in

Donald Tusk uderza w Nawrockiego. Padły mocne słowa. „Ponury żart”

Premier Donald Tusk ostro skrytykował obecność prezydenta Karola Nawrockiego na Marszu Niepodległości. Eksperci przewidują eskalację konfliktu między oboma politykami.

nawrocki u mentzena
Fot. Depositphotos; @Bumble-Dee

Czwartkowy wpis premiera Donalda Tuska na portalu X wzbudził niemałe poruszenie w polskiej polityce. Polityk nie szczędził słów krytyki wobec prezydenta Karola Nawrockiego, którego obecność na tegorocznym Marszu Niepodległości określił mianem ponurego żartu. To kolejny sygnał, że relacje między oboma politykami ulegają dalszemu pogorszeniu.

Prezydent na Marszu Niepodległości. Tusk wypowiada mu ostrą wojnę

Marsz Niepodległości od lat dzieli polską scenę polityczną. Tegoroczna edycja wydarzenia ponownie stała się przedmiotem kontrowersji, tym razem jednak w centrum uwagi znalazła się postać prezydenta. Nawrocki kroczył wśród uczestników pochodu, choć nie na jego czele, jak mogłyby sugerować niektóre doniesienia.

Sam premier nie ograniczył się do komentowania samej obecności głowy państwa na marszu. W swoim wpisie zwrócił uwagę na znacznie szerszy kontekst polityczny tego wydarzenia. Według Tuska, partie posłów Mentzena, Wiplera, Brauna i Fritza wysyłały go do Berlina, co premier określił jako zabawne. Znacznie bardziej niepokojące w jego ocenie było jednak coś innego.

Premier uderza w uczestników marszu i prezydenta

Szef rządu podkreślił, że dla maszerujących wrogami były Zachód, Unia Europejska i Ukraina, nie zaś Rosja. To właśnie ten aspekt wzbudził szczególny niepokój premiera. W jego ocenie najgorszym elementem całej sytuacji jest fakt, że wśród uczestników marszu o takim charakterze znalazł się prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

Politolog Szymon Ossowski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu podjął się analizy tej sytuacji dla Polskiej Agencji Prasowej. Według eksperta, udział Nawrockiego w marszu ma głębszy wymiar strategiczny. Prezydent dąży do wypozycjonowania się jako lider szeroko rozumianej prawicy w Polsce, potencjalnie przejmując rolę dotychczas pełnioną przez Jarosława Kaczyńskiego.

Ossowski wskazał, że konflikt między premierem a prezydentem rozwija się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to wymiar polityczny, związany z mobilizacją elektoratów przed wyborami, które odbędą się za dwa lata. Druga płaszczyzna dotyczy kwestii kompetencyjnych i zakresu władzy prezydenckiej. Oba te aspekty wzajemnie się przenikają i wzmacniają napięcie między politykami.

Seria kontrowersyjnych decyzji głowy państwa

Ostatnie działania prezydenta Nawrockiego rzeczywiście mogą potwierdzać tezę o jego dążeniu do umocnienia pozycji na prawicy. Głowa państwa odmówiła awansu na stopnie oficerskie dla stu pięćdziesięciu absolwentów szkół wywiadowczych. Decyzja ta była szeroko komentowana w mediach i środowiskach służb specjalnych.

Prezydent nie powołał również pięćdziesięciu sędziów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa. Jako powód odmowy Nawrocki wskazał ich krytykę zmian w sądownictwie. Dodatkowo zawetował kilkanaście ustaw oraz zgłosił kilka własnych projektów legislacyjnych, co jeszcze bardziej zaogniło sytuację polityczną w kraju.

Analitycy sceny politycznej dostrzegają w tej sytuacji pewien paradoks. Polaryzacja między Koalicją Obywatelską a prezydentem Nawrockim przynosi korzyści obu politykom. Premier Tusk zyskuje możliwość mobilizacji swojego elektoratu poprzez ukazywanie się jako jedyna bariera przed prawicą.

Według obserwatorów strategia premiera ma trzy główne cele. Po pierwsze, ma zepchnąć Jarosława Kaczyńskiego z pozycji lidera Prawa i Sprawiedliwości. Po drugie, zakłada wzmocnienie Konfederacji jako konkurenta dla Kaczyńskiego na prawicy. Po trzecie, ma utwierdzić samego Tuska jako jedynego polityka zdolnego przeciwstawić się prawicy. Konflikt między oboma liderami rozpoczął się już podczas kampanii prezydenckiej i wszystko wskazuje na to, że w nadchodzących miesiącach będzie jedynie przybierał na sile.

iwona wieczorek przełom

Wiadomo już, co się stało z Iwoną Wieczorek? Śledczy: „Nikt się nie spodziewał”

rosyjskie drony na ukrainie

Warszawa już się szykuje. Zapadły decyzje „na wypadek wojny i sytuacji kryzysowej”