Środowe popołudnie przyniosło niepokojące sygnały z Moskwy. Władimir Putin pojawił się na poligonach, by na własne oczy obserwować jedno z największych ćwiczeń nuklearnych ostatnich miesięcy. Rosyjskie siły zbrojne demonstrowały swoją moc na lądzie, morzu i w powietrzu, odpalając pociski różnych typów.
Putin pokazał mięśnie nuklearne. Szczyt z Trumpem zawieszony
Moment wybrany na te manewry nie jest przypadkowy. Świat od tygodni śledzi perturbacje wokół planowanego spotkania dwóch najpotężniejszych przywódców globu. Napięcie rośnie z każdym dniem, a sytuacja na froncie wschodnim pozostaje wyjątkowo dynamiczna.
Manewry objęły testy różnorodnego uzbrojenia zdolnego do przenoszenia głowic atomowych. Kreml nie ukrywa, że tego rodzaju pokazy siły mają przypomnieć całemu światu o pozycji Rosji jako mocarstwa nuklearnego. Eksperci wojskowi bacznie przyglądają się każdemu ruchowi ze strony Moskwy.
Pociski przeleciały tysiące kilometrów
Z kosmodromu w Plesiecku w obwodzie archangielskim wystrzelono międzykontynentalny pocisk balistyczny „Jars” na paliwo stałe. Równocześnie okręt podwodny na Morzu Barentsa wypuścił pocisk „Sineva”, a bombowce strategiczne odparły pociski manewrujące. Wszystkie systemy działały sprawnie.
Kreml opublikował oficjalny komunikat potwierdzający pełne wykonanie zadań. Jak podkreślono, ćwiczenie sprawdziło poziom przygotowania dowództwa wojskowego oraz praktyczne umiejętności personelu operacyjnego w zakresie organizowania kontroli nad podporządkowanymi siłami. Generał Walerij Gierasimow, szef Sztabu Generalnego, składał osobiście raport prezydentowi.
Nagranie z tego briefingu szybko trafiło do mediów. Putin wysłuchiwał informacji o przebiegu manewrów, które obejmowały próbne odpalenia pocisków zdolnych do uderzenia w terytorium Stanów Zjednoczonych. Rosja posiada największy arsenał jądrowy na świecie i regularnie o tym przypomina.
Ciekawym zbiegiem okoliczności jest fakt, że niemal dokładnie w tym samym czasie NATO przeprowadza własne coroczne ćwiczenia nuklearne Steadfast Noon. W manewrach Sojuszu bierze udział około 60 samolotów z 13 państw, w tym myśliwce F-35A i bombowce B-52. Gospodarzami tegorocznej edycji są Belgia i Holandia.
Szczyt odwołany przez spór o Donbas
Moskwa ogłosiła przeprowadzenie ćwiczeń nuklearnych zaledwie dzień po tym, jak Waszyngton poinformował o opóźnieniu planów dotyczących drugiego szczytu Putina i Trumpa. Obaj przywódcy rozmawiali w ubiegłym tygodniu i uzgodnili organizację spotkania na Węgrzech, które według Kremla mogłoby się odbyć w ciągu kilku tygodni.
Sytuacja gwałtownie się zmieniła po poniedziałkowej rozmowie szefów dyplomacji obu krajów. Biały Dom ogłosił wówczas, że Trump nie planuje spotkania z Putinem w najbliższej przyszłości. Amerykański prezydent stwierdził, że nie chce zmarnowanego spotkania, a podobne stanowisko wyraziła również strona rosyjska.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapewnia jednak, że przygotowania do szczytu trwają. Według niego daty nie zostały jeszcze ustalone, ale przedtem potrzebne są gruntowne przygotowania, a to wymaga czasu. Rosyjscy urzędnicy podkreślają, że nic nie jest jeszcze przesądzone.
Źródła agencji Reutera ujawniają, że komplikacje pojawiły się po tym, jak Rosja powtórzyła Stanom Zjednoczonym swoje wcześniejsze warunki zawarcia porozumienia pokojowego. Moskwa żąda przekazania jej pełnej kontroli nad południowo-wschodnią częścią Donbasu. Tak radykalne postulaty oznaczają odrzucenie propozycji Trumpa, by obie strony konfliktu zatrzymały się na obecnych liniach frontu.
Wiceszef MSZ Rosji Siergiej Riabkow utrzymuje mimo wszystko, że pomimo znaczących różnic dyplomacja nadal odgrywa istotną rolę w obecnej sytuacji. Losy szczytu przywódców nie są zdaniem rosyjskiego dyplomaty przesądzone.
Europejskie firmy zbrojeniowe zyskują
Informacja o opóźnieniu spotkania Putin-Trump spowodowała natychmiastowy wzrost notowań europejskich firm zbrojeniowych. Większość rządów w Europie zdecydowanie popiera Kijów i zapowiada zwiększenie wydatków na obronność. Inwestorzy interpretują przedłużający się konflikt jako gwarancję stabilnych zamówień dla przemysłu obronnego.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wyraził sceptycyzm wobec rosyjskich deklaracji. Według niego rosyjskie słowa o dyplomacji nic nie znaczą, dopóki rosyjskie kierownictwo nie odczuje poważnych problemów. Zełenski wskazał, że można to zapewnić tylko poprzez sankcje, zdolności ataków dalekiego zasięgu i skoordynowaną dyplomację wszystkich partnerów.
W nocy z wtorku na środę Rosja i Ukraina przeprowadziły wzajemne ataki rakietowe. Ukraińskie władze poinformowały, że rosyjskie ostrzały zabiły sześć osób, w tym dwoje dzieci, w Kijowie i okolicach. Ataki spowodowały również przerwy w dostawach prądu w całym kraju.
Ukraińskie wojsko podało z kolei, że użyło brytyjskich pocisków Storm Shadow do uderzenia w zakład przemysłowy w rosyjskim Briańsku. Eskalacja działań wojennych pokazuje, jak daleko obie strony są od realnych rozmów pokojowych. Putin w ostatnich miesiącach wielokrotnie przypominał o rosyjskim potencjale nuklearnym jako sygnale ostrzegawczym dla Kijowa i jego zachodnich sojuszników.


