Atmosfera w największej partii opozycyjnej gęstnieje z każdym dniem. Informacje, które dotarły do redakcji TVN24, wskazują na niezwykłą mobilizację w szeregach ugrupowania. Środowe popołudnie przyniesie serię intensywnych rozmów, które mają charakter obligatoryjny dla wszystkich kluczowych postaci formacji.
Burza w PiS. Kaczyński zwołuje pilne spotkanie, nieobecność Morawieckiego mówi wszystko
Decyzja o zwołaniu tak pilnych konsultacji nie jest przypadkowa. W kuluarach mówi się o narastających problemach, które dotychczas starano się rozwiązywać za zamkniętymi drzwiami. Teraz jednak sytuacja wymaga zdecydowanych działań i bezpośredniej konfrontacji z narastającymi problemami.
Obserwatorzy sceny politycznej od tygodni zauważają niepokojące symptomy. To, co dzieje się wewnątrz partii, przestaje być tajemnicą wyłącznie dla wtajemniczonych. Publiczne sygnały wskazują na coś znacznie poważniejszego niż standardowe różnice zdań w tak dużej organizacji.
Poprzednie zgromadzenie kierownictwa przy ulicy Nowogrodzkiej miało być momentem przełomowym. Zamiast tego okazało się katalizatorem, który ujawnił skalę wewnętrznych podziałów. Jeden z najważniejszych polityków ugrupowania demonstracyjnie nie pojawił się na tym wydarzeniu.
Nieobecność byłego szefa rządu Mateusza Morawieckiego została odczytana jednoznacznie – jako wyraźny komunikat o dystansie, jaki jego otoczenie przyjmuje wobec obecnego kierunku zarządzania partią. Ten gest nie pozostawia złudzeń co do stanu relacji pomiędzy różnymi środowiskami w formacji.
Prezes zdecydował się na zwołanie tamtego spotkania właśnie dlatego, że wewnętrzne tarcia przestały być dyskretnie skrywane. Publiczny wizerunek organizacji zaczął cierpieć na skutek przecieków i coraz śmielszych sygnałów o braku jedności w szeregach.
Trzy obozy walczą o przyszłość ugrupowania
Od miesięcy w strukturach partii funkcjonują wyraźnie zarysowane grupy, które prowadzą ze sobą rywalizację o kluczowe wpływy. Każda z nich reprezentuje odmienny pomysł na ideową tożsamość i strategię polityczną formacji.
Pierwsza grupa, nazywana potocznie „maślarzami”, stanowi konserwatywny trzon organizacji. Politycy z tego środowiska, wśród których znajdują się Jacek Sasin, Przemysław Czarnek, Tobiasz Bocheński czy Patryk Jaki, opowiadają się za bezkompromisowym prawicowym kursem. Ich zdaniem ugrupowanie powinno jeszcze mocniej akcentować sprawy światopoglądowe, narodowe i suwerennościowe, nawet jeśli wiązałoby się to z odpływem bardziej umiarkowanych sympatyków.
Druga frakcja skupiona wokół byłego premiera, określana mianem „harcerzy”, prezentuje zupełnie inne podejście. Stawiają oni na rozwiązania technokratyczne, kompetencje w zarządzaniu gospodarką oraz poszerzanie bazy wyborczej poza tradycyjny elektorat. W ostatnich miesiącach ta grupa została wyraźnie zepchnięta na boczny tor w dyskusjach programowych, co rodzi frustrację i spekulacje o możliwości poszukiwania alternatywnych ścieżek politycznych.
Trzecie środowisko to wieloletni współpracownicy prezesa, sięgający jeszcze czasów Porozumienia Centrum – tak zwany „Zakon PC”. Reprezentują oni tradycyjną, państwowotwórczą wizję polityki o paternalistycznym charakterze. Choć dziś rzadziej pojawiają się w medialnych sporach, nadal zachowują silną pozycję w formalnych strukturach decyzyjnych partii.
Środowe spotkania – pierwsze zaplanowane na godzinę czternastą w centrali, drugie w formie wyjazdowego posiedzenia klubu o osiemnastej – mają charakter obowiązkowy. To jasny sygnał, że kierownictwo uznało sytuację za na tyle poważną, by wymagać obecności wszystkich kluczowych graczy. Czy uda się osiągnąć porozumienie, które powstrzyma dalsze rozlewanie się konfliktu? Nadchodzące godziny przyniosą odpowiedź.


