in

Tusk wyprowadził mocny cios. Nie gryzł się w język. „Niżej upaść nie można”

Po amerykańskiej operacji w Wenezueli prawicowi politycy zaczęli publikować prowokacyjne wpisy sugerujące podobny los dla szefa polskiego rządu. Reakcja premiera była natychmiastowa i ostra.

zatrzymanie szpiega
Fot. Depositphotos

To, co pojawiło się w sobotę w polskim internecie, wywołało falę oburzenia i niedowierzania. Wpisy niektórych prawicowych publicystów i polityków zelektryzowały opinię publiczną, a ich treść przekroczyła granice, których wielu komentatorów się nie spodziewało. Atmosfera politycznej debaty w Polsce osiągnęła punkt, w którym słowa przestają być tylko słowami, a stają się zapalnikiem społecznych emocji.

Politycy PiS marzą o „scenariuszu wenezuelskim” dla Tuska. Premier nie wytrzymał i odpowiedział

Wszystko zaczęło się od wydarzeń za oceanem. Amerykańskie siły specjalne przeprowadziły spektakularną operację w Wenezueli, w wyniku której schwytano prezydenta Nicolasa Maduro wraz z żoną. Para została przetransportowana do Stanów Zjednoczonych, gdzie w poniedziałek ma stanąć przed nowojorskim sądem. Zarzuty są poważne – udział w zmowie narkoterrorystycznej, za co grozi kara od trzydziestu lat pozbawienia wolności aż po dożywocie.

Niespodziewanie ta odległa geograficznie sprawa stała się pretekstem do wewnętrznej rozgrywki politycznej w Polsce. Niektórzy przedstawiciele prawej strony sceny politycznej postanowili wykorzystać wenezuelskie wydarzenia do ataku na obecną władzę w Warszawie. Ich wpisy w mediach społecznościowych wywołały burzę, której skutki mogą być odczuwalne jeszcze przez długi czas.

Prowokacyjne wpisy rozpętały burzę

Redaktor naczelny Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz zamieścił na platformie X lakoniczny, ale wymowny wpis zestawiający nazwiska obalonych przywódców z nazwiskiem polskiego premiera. Sekwencja „Assad, Maduro…Tusk?” nie pozostawiała wątpliwości co do intencji autora. W podobnym tonie wypowiedział się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Kamiński, który opublikował fotografię pojmanego wenezuelskiego dyktatora, opatrując ją komentarzem skierowanym bezpośrednio do szefa polskiego rządu – sugerując, że tak właśnie kończą dyktatorzy.

Premier Donald Tusk nie pozostawił tych prowokacji bez odpowiedzi. W niedzielę zamieścił na platformie X wpis, w którym ostro skomentował postawę swoich politycznych oponentów. Szef rządu stwierdził, że jego przeciwnicy przestali wierzyć w możliwość demokratycznego zwycięstwa wyborczego, dlatego zaczęli liczyć na obcą interwencję, która obaliłaby rzekome rządy autorytarne w Polsce. W ocenie premiera takie zachowanie stanowi absolutne dno politycznej przyzwoitości.

Wieczorem tego samego dnia głos zabrał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Lider największej partii opozycyjnej zdecydowanie odciął się od interpretacji sugerujących, jakoby jego formacja liczyła na zagraniczne wsparcie w walce o władzę. Kaczyński zapewnił, że Prawo i Sprawiedliwość zamierza zwyciężyć wyłącznie w uczciwych wyborach i wyraził przekonanie, że fałsz oraz kłamstwo muszą ostatecznie ponieść klęskę.

Rząd mówi o rosyjskiej propagandzie

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski wystosował własną odpowiedź na kontrowersyjne publikacje. Przedstawiciel rządu porównał autorów wpisów do sztucznej inteligencji, która wymknęła się spod kontroli, stwierdzając że politycy i publicyści prawicy postanowili dorównać internetowym algorytmom w generowaniu chaosu informacyjnego. Gawkowski jednoznacznie ocenił, że sugerowanie, iż polski premier jest zbrodniarzem zasługującym na ściganie, stanowi najgorszy możliwy przykład dezinformacji.

Minister cyfryzacji poszedł jednak znacznie dalej w swojej krytyce. Oskarżył autorów kontrowersyjnych wpisów o brak podstawowej higieny cyfrowej oraz nieznajomość mechanizmów rządzących rozprzestrzenianiem się treści w sieci. W jego ocenie tego typu publikacje stanowią celową próbę wywoływania skrajnych emocji bez jakiejkolwiek refleksji nad konsekwencjami społecznymi. Gawkowski wprost stwierdził, że właśnie takich współpracowników najbardziej poszukuje Kreml, a szerzenie kłamstw i insynuacji przeciwko polskiemu rządowi stanowi wodę na młyn rosyjskiej propagandy.

Poseł Koalicji Obywatelskiej i znany adwokat Roman Giertych sformułował jeszcze ostrzejszą diagnozę sytuacji. Stwierdził, że politycy PiS gotowi są poniżać się przed amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem, licząc że ten usunie demokratycznie wybranego szefa polskiego rządu. Giertych użył historycznego porównania, pisząc o rodzeniu się współczesnej Targowicy i sugerując, że gdyby podobne obietnice złożył sojusznik Trumpa – Władimir Putin – prawica również przyjęłaby go z entuzjazmem.

Sprawa trafia do prokuratury

Organizacja pozarządowa Akcja Demokracja postanowiła podjąć konkretne kroki prawne wobec autora najbardziej kontrowersyjnego wpisu. W internecie ruszyła zbiórka podpisów pod zawiadomieniem do prokuratury dotyczącym Tomasza Sakiewicza. Organizatorzy akcji zarzucają dziennikarzowi igranie z bezpieczeństwem oraz suwerennością Rzeczypospolitej Polskiej. Informację o inicjatywie rozpowszechnił na swoim profilu Roman Giertych.

Cała sprawa pokazuje, jak bardzo napięta stała się atmosfera polityczna w Polsce na kilka miesięcy przed spodziewanymi wyborami prezydenckimi. Retoryka stosowana przez niektórych przedstawicieli opozycji przesunęła granice dopuszczalnej debaty publicznej w miejsce, które jeszcze niedawno wydawało się nie do pomyślenia. Porównywanie demokratycznie wybranego premiera europejskiego kraju do latynoamerykańskiego dyktatora oskarżanego o narkoterroryzm stanowi precedens, który może mieć dalekosiężne skutki dla kultury politycznej nad Wisłą.

Wenezuelska operacja amerykańskich służb, która miała być jedynie wydarzeniem z dalekiego świata, niespodziewanie stała się osią najpoważniejszego sporu politycznego ostatnich tygodni w Polsce. Obie strony okopały się na swoich pozycjach, a wymiana ciosów w mediach społecznościowych nie słabnie.

policja najważniejsze informacje

Masakryczne odkrycie w poznańskim szpitalu. Na dachu znaleziono zwłoki

Nie żyje znany poseł na Sejm. Należał do SLD. Miał 76 lat