Wiadomość, która wstrząsnęła środowiskiem muzycznym, pojawiła się 20 grudnia w mediach społecznościowych. Dorota Urbaniak za pośrednictwem Facebooka przekazała informację, która zamknęła jeden z najważniejszych rozdziałów w historii polskiej i światowej muzyki jazzowej. Jej mąż, wybitny artysta, nie żyje.
Legendarny jazzman odszedł na zawsze. Żona przekazała druzgocącą wiadomość
W emocjonalnym wpisie żona muzyka użyła słów pełnych czułości i bólu. Podkreśliła, że jej ukochany „żył i czuł wielkimi nutami”. To zdanie najlepiej oddaje istotę człowieka, który całe swoje życie poświęcił muzyce i tworzeniu dźwięków poruszających serca milionów słuchaczy na całym świecie.
Michał Urbaniak – bo o nim mowa – przyszedł na świat w stolicy Polski 22 stycznia 1943 roku. Już jako kilkunastolatek dawał pierwsze koncerty w Łodzi, zapowiadając niezwykłą karierę, która miała go czekać. Jego talent szybko został dostrzeżony daleko poza granicami kraju.
Był uznawany za współtwórcę nurtu fusion (łączenia jazzu m.in. z rockiem, funkiem czy później hip-hopem i rapem). W 1989 roku powołał projekt Urbanator, który stał się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych „mostów” między jazzem a nowocześniejszymi gatunkami.
Michał Urbaniak nie żyje. Amerykański sen, który się spełnił
Przełomowym momentem w biografii artysty okazał się rok 1971, kiedy otrzymał stypendium na prestiżową uczelnię Berkeley College of Music w Bostonie. To była przepustka do zupełnie nowego świata. Dwa lata później podjął decyzję, która na zawsze zmieniła jego życie – przeprowadził się na stałe do Nowego Jorku.
Michał Urbaniak (82) – 🇵🇱 muzyk jazzowy, kompozytor i aranżer, grający głównie na skrzypcach i saksofonie. pic.twitter.com/ciPz7byjAB
— Kto umarł? (@KtoUmarl) December 20, 2025
Współpraca z wytwórnią Columbia otworzyła przed nim drzwi do najwyższej ligii światowego jazzu. Kariera nabierała błyskawicznego tempa. Urbaniak dzielił scenę i studio nagraniowe z absolutnymi legendami. W tym gronie znaleźli się Miles Davis, z którym nagrał kultową płytę „Tutu”, Quincy Jones przy projekcie „The Wiz”, a także George Benson, Herbie Hancock, Billy Cobham i dziesiątki innych wybitnych muzyków.
Lista jego osiągnięć robi wrażenie nawet na najbardziej wymagających znawcach muzyki. Zdobył Grand Prix dla najlepszego solisty na Festiwalu w Montreaux. Prestiżowy magazyn „Down Beat” umieścił jego nazwisko aż w pięciu kategoriach rankingu najwybitniejszych jazzmanów świata. Wielokrotnie otrzymywał tytuły muzyka roku i najlepszego skrzypka jazzowego.
Twórca bez granic
Jego album „Take Good Care of My Heart” został nominowany do tytułu płyty roku 1985. Trzykrotnie gościł w legendarnym „Tonight Show” prowadzonym przez Johnny’ego Carsona w NBC TV – to zaszczyt, którego doświadczyło niewielu artystów spoza Stanów Zjednoczonych.
Dorobek artysty obejmuje ponad 50 autorskich albumów. Nie ograniczał się jednak wyłącznie do jazzu – skomponował muzykę do 18 filmów. Szczególne uznanie zdobył za ścieżkę dźwiękową do „Długu” w reżyserii Krzysztofa Krauzego, co przyniosło mu nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów w Gdyni. Prowadził także własną wytwórnię płytową UBX Records.
Ostatnie lata życia muzyka naznaczone były problemami zdrowotnymi. W 2020 roku przeszedł zabieg wymiany rozrusznika serca, który przyniósł poważne komplikacje. Przez pięć dni przebywał w śpiączce farmakologicznej, co miało trwałe konsekwencje dla jego organizmu.
O tym dramatycznym doświadczeniu opowiedział rok temu w programie „Rozmowy (nie)wygodne” prowadzonym przez Mariusza Szczygła. Urbaniak przyznał wówczas, że pozornie niewielki zabieg kardiologiczny przyniósł niespodziewane powikłania.
Wspominał, że w wyniku tych komplikacji jego głos zmienił się, zaczynając przypominać brzmienie samego Milesa Davisa. Pięć dni spędzonych w śpiączce farmakologicznej to było doświadczenie, które na zawsze zmieniło jego postrzeganie życia i śmierci.


