in

HAHAHA!HAHAHA!

W partii Kaczyńskiego aż się gotuje! Prezes jest wściekły. Wiemy, na kogo

Była wigilia na Nowogrodzkiej i druga u byłego premiera. Politycy PiS musieli wybierać, co spotęgowało narastające od tygodni napięcia w partii. Następnego dnia rozpoczęły się nerwowe rozmowy wyjaśniające.

frankfurter allgemeine zeitung po polsku
Fot. Depositphotos

W największej partii opozycyjnej narastają poważne nieporozumienia, które coraz trudniej ukryć przed opinią publiczną. Ostatnie tygodnie przyniosły szereg doniesień medialnych o wewnętrznych sporach, a sami politycy nie ukrywają już wzajemnych animozji. Sytuacja stała się na tyle poważna, że wywołała reakcję najważniejszych osób w ugrupowaniu.

Morawiecki zorganizował własną wigilię. Kaczyński wezwał posłów do porządku

Napięcia potęguje kilka równoległych kwestii. Dyskusje dotyczące potencjalnego porozumienia z kontrowersyjnym politykiem Grzegorzem Braunem nie spotykają się z jednomyślnością w szeregach partii. Do tego dochodzą osobiste konflikty między prominentnymi działaczami.

Szczególnie głośno zrobiło się po wypowiedzi Jacka Sasina, który publicznie zakwestionował przydatność Mateusza Morawieckiego na stanowisko szefa rządu w przyszłości. Takie otwarte ataki ze strony członków własnego ugrupowania znacząco pogłębiły istniejące podziały i wzbudziły pytania o faktyczną jedność partii.

Dwa konkurencyjne spotkania świąteczne podzieliły szeregi

Jak ustaliły media, w partii doszło do bezprecedensowej sytuacji – zorganizowano dwa odrębne spotkania wigilijne. Oprócz oficjalnego wydarzenia przygotowanego przez kierownictwo przy ulicy Nowogrodzkiej, były premier postanowił urządzić alternatywne świętowanie dla swoich zwolenników.

Ta decyzja wywołała prawdziwą burzę w strukturach partyjnych. Politycy zaczęli otrzymywać telefony z jasnym komunikatem – autentyczne spotkanie wigilijne odbywa się wyłącznie w siedzibie przy Nowogrodzkiej o godzinie osiemnastej. Wszelkie inne inicjatywy zostały określone jako działania szkodliwe zarówno dla kraju, jak i dla samego ugrupowania.

Inicjatywa byłego szefa rządu została zinterpretowana jako bezpośrednie zakwestionowanie autorytetu prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W środowisku politycznym takie posunięcie odebrano jako wyraźny sygnał rosnących ambicji i chęci budowania własnej pozycji w strukturach władzy.

Prezes ostrzegł partyjnych buntowników przed konsekwencjami

Podczas oficjalnego spotkania lider ugrupowania nie pozostawił wątpliwości co do swojego stanowiska. Podkreślił, że wigilia jest tylko jedna, co zabrzmiało jak jednoznaczne ostrzeżenie dla wszystkich rozważających udział w konkurencyjnym wydarzeniu. Wielu działaczy odebrało te słowa jako zapowiedź poważnych konsekwencji dla nieposłusznych.

W partyjnych kuluarach zaczęła krążyć informacja, że Kaczyński ostatecznie zdecyduje się pojawić na spotkaniu organizowanym przez byłego premiera. Ta plotka miała zachęcić niezdecydowanych do uczestnictwa w alternatywnym wydarzeniu. Ostatecznie na wigilii u Morawieckiego pojawiło się kilkadziesiąt osób, w tym Michał Dworczyk czy Piotr Muller. Część europosłów zrezygnowała nawet z sesji Parlamentu Europejskiego, by wziąć udział w spotkaniu.

Dzień po wydarzeniu rozpoczęły się nerwowe rozmowy telefoniczne. Politycy, którzy zdecydowali się przyjść na spotkanie do byłego premiera, musieli wykonywać telefony do siedziby partii i tłumaczyć swoją obecność. Jeden z działaczy przyznał, że niektórzy szczerze wierzyli, iż będzie to po prostu nieformalne przedłużenie oficjalnego spotkania.

Nie spodziewali się, że ich wybór zostanie potraktowany jako deklaracja lojalności wobec konkretnej frakcji wewnątrz ugrupowania. Cała sytuacja pokazuje skalę narastających podziałów i走słabość dotychczasowych mechanizmów utrzymywania jedności.

nfz kolejki oczekujących

Zabiorą jeszcze więcej? „Czas na poważne rozmowy o wzroście składki zdrowotnej”

Władimir Putin

Putin grozi Europie ogromnym konfliktem. „Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie”