Niedziela zaczęła się dla tysięcy podróżnych od niepokojących komunikatów. Tablice informacyjne na dworcach w całym kraju zaczęły pokazywać coraz większe opóźnienia. Pasażerowie wpatrywali się w telefony, próbując zrozumieć, co właściwie dzieje się z ich połączeniami. Atmosfera na peronach gęstniała z każdą godziną.
Podróżni uwięzieni w pociągach! Dramat na polskich torach przeszedł najgorsze oczekiwania
Skala problemów okazała się znacznie większa, niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Informacje napływające z różnych zakątków Polski układały się w obraz prawdziwego paraliżu komunikacyjnego. Ludzie dzielili się w sieci swoimi historiami, a każda kolejna relacja potwierdzała – to nie były pojedyncze incydenty.
PKP Polskie Linie Kolejowe wydały oficjalny komunikat, jednak jego treść nie uspokoiła podróżujących. Wręcz przeciwnie – przewoźnik ostrzegł, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia, które zwiastowały dalsze kłopoty na torach.
Żywioł sparaliżował infrastrukturę kolejową
Za całym zamieszaniem stoi bezwzględna siła natury. Intensywne opady śniegu połączone z porywistym wiatrem oraz oblodzeniem doprowadziły do serii awarii. Sieć trakcyjna w wielu miejscach odmówiła posłuszeństwa, a urządzenia sterowania ruchem przestały działać prawidłowo. Maszyniści musieli zmagać się z ograniczeniami prędkości wprowadzonymi na licznych odcinkach.
Przygotowanie składów do wyjazdu zajmowało znacznie więcej czasu niż zazwyczaj. Ekipy techniczne pracowały pod presją mrozu, próbując uruchomić kolejne pociągi. Każda minuta zwłoki na zapleczu przekładała się na rosnące opóźnienia widoczne na tablicach odjazdów.
Niektóre połączenia trzeba było całkowicie wykreślić z rozkładu. Pasażerowie planujący podróż między Działdowem a Olsztynem stanęli przed zamkniętymi drzwiami – kursy w obu kierunkach zostały anulowane. Podobny los spotkał skład „Izery” obsługujący trasę z Jeleniej Góry do Świeradowa-Zdroju. Częściowo odwołano również połączenie z Zamościa do Lublina.
Prawdziwy koszmar przeżyli pasażerowie konkretnych składów. Pociąg „Ustronie” zmierzający z Kołobrzegu do Krakowa dotarł do celu z niemal czterogodzinnym poślizgiem. „Bystrzyca” jadąca z Hrubieszowa do Lublina spóźniła się ponad trzy godziny. Międzynarodowe połączenie „Odra” z Krakowa do Berlina również zanotowało znaczące opóźnienie.
Wrocław stał się epicentrum kolejowego chaosu. Pociągi PKP Intercity wjeżdżały na tamtejszy Dworzec Główny z opóźnieniami przekraczającymi dwie i pół godziny. Skład „Karkonosze” relacji Warszawa – Szklarska Poręba pobił w tym względzie niechlubny rekord, docierając do stolicy Dolnego Śląska grubo po czasie.
Wielogodzinne oczekiwanie i wypadek na Centralnym
Synoptycy nie mają dobrych wieści dla południowo-wschodniej części kraju. W powiatach województw małopolskiego i podkarpackiego słupki rtęci mogą spaść nawet do minus siedemnastu stopni Celsjusza. Taki mróz dodatkowo utrudnia funkcjonowanie infrastruktury kolejowej i wydłuża czas usuwania awarii.
Przewoźnik przypomniał o prawach przysługujących poszkodowanym. Każdy pasażer dotknięty opóźnieniem może złożyć reklamację dotyczącą komfortu podróży. Formularz dostępny jest przez internet, w kasach biletowych oraz tradycyjną drogą pocztową. Zalecane jest również bieżące śledzenie portalu pasażera oraz systemów informacji na stacjach.
Na warszawskim Dworcu Centralnym sytuację dodatkowo skomplikował wypadek z udziałem człowieka przy peronie trzecim. Rzeczniczka PKP PLK Anna Znajewska-Pawluk poinformowała o wyłączeniu z ruchu dwóch torów. Pociągi kierowane są na alternatywne trasy, jednak pasażerowie powinni zachować szczególną czujność i korzystać z dynamicznej informacji pasażerskiej dostępnej na stacji.


