywołała ostrą reakcję Donalda Tuska i ministra finansów.

nawrocki tusk spotkanie
© Fot. Burbonik.pl

To miało być jedno z kluczowych rozwiązań rządu związanych z cenami paliw. Zamiast szybkiego wejścia w życie nowych przepisów doszło jednak do kolejnego politycznego starcia między premierem Donaldem Tuskiem a prezydentem Karolem Nawrockim. Spór dotyczy miliardów złotych i sposobu opodatkowania największych firm działających na rynku paliw.

Prezydent zatrzymał ustawę i skierował ją do Trybunału

Karol Nawrocki zdecydował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Zastosował przy tym tryb kontroli prewencyjnej, co oznacza, że przepisy nie wejdą w życie przed oceną ich zgodności z konstytucją. Decyzja natychmiast wywołała reakcję przedstawicieli rządu. Spór dotyczy zarówno skutków finansowych, jak i samej konstrukcji nowych regulacji.

Prezydent uzasadnił swoją decyzję zastrzeżeniami dotyczącymi zgodności ustawy z zasadą, zgodnie z którą prawo nie powinno działać wstecz. Jak przekazano w komunikacie, nowe przepisy miałyby obowiązywać od sierpnia, lecz obejmować dochody osiągane już od początku marca. W ocenie Karola Nawrockiego oznaczałoby to próbę objęcia podatkiem działalności prowadzonej przed wejściem ustawy w życie. Właśnie ten argument stał się podstawą skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Nowa danina miała stanowić odpowiedź rządu na wzrost marż osiąganych przez część przedsiębiorstw działających na rynku paliw. Według założeń obejmowałaby producentów oraz importerów paliw, którzy uzyskali ponadprzeciętne dochody po destabilizacji rynków energii związanej z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Rząd przekonywał, że rozwiązanie pozwoli pozyskać dodatkowe środki do budżetu państwa. Te pieniądze miały zostać przeznaczone na działania osłonowe dotyczące cen paliw.

Skierowanie ustawy do TK oznacza jednak, że realizacja tych planów została wstrzymana. To właśnie ten element stał się osią politycznego sporu między Pałacem Prezydenckim a rządem. Obie strony przedstawiają zupełnie odmienne argumenty dotyczące skutków nowych przepisów. W efekcie dyskusja przeniosła się również do mediów społecznościowych.

Tusk i Domański ostro odpowiedzieli prezydentowi

Premier Donald Tusk bardzo krytycznie ocenił decyzję Karola Nawrockiego. We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych określił ją jako szokującą. Podkreślił, że zablokowana ustawa miała umożliwić opodatkowanie wyjątkowo wysokich zysków koncernów paliwowych. Według szefa rządu właśnie dzięki tym środkom możliwe byłoby sfinansowanie programu CPN, którego celem miały być tańsze paliwa na stacjach.

Premier zwrócił się również do kierowców, apelując, by pamiętali o tej decyzji podczas tankowania. W jego ocenie zablokowanie ustawy uniemożliwi realizację zapowiadanego programu osłonowego. Wypowiedź Donalda Tuska stała się jednym z najmocniejszych komentarzy po decyzji prezydenta. Pokazała również, jak duże znaczenie polityczne rząd przypisuje nowym regulacjom.

Do sprawy odniósł się także minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Ocenił, że skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego oznacza zablokowanie około 4 mld zł, które miały zasilić budżet państwa. Według ministra środki te planowano przeznaczyć na pakiet chroniący Polaków przed wysokimi cenami paliw. Domański zarzucił prezydentowi, że zamiast wspierać takie rozwiązanie, stanął po stronie firm osiągających bardzo wysokie zyski.

Szef resortu finansów stwierdził również, że skierowanie ustawy do Trybunału, którego funkcjonowanie – jak ocenił – zostało wcześniej sparaliżowane, oznacza kolejne uderzenie w finanse publiczne. Tym samym spór przestał dotyczyć wyłącznie kwestii prawnych i objął również ocenę skutków gospodarczych. Rząd konsekwentnie podkreśla, że decyzja prezydenta utrudni realizację planowanych działań osłonowych. Pałac Prezydencki wskazuje natomiast przede wszystkim na konieczność przestrzegania zasad konstytucyjnych.

Na czym polega nowy podatek od nadzwyczajnych zysków?

Ustawa przewiduje wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków osiąganych przez firmy paliwowe. Stawka nowej daniny ma wynosić 60 proc. Podstawą opodatkowania byłaby nadwyżka przychodów ponad poziom wyliczony przy zastosowaniu marży referencyjnej. Za punkt odniesienia przyjęto rok obrotowy zakończony przed 1 marca 2026 r., natomiast marża referencyjna odpowiada średniej marży sprzedaży paliw ciekłych w 2025 r., powiększonej o 20 proc.

Wpływy z podatku mają zrekompensować ubytek dochodów budżetowych powstały po obniżeniu stawki VAT na paliwa do 8 proc. oraz zmniejszeniu akcyzy do minimalnych poziomów obowiązujących w Unii Europejskiej. Rząd szacuje, że sama utrata dochodów w pierwszych trzech miesiącach wyniosła około 4,8 mld zł. Nowa danina miała częściowo zrównoważyć tę lukę. Łączne wpływy z podatku oszacowano na około 4 mld zł.

Zgodnie z ustawą około 3,8 mld zł miałoby trafić do budżetu jeszcze w tym roku, a pozostała część w 2027 r. Obowiązek zapłaty podatku objąłby przedsiębiorstwa prowadzące działalność w zakresie produkcji paliw ciekłych oraz podmioty zajmujące się ich importem lub wewnątrzwspólnotowym nabyciem. Według rządowych szacunków nowe przepisy dotyczyłyby około 20–30 podmiotów. W grupie tej znalazłyby się zarówno duże koncerny, jak i mikro-, małe oraz średnie przedsiębiorstwa.

Nowe regulacje obejmują przychody ze sprzedaży paliw ciekłych, przede wszystkim benzyn silnikowych oraz oleju napędowego. Z zakresu ustawy wyłączono natomiast między innymi oleje opałowe, procesy mieszania paliw oraz gospodarstwa domowe i obywateli. To właśnie wokół tych rozwiązań rozstrzygnie się teraz spór, który po decyzji prezydenta przeniósł się na forum Trybunału Konstytucyjnego.

zarobki lekarzy w polsce na tle europy

Rząd ogłosił program wypłat dla emerytów. Każdy dostanie 1800,43 zł na rękę